„Prawda Ažubalisa” o Polakach na Litwie

3 lutego 2011 r. na konferencji prasowej w Moskwie minister spraw zagranicznych Republiki Litewskiej Audronius Ažubalis na pytanie korespondentów o problemach polskiej mniejszości narodowej na Litwie odpowiedział: ,,Na Litwie nie ma z tym żadnych problemów. To też niedawno potwierdził w swoim wywiadzie komisarz OBWE do spraw mniejszości narodowych Knut Vollebaek – po tym, gdy odwiedził Litwę i zapoznał się z sytuacją”.

Pana Audroniusa Ažubalisa znamy od dawna z antypolskich nastrojów i wypowiedzi, podobnie zresztą jak wielu innych osób z grona sprawujących dziś władzę. Natomiast nie wiemy, jak doszło do ,,zapoznania się z sytuacją” przez komisarza Knuta Vollebaeka. Faktem jest, że wysoki komisarz Vollebaek nie spotykał się z kierownictwem Związku Polaków na Litwie, czy z innymi przedstawicielami społeczności polskiej podczas wizyty w Wilnie w grudniu ub. roku. Ani też nigdy przed tym.

Girl in a jacket

A oto jak wyglądają w skrócie prawdziwe problemy społeczności polskiej, których według pana Ažubalisa – a z jego słów i pana Vollebaeka – rzekomo w ogóle nie ma.

W oświacie:

Po 20 latach bezskutecznych wysiłków kierowanych na przymusową lituanizację ludności polskiej z całą siłą uderzono w szkolnictwo polskie, które na tych terenach istniało od wieków. Proces ten zapoczątkowano likwidacją obowiązkowego egzaminu maturalnego z języka polskiego, jako ojczystego. W Sejmie Republiki Litewskiej już w marcu br. planowane jest przyjęcie nowej Ustawy o oświacie, zgodnie z którą rozpoczyna się proces stopniowego przekształcania szkół polskich w litewskie poprzez przymusowe wprowadzanie nauczania części przedmiotów w języku litewskim. Żeby zaś likwidację szkół polskich przyśpieszyć, projekt nowej Ustawy o oświacie przewiduje likwidację polskich szkół na rzecz szkół litewskich w tych miejscowościach, gdzie klasy są nieliczne.

Jednocześnie przewiduje się ujednolicenie egzaminów z jęz. litewskiego jako państwowego w szkołach polskich i litewskiego jako ojczystego w szkołach litewskich, nie zważając, na brak wyrównania liczby godzin nauczania tego przedmiotu. Poza tym brak jest ujednoliconych programów, podręczników, materiałów dydaktycznych, co absolutnie uniemożliwia przewidywany proces ujednolicenia egzaminów. Zresztą to dobitnie potwierdza powołana przez Ministerstwo Oświaty i Nauki Republiki Litewskiej komisja naukowców.

Pan Ažubalis nie widzi dyskryminacji też w tym, że przy finansowaniu szkół litewskich, specjalnie zakładanych w rejonach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość polską, przeznaczane są kilkudziesięciomilionowe rządowe nadwyżki w stosunku do szkół polskich (np. przydzielone 43 miliony Lt wyłącznie dla szkół litewskich tylko zgodnie z jednym programem rządowym). Te właśnie szkoły są w gestii Ministerstwa Oświaty i Nauki Republiki Litewskiej, i są wyłączone z kurateli samorządów lokalnych.

W zwrocie dóbr majątkowych:

Pan Ažubalis nie widzi też problemu, że w rejonie wileńskim tylko mniej, niż połowę ziemi zwrócono prawowitym właścicielom, a resztę rozdano osadnikom. W Wilnie wskaźnik zwróconej ziemi jej właścicielom plasuje się zaledwie gdzieś w granicach 14 proc.

W używaniu języka:

Wbrew praktyce i ustawom europejskim na Litwie jest zakaz używania w napisach nazw topograficznych języka mniejszości narodowej (obok państwowego) nawet w miejscowościach, gdzie jej przedstawiciele stanowią ponad 80 proc. mieszkańców. Tylko w roku 2010 za publiczne używanie języka polskiego (obok państwowego, oczywiście) stale były nakładane kary finansowe na urzędników samorządów oraz przedsiębiorców.

W pisowni nazwisk:

Na Litwie osoby należące do mniejszości narodowych nie mają prawa na oficjalny zapis swego nazwiska i imienia w oryginalnym brzmieniu i pisowni.

To tylko mała część problemów i naruszeń praw mniejszości narodowych, których pan Ažubalis woli nie zauważać. Widocznie chciałby, aby tych problemów nie było, ale nie poprzez ich zasadniczego rozstrzygnięcia, według zasady Wielkiego Wodza: ,,Jest naród – jest problem. Nie ma narodu – nie ma problemu”. Krocząc szybkim marszem drogą wynarodowienia i przymusowej asymilacji, problem niebawem – według Ažubalisa – miałby zniknąć. Tak, jak na Kowieńszczyźnie, gdzie niezauważalnie zniknęła 200 tys. rzesza Polaków.

Warto zaznaczyć, że wysiłki, skierowane na asymilację społeczności polskiej na Litwie, szczególnie nasiliły się po wejściu Litwy do NATO oraz do Unii Europejskiej. A chyba musiałoby być akurat odwrotnie?


Prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz