Spór o gaz — będzie taniej, czy jak zawsze?

155
Zajmująca na rynku dominującą pozycję „Lietuvos dujos” desperacko broni się przed zakusami rządu częściowego jej przejęcia Fot. Marian Paluszkiewicz

Od kilku miesięcy na Litwie toczy się wojna gazowa, ale tym razem Rosja kojarzona z wcześniejszymi wojnami gazowymi z Ukrainą i Białorusią, uczestniczy w niej pośrednio. W szranki o gaz stanęli tu bowiem właściciele spółki „Lietuvos dujos” oraz rząd. Znamiennym w tej walce jest to, że każda ze stron twierdzi, iż walczy o tańszy gaz dla konsumenta, czyli dla nas wszystkich. Ostrzega również każda, że w razie swojej przegranej, gaz na pewno będzie drożał.

Przedstawiciele rządu, głównie premier Andrius Kubilius i minister Arvydas Sekmokas zarzucają spółce, że „nawet nie negocjowała” z rosyjskim monopolistą „Gazprom” tańszej ceny dostaw surowca, co rzekomo udało się wynegocjować Estończykom i Łotyszom, którzy od nowego roku mają o kilkanaście procent tańszy gaz z Rosji.

Spółka długo nie czekając nie tylko odrzuciła oskarżenia rządu pod swoim adresem, ale sama odpowiedziała oskarżeniami, że to litewski rząd nic a nic nie zrobił, żeby pomóc w negocjacjach z „Gazpromem” o tańszy gaz, ale nawet na wszelkie sposoby „próbuje dyskredytować spółkę”, aż wreszcie dyrektor generalny „Lietuvos dujos” Viktoras Valentukevičius oświadczył, że „rząd dąży do nacjonalizacji przedsiębiorstwa”.

W tym tygodniu rząd przyjął projekt poprawki do Ustawy gazowej, na mocy której sieci gazociągów, które dziś ma „Lietuvos dujos” — największy dostawca hurtowy i dystrybutor gazu ziemnego na Litwie — mają być wyjęte ze spółki i sprzedane. Kontrolę nad siecią chce przejąć rząd. W tym przypadku, jak tłumaczy premier Kubilius, rząd kieruje się wyłącznie dyrektywą III Pakietu Energetycznego, przyjętego przez Parlament Europejski w 2009 roku. Pakiet zakłada oddzielenie działalności obrotowej i wytwórczej od przesyłowej, wzmocnienie uprawnień regulacyjnych, a przede wszystkim wzmocnienie praw konsumenta i ochronę najbardziej wrażliwych odbiorców, to główne założenia trzeciego etapu liberalizacji rynku energii i gazu. Dokument i zawarte w nim dyrektywy pozostawiają jednak poszczególnym krajom członkowskim wybór jednego z trzech sposobów demonopolizacji rynku energetycznego. Litwa wybrała właśnie najbardziej rygorystyczny mechanizm, który zakłada rozbicie przedsiębiorstwa monopolistycznego i oddzielenie działalności obrotowej i wytwórczej od przesyłowej. Jeśli Sejm zatwierdzi pakiet poprawek rządowych, to za rok, poczynając od marca 2012 roku, przedsiębiorstwo zintegrowane, jakim jest spółka „Lietuvos dujos”, będzie musiała dokonać rozdziału właścicielskiego, czyli sprzedać swoje sieci i stworzyć odrębny podmiot, który będzie właściwy w obszarze zarządzania siecią.

Bardziej łagodne formy demonopolizacji zakładają jedynie wydzielenia z przedsiębiorstwa zintegrowanego niezależnego operatora systemu. W tym przypadku przedsiębiorstwa mogłyby zachować nadzór właścicielski nad sieciami przesyłowymi.

Trzeci i najbardziej łagodny wariant podziału pozwala na zachowanie integralności obrotu i przesyłu produktu, ale jednocześnie zobowiązuje zakład do przestrzegania dokładnie określonych reguł zapewniających, że te dwie części przedsiębiorstwa będą działać w praktyce niezależnie. Przestrzegania tego miałby pilnować organ nadzorczy.

Zdaniem rządu, właśnie tylko najdalej idący mechanizm rozdziału własnościowego spółki „Lietuvos dujos” ma zapewnić konkurencyjność na litewskim rynku gazowym, a zatem też obniżyć ceny surowca, które dziś ustala jedna spółka, która jest zarazem dostawcą i dystrybutorem gazu, a na dodatek część jej akcji należy do rosyjskiego dostawcy monopolistycznego „Gazprom”, który też próbował ingerować w sprawę. W odwecie litewski rząd zaskarżył rosyjską spółkę do Komisji Europejskiej za wywieranie nacisków w sprawie regulacji prawnych UE, czyli w sprawie wdrożenia na Litwie dyrektyw III Pakietu. Takie oskarżenia w Brukseli brzmią groźnie i takie też mogą być konsekwencje.

Nie mniej groźne oskarżenia, ale pod adresem rządu Kubiliusa padły w środę ze strony „Lieuvos dujos”. Jej dyrektor generalny oświadczył dziennikarzom, że rząd nie tylko nie pomaga w negocjacjach z Gazpromem, ale też nie idzie na rozmowy ze spółką w kwestii wypracowania kompromisowego rozwiązania dla Litwy. Dyrektor zasugerował też, że postawa rządu świadczyć może o jego uległości wobec lobby konkurencyjnego, które chciałoby przejąć część spółki. Viktoras Valentukevičius nie chciał jednak rozwijać wątku swoich sugestii. Dziennikarzom jedynie poradził przestudiować listę spółek, które w ostatnich latach aktywnie wspierały finansowo kampanie wyborcze partii premiera Kubiliusa.

Valentukevičius odrzuca też argumenty rządowe o perspektywie obniżenia kosztów dostaw gazu dla konsumentów. Wyjaśnia, że jeśli dziś całym procesem dostaw gazu od zakupu w Rosji do dostarczenia konsumentowi zarządza jedna spółka z jedną centralą, to w przypadku rządowych propozycji pojawi się dodatkowy ośrodek — spółka zarządzająca, która również będzie ukierunkowana na wygenerowanie zysku z działalności. A to oznacza, że zamiast być tańszym, gaz znowu zdrożeje.