Dorosłe marzenia młodej matki

Na zdjęciu rodziny brakuje jedynie matki Haliny. Brat Darek, Eryka z synkiem Witalikiem, jej chłopak Wiktor i wujek Michał Fot. Marian Paluszkiewicz

Jej bagaż życiowy to wspomnienia z dzieciństwa pachnącego świąteczną kuchnią babci, awantury chorej matki, z którą już dawno zamieniły się rolami oraz stała nadzieja, że jutro na pewno będzie lepiej.

Eryka z Wawerków ma jedynie 18 lat,  ale życie tak się potoczyło, że musiała stać się matką nie tylko dla swego 3-miesięcznego synka Witalija, ale i dla 16-letniego brata Darka, oraz 46-letniej matki Haliny.

Girl in a jacket

Eryka ze wsi Wawerki (Vaveriai), jest uczennicą klasy maturalnej Szkoły Średniej im. Św. Kazimierza w Miednikach. Jak wielu jej rówieśników jest zakochana, pogodna i głodna życia, ale jej doświadczenie życiowe jest już mocno za duże jak na ten wiek.

Dzisiaj jej rodzina w starostwie rukojńskim przez pracowników socjalnych jest określana jako jedna z niewielu problemowych rodzin, która w miarę możliwości staje na własne nogi. Chociaż nadal boryka się z większymi lub mniejszymi problemami, mimo że „wczorajszy dzień nie jest warty zapamiętania”, dąży do lepszego jutra.

Eryka przyznała, że bycie matką nie jest łatwym zadaniem Fot. Marian Paluszkiewicz

Eryka była pierwszym dzieckiem małżeństwa Haliny i Władysława. Po 2 latach urodził się brat Darek, jeszcze po 3 — rodzice się rozwiedli. Ojciec znikł i od tego czasu nie mają z nim kontaktu, chociaż jak przyznaje dziewczyna, wie, gdzie on jest, ale nie ma odwagi się spotkać… albo po prostu boi się kolejny raz zostać porzucona.

— Nie, świat się wtedy nie zawalił. On (ojciec — red.) odszedł, ale była babcia, która tworzyła dla nas ognisko rodzinne. Mama już wtedy miała problemy ze zdrowiem i alkoholem. Wychodziła z domu i wracała, kiedy miała życzenie. Do tego, już wtedy była chora na epilepsję. Po tylu latach jesteśmy przyzwyczajeni do tych widoków: napady drgawek, utraty przytomności… A więc wychowywała nas babcia wraz z wujkiem Michałem, bratem mamy — wspomina 18 letnia Eryka.

Mówiąc o babci Marii (ze strony matki) twarz dziewczyny się rozjaśnia, bo przecież to ona była matką dla porzuconych przez ojca i nieraz zapominanych przez matkę dzieci. Mimo sędziwego wieku zajmowała się gospodarstwem i domem, zawsze spieszyła z radą lub pomocą, a najważniejsze, że „babci mama się bała”.

— Dopóki żyła babcia, wszystkie obowiązki domowe były na jej głowie. Do tego umiała z mamą dogadać się, w miarę możliwości ją kontrolowała. Kiedy babcia odeszła, wtedy to mój i brata świat stanął do góry nogami. Mama straciła kontrolę, zaczęły się stałe popijawy, związane z tym konflikty, częstsze padaczki. Wtedy to, z 15-letniej „niezależnej” musiałam stać się odpowiedzialną, musiałam zająć się domem i bratem, w końcu matką — ze smutnym uśmiechem wyjaśnia dziewczyna.

Rodzina, o którą tak dbała babcia Marysia, rozsypała się w okamgnieniu. Jak powiedziała Eryka, wtedy to dopiero poczuła się sama, sam na sam z gotowaniem, sprzątaniem, odrabianiem lekcji, wychowaniem brata, prowadzeniem gospodarstwa. Dopóki żyła babcia, która otrzymywała emeryturę, w domu zawsze było co jeść. Teraz dziewczyna musiała zadbać też o codzienny chleb.

— Zawsze znajdowali się dobrzy ludzie, którzy nie zostawiali nas w biedzie, wiele zawdzięczamy sąsiadom, nauczycielom, kolegom z klasy. Mimo wszystko, po naradzie z wujkiem, postanowiłam zwrócić się o pomoc do starostwa. Pomogli nam załatwić odpowiednie dokumenty, a więc teraz czekamy na decyzję, czy zostaną dla nas przeznaczone zasiłki socjalne. Pracownicy socjalni, policja przyjeżdżają, sprawdzają, czy mama nie pije, nie robi awantur w domu. Przyznam, że nie wiem, czy to jest skuteczne. Być może teraz pije mniej… — kontynuuje dziewczyna.

Podczas spotkania „Kuriera” z rodziną Eryki, jej mamy Haliny akurat nie zastaliśmy w domu. Jej brat Michał wyjaśnia, że trudno przewidywać, gdzie jest i kiedy wróci. W domu natomiast oprócz Eryki i jej wujka był też młodszy brat Darek oraz dwaj nowi członkowie rodziny: 22-letni chłopak Eryki Wiktor i ich 3-miesięczny synek Witalij.

— Od kilku lat ze sobą jesteśmy „na poważnie”. Wiktor w moim życiu znalazł się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Potrzebowałam wsparcia i je znalazłam. Marzyliśmy o wspólnym życiu, dzieciach. Ten rok przyniósł wiele zmian. Teraz mieszkamy razem. Przed 3 miesiącami urodził się nam synek. Dodało się więcej obowiązków, ale teraz mam stałą pomoc — wyjaśnia Eryka.

22-letni Wiktor ma skończone 9 klas, obecnie jest zarejestrowany na giełdzie pracy. Ale jak przyznaje, pracuje dorywczo, jednak zarobionych pieniędzy na chleb wystarcza.

— Teraz to już tylko na chleb wystarcza. Wiktor wszystkie pieniądze otrzymane z giełdy odkładał na remont domu. Na wsi pracy nie brakuje, aby zaoszczędzić, musiał wiele pracować: pomagał sąsiadowi w prowadzeniu gospodarstwa, rąbał drwa i wykonywał wiele innych prac, aż w końcu zebrał odpowiednią sumę — opowiada z dumą Eryka.

— Wymieniliśmy okna w swojej części domu na plastykowe. Nakleiliśmy nowe tapety, pomalowaliśmy podłogę. Na remont z oknami wydaliśmy ok. 5 tysięcy. Teraz swoimi siłami zamierzamy zbudować małą kuchnię letnią — dołącza do rozmowy Wiktor.

Dzięki pracowitości Wiktora i Michała rodzina nie musi żebrać o chleb Fot. Marian Paluszkiewicz

— Mamy wiele planów. Teraz hodujemy jedynie konia i owieczkę, która na wiosnę będzie miała małe. Chcemy jeszcze kupić kozę. W tym roku przyszykowaliśmy ogród i na wiosnę będziemy sadzili ziemniaki. Ja zdam egzaminy maturalne i jak synek podrośnie, być może będę kontynuować naukę. Zarejestrujemy nasz związek z Wiktorem. Ja wiem, że teraz będzie już tylko lepiej — pełna nadziei dzieli się planami na przyszły rok Eryka.

Jak powiedziała, ten rok przyniósł wiele zmian, jednak problemy z matką ciągną się nadal. Ostatnio stwierdziła, że nie pójdzie do lekarza, nie będzie składać papierów na przedłużenie przyznanej grupy inwalidzkiej, ponieważ pieniądze nie są jej potrzebne. Ostatnio zaostrzyły się problemy z młodszym bratem Darkiem, chłopak nie chce uczęszczać na lekcje i tylko dzięki kontroli nauczycieli po wyjściu z domu dochodzi do szkoły.

Za kilka miesięcy 18-letnia Eryka będzie zdawała egzaminy maturalne. W nauce powodzi się jej nie najgorzej, a więc jest pewna, że egzaminy złoży pomyślnie i otrzyma świadectwo dojrzałości. Jednak w wielu sytuacjach już dzisiaj jest bardziej dojrzała niż jej rówieśnicy. Jest matką dla swego 3-miesięcznego synka, 16-letniego brata i 46-letniej matki. Jednocześnie musi połączyć wiele obowiązków, stara się, aby ani dom, ani szkoła, ani „dzieci” nie ucierpiały. Być może w pośpiechu, być może nieodpowiedzialnie, jednak życie zmusiło Erykę wyrosnąć „za wcześnie”.

Dzisiaj planuje święta, które po raz pierwszy spędzi w gronie nowej rodziny. Upiększy choinkę, przyszykuje stół bożonarodzeniowy z 12 potrawami, które powinny smakować nie mniej niż smakołyki babci Marysi.

— Wczoraj nie ma znaczenia, a jak dzisiaj się postaram, jutro na pewno będę szczęśliwa! — tuląc w ramionach 3-miesięcznego Witalika dodaje Eryka.