Początek końca rządu Kubiliusa?

Po spotkaniu z premierem minister Kreivys oświadczył, że zostaje na stanowisku Fot. ELTA

Czarne chmury, które ostatnio zebrały się nad rządem Andriusa Kubiliusa, prorokują, jeśli nie jego upadek rządu, to trudny okres, jakiego ten rząd, być może, nie miał od początku swojej kadencji w 2008 roku.

A wszystko za sprawą interpelacji dla kilku ministrów, którzy wraz z początkiem sesji parlamentarnej, 10 marca, będą musieli zabiegać w Sejmie o wotum zaufania dla siebie. Interpelacja czeka ministra energetyki, Arvydasa Sekmokasa oraz ministra ochrony środowiska, Gediminasa Kazlauskasa.

Girl in a jacket

Tymczasem, w najtrudniejszej dla siebie, a zarazem dla rządu sytuacji znalazł się minister gospodarki, Darius Kreivys. Jego dymisji domaga się bowiem nie tylko opozycja, ale też związki zawodowe. Co więcej, w ubiegłym tygodniu, również prezydent Dalia Grybauskaitė, oświadczyła, że minister gospodarki utracił jej zaufanie. Kreivysowi zarzuca się, że nie unikał konfliktu interesów podczas podejmowania decyzji o przyznaniu dla kilku spółek swojej matki około 6 mln litów z funduszy unijnych.

Prezydent Grybauskaiutė oświadczyła, że Kreivys powinien wybierać między polityką a biznesem.

Wczoraj minister Kreivys raz jeszcze odrzucił wszystkie stawiane mu zarzuty i oświadczył, że nie zamierza podać się do dymisji. Znamiennym jest to, że z tym oświadczeniem minister wystąpił po dłuższej naradzie z premierem Andriusem Kubiliusem. Premier już wcześniej sugerował nie raz, że w pełni ufa ministrowi Kreivysowi.

— Nie trzymam się kurczowo fotela, jestem jednak zdecydowany do dalszych działań. Kwestia zarządzanie moim akcjami będzie uporządkowana w ten sposób, że nikt nie będzie miał w tej sprawie żadnych wątpliwości — na oświadczenia prezydent odreagował wczoraj minister Kreivys po spotkaniu z premierem.

Szybciej i wcześniej niż Kreivys czy też premier Andrius Kubilius, na oświadczenia prezydent, zareagowała opozycja. Partia „Porządek i Sprawiedliwość” zaapelowała wczoraj do ugrupowań opozycyjnych o podtrzymanie wotum nieufności prezydent wobec ministra gospodarki. Ale nie tylko. Szef frakcji sejmowej partii, poseł Valentinas Mazuronis, zaapelował wczoraj do liderów opozycyjnych ugrupowań o rozpoczęcie dyskusji nad koniecznością powołania nowej koalicji i nowego rządu.

„Niestety, prezes Rady Ministrów, Andrius Kubilius, nie skorzystał z okazji, żeby dowieść, że przejrzystość i otwartość są ważnymi wartościami obecnej koalicji rządzącej. Pokazał on swoimi działaniami, że obrona interesów kolegów i ich partnerów biznesowych jest dla niego ważniejsza niż podstawowe wartości życia politycznego. Dziś Andrius Kubilius ma jedyne wyjście — z całą Radą Ministrów podać się do dymisji. I musi to zrobić jak najszybciej” — czytamy w oświadczeniu posła Valentinasa Mauronisa.

Jak wiadomo już ani minister Kreivys, ani tym bardziej premier Andrius Kubilius nie zamierzają ustępować. Tymczasem z naszych ustaleń wynika, że opozycji może zabraknąć nie tylko impetu, ale też sił, żeby wymusić dymisję na rządzie. Bo chociaż koalicja rządząca ma minimalną większość w parlamencie, to jednak partie opozycyjne nie są zgodne co do metod i sposobów wspólnego działania. Partie opozycyjne przekonały się już o tym przed ponad rokiem, kiedy w obliczu kryzysu rządowego, Kubiliusowi udało się przekonać do siebie trzech posłów opozycyjnego Ludowego Związku Chłopów. I chociaż Związek nie dołączył wtedy do koalicji rządzącej, to jednak w specjalnej umowie zobowiązał się do wspierania rządu. W listopadzie ubiegłego roku partia chłopska poczuła się oszukana i zerwała tę umowę, aczkolwiek, jak tłumaczy w rozmowie z „Kurierem” prezes Związku, Ramūnas Karbauskis, jego partia nie zamierza bezwzględnie popierać opozycję.

— Wszystko będzie zależało od konkretnej sytuacji i automatycznie nie będziemy popierali inicjatyw opozycji — mówi nam prezes partii chłopskiej. Wyjaśnia również, że w kwestii interpelacji dla ministrów energetyki, gospodarki i ochrony środowiska nie będzie stanowczego i bezwzględnego „nie”.

— Będziemy dyskutowali i rozważymy każdy przypadek z osobna — mówi Karbauskis. — Najmniej mamy wątpliwości dotyczące ministra Sekmokasa, ale poprzemy wotum nieufności wobec niego nie dlatego, że opozycja go oskarża o klęskę negocjacyjną w sprawie budowy nowej elektrowni, lecz dlatego, że minister akurat forsuje plan budowy elektrowni, nie zważając na to, że Litwa ma ogromny potencjał w zakresie produkcji energii ze źródeł odnawialnych.

Zdaniem Karbauskisa, Związek nie do końca rozumie stanowiska partii opozycyjnych wobec ministrów Kreivysa i Kazlauskasa.

— Mamy tu duży dylemat. Będziemy więc poważnie zastanawiali się — powiedział prezes partii chłopskiej.



TRANSFORMACJE RZĄDU KUBILUSA

Od zaprzysiężenia w listopadzie 2008 roku rządu na czele z Andriusem Kubiliusem, jego rząd przeszedł kilka poważnych transformacji. Pierwsza zmiana nastąpiła w lipcu 2009 roku, kiedy ministra finansów Algisa Šemetę, który został komisarzem unijnym, zastąpiła na stanowisku Ingrida Šimonytė. Druga kosmetyczna zmiana nastąpiła po zaprzysiężeniu nowej prezydent Dali Grybauskaitė. Choć wcześniej zapowiadała ona wymianę co najmniej kilku ministrów, w końcu poprzestała na zamianie ówczesnego ministra pracy i opieki socjalnej Rimantasa Dagysa, na Donatasa Jankauskasa. Po konflikcie również z prezydent, przed ponad rokiem portfel ministra spraw zagranicznych utracił Vygaudas Ušackas. Zastąpił go Audronius Ažubalis. W ubiegłym roku doszło też do dymisji ministrów ochrony zdrowia oraz kultury. Ministrowie Algis Čaplikas i Remigijus Vilkaitis musieli ustąpić pod presją nie tylko opozycji i prezydent, ale też części koalicji rządzącej. Zagrożeni interpelacją byli już minister oświaty i nauki, Gintaras Steponavičius oraz minister komunikacji, Eligijus Masiulis. Kłopoty z zachowaniem pozycji, tudzież stanowiska ma również minister spraw wewnętrznych Raimundas Palaitis.