Druzgocący raport o przestrzeganiu praw człowieka na Litwie

425
Eksperci oceniają, że na Litwie dyskryminacja rasowa i etniczna nasila się z roku na rok Fot. Marian Paluszkiewicz

Sytuacja w zakresie przestrzegania praw człowieka, zwalczania dyskryminacji rasowej i na tle etnicznym na Litwie zaczęła się pogarszać w 2004 roku po wejściu Litwy do Unii Europejskiej — potem było już tylko gorzej — wynika z raportu przygotowanego przez Litewski Instytut Monitorowania Praw Człowieka.

Jest to raport alternatywny wobec rządowego okresowego sprawozdania o realizacji na Litwie Międzynarodowej Konwencji w zakresie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Obydwa dokumenty trafiły do Komitetu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej, który w dniach 2-3 marca w Genewie zajmie się litewskim sprawozdaniem.

— Jest to zwyczajna praktyka, kiedy do Komitetu, obok rządowego raportu, kieruje się alternatywne sprawozdania organizacji pozarządowych. Komitet wręcz zachęca do składania takich sprawozdań i bardzo uważnie studiuje informacje w nich zawarte. Na podstawie tego weryfikuje się oficjalne sprawozdanie rządowe — wyjaśnia „Kurierowi” dyrektor programowy Instytutu, Dovilė Šakalienė, zapytana o okoliczności powstania alternatywnego raportu o przestrzeganiu praw człowieka na Litwie.

Dovilė Šakalienė tłumaczy, że raport rządowy jest bardziej dyplomatyczny i ogólnikowy i przedstawia zarówno zobowiązania władz w zakresie tematu, jak też podjęte działania w ramach tych zobowiązań.

— Raport alternatywny jest natomiast mniej dyplomatyczny i bardziej konkretny. Mówimy wprost, jakie są problemy oraz przedstawiamy fakty  dotyczące tych problemów — mówi nam dyrektor programowy Instytutu. Wyjaśnia też, że na początku marca przedstawiciele delegacji rządowej będą musieli ustosunkować się przed Komisją co do zawartych informacji w raporcie Instytutu. W przypadku  wyraźnej rozbieżności pozycji, Komisja wystosuje wobec Litwy konkretne zalecenia w zakresie przestrzegania praw człowieka.

Rządowe — IV i V — okresowe sprawozdania dotyczące okresu 2004-2010 zostały złożone w Komitecie w roku ubiegłym. Nie odnotowano w nich wyraźnie przypadków łamania praw człowieka, przejawów dyskryminacji rasowej oraz na tle etnicznym. Tymczasem alternatywny raport Instytutu wielokroć mówi o takich przypadkach i przytacza szereg faktów łamania praw człowieka i wszelkiej dyskryminacji.

Tegoroczny raport Instytutu Monitorowania Praw Człowieka ocenia, że obok przejawów rasizmu na Litwie nasila się też dyskryminacja na tle etnicznym Fot. Marian Paluszkiewicz

W ocenie Instytutu, sytuacja w zakresie przestrzegania praw człowieka na Litwie systematycznie zaczęła pogarszać się od wejścia kraju do Unii Europejskiej w roku 2004. Zaznacza się też, że w okresie sprawozdawczym Instytut Monitorowania Praw Człowieka odnotował szereg drastycznych przypadków łamania praw człowieka. W ocenie ekspertów Instytutu, Litwę wyróżnia niski poziom świadomości praw człowieka zarówno w instytucjach rządowych, jak też w sądach, mediach oraz w opinii publicznej. W raporcie odnotowuje się też, że Litwa wciąż nie ma rozwiniętego mechanizmu instytucjonalnego i prawnego w zakresie ochrony praw człowieka.

Tegoroczny raport Instytutu odnotowuje nie tylko już tradycyjne dla Litwy przypadki dyskryminacji rasowej, nieprzestrzegania praw mniejszości seksualnych oraz problemy mniejszości romskiej. Tym razem w raporcie sporo uwagi poświęcono problemom innych mniejszości narodowych, głównie polskiej. Raport odnotowuje problemy z pisownią nazwisk, używaniem języka polskiego oraz działania władz skierowane na ograniczenie szkolnictwa polskiego na Litwie.

Sprawozdanie Instytutu w druzgocący sposób krytykuje politykę integracji mniejszości narodowych prowadzoną obecnie przez władze Litwy. Zaznacza się, że koncentruje się ona głównie na integracji tradycyjnych mniejszości narodowych, które w dużym stopniu już są zintegrowane, natomiast nie uwzględnia się obecnej sytuacji demograficznej oraz zmian politycznych. Odnotowuje się też, że strategiczne programy integracji mniejszości narodowych głównie koncentrują się wokół integracji kulturowej i zupełnie nie uwzględnia się problemów społecznych.

Krytycznie też w raporcie oceniane są starania Litwy w zakresie wykorzystywania programowych środków Unijnych skierowanych na cele integracyjne. Jak odnotowuje się w raporcie Instytutu, obecnie na Litwie jest realizowany tylko jeden projekt współfinansowany ze środków UE.

Eksperci Instytutu krytycznie też oceniają fakt, że od 2005 roku Litwa nie zdołała uchwalić nowej Ustawy o mniejszościach narodowych, stara zaś ustawa wygasła z początkiem 2010 roku. Negatywnie też ocenia się likwidację przed dwoma laty Departamentu ds. Mniejszości Narodowych, którego większość kompetencji przejęło Ministerstwo Kultury. Eksperci wątpią w logikę tych zmian, bo jak mówi się w raporcie, resort kultury ma ograniczone kompetencje w zakresie realizacji polityki socjalnej czy chociażby integracji mniejszości na rynku pracy.

W raporcie mówi się też, że większość decyzji dotyczących mniejszości narodowych władze kraju podejmują „ad hoc”, bez poprzednich konsultacji ze stroną zainteresowaną. Co więcej, decyzje te nie są argumentowane jakąś analizą lub badaniem dotyczących konkretnego zagadnienia. Zresztą, jak zaznacza się w sprawozdaniu, na Litwie od kilku już lat nie przeprowadzono żadnych większych badań dotyczących problematyki mniejszości narodowych.

Raport Instytutu pełen jest konkretnych faktów łamania praw człowieka, dyskryminacji rasowej i narodowościowej, podżegania do waśni narodowościowych, nieudolnego sądownictwa w zakresie obrony praw człowieka, jak też przyzwolenia instytucji publicznych i mediów dla wszelkich form dyskryminacyjnych.

„Ponadto w tworzenie polityki mniejszości narodowych na Litwie większy wkład mają media lub odrębne grupy etniczne, a nie dokładne analizy lub kompleksowe badania na temat aktualnej sytuacji. Od 2003 r. nie prowadzono żadnych badań statystycznych w zakresie poziomu bezrobocia wśród mniejszości narodowych. Nie prowadzono też badań porównawczych osiągnięć edukacyjnych dzieci z różnych grup etnicznych uczęszczających do szkół z litewskim językiem nauczania oraz do szkół mniejszości narodowych. Brak też analizy porównawczej standardów życia różnych grup etnicznych” — czytamy w raporcie Instytutu Monitorowania Praw Człowieka.

Wskazuje się w nim również na ułomność litewskiego wymiaru sprawiedliwości w obronie praw człowieka, bo jak stwierdza się w raporcie, sędziowie i adwokaci nie tylko nie znają dobrze regulacji prawnych w zakresie zwalczania dyskryminacji rasowej i etnicznej, ale też nie mają wystarczającego zrozumienia tych zjawisk, wobec czego wszelkie przejawy dyskryminacji rasowej i etnicznej są traktowane pobłażliwie przez litewskie sądy, co z kolei jeszcze bardziej pogarsza sytuację w zakresie przestrzegania podstawowych praw człowieka.

W raporcie mówi się, że wydawało się, iż apogeum tych zjawisk miało miejsce w 2008 roku, kiedy z okazji odrodzenia niepodległości ulicami Wilna przeszedł marsz nacjonalistów, skandujących hasła „Juden raus”, „Litwa dla Litwinów”, „Zabij tego małego Żyda” i „Litwa bez Rosjan”.

„Kurier” wielokrotnie informował, że marsz neonazistów stał się już tradycyjnym i jest organizowany co roku, aczkolwiek bez używania skandalicznych haseł, oprócz „Litwa dla Litwinów”, które litewski sąd uznał za słuszne.


NIERATYFIKOWANY 14 ARTYKUŁ

Litwa ratyfikowała Międzynarodową Konwencję w zakresie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej w 1998 roku. Tego też roku, w grudniu, Konwencja weszła w życie, z wyjątkiem 14 artykułu, którego Litwa nie ratyfikowała. W wyniku tego, kraj nasz nie uznaje kompetencji Komitetu ONZ ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej do przyjmowania i rozpatrywania indywidualnych lub grupowych petycji dotyczących przypadków łamania praw człowieka określonych w Konwencji.