Drobni handlowcy nie poddają się

Pod Sejmem już 41 dzień trwa głodówka drobnych handlowców protestujących przeciwko decyzji rządu wprowadzić kasy fiskalne Fot. Marian Paluszkiewicz

Drobni handlowcy nie zamierzają poddawać się i zapowiadają, że jeśli rząd nie odwoła swojej decyzji w sprawie kas fiskalnych lub jej poważnie nie uargumentuje, to przeniosą swoje akcje protestacyjne również do Brukseli.

Pod Sejmem już 41 dzień trwa głodówka drobnych handlowców protestujących przeciwko decyzji rządu wprowadzić kasy fiskalne. W minioną sobotę jeden z głodujących handlowców Eduardas Šablinskas z powodu gwałtownego pogorszenia się stanu zdrowia został przewieziony do szpitalu w Santoryszkach.

Girl in a jacket

Bo nie chodzi tu o rzekome naruszenia fiskalne, czy też o domniemaną walkę z szarą strefą na targowiskach, co deklaruje rząd. Chodzi tu bowiem o próbę zmonopolizowania rynku mięsnego i wyrobów mięsnych, a temu na przeszkodzie stoją właśnie drobni handlowcy — mówi w rozmowie z „Kurierem” Zita Sorokienė, prezes Zrzeszenia Drobnych Przedsiębiorców i Handlowców.  Sorokienė zapewnia też, że obecny system fiskalny wyklucza możliwość nadużyć i ukrywania zysków, o co rząd i premier posądzali handlowców. Tym właśnie argumentem rząd posłużył się, podejmując decyzje o wprowadzenie kas fiskalnych dla handlowców mięsem i wyrobami mięsnym.

1 maja handlowcy mają właśnie podporządkować się tej decyzji i mogą też liczyć na zwrot kosztów zakupu kas fiskalnych.
— Nie o kasy nam chodzi, bo nie jesteśmy nawet przeciwko nim. Sprzeciwiamy się obligatoryjnej decyzji, którą rząd podjął jednostronnie bez konsultacji ze stroną zainteresowaną, a nawet bez poważnej argumentacji. Bo tłumaczenie, że wprowadzenie kas fiskalnych będzie zwalczało szarą strefę, jest niczym nie uzasadnione. Nie ma bowiem żadnego raportu, który potwierdzałby, że na targowiskach dochodzi do poważnych nadużyć fiskalnych oraz unikania płacenia podatków — tłumaczy nam prezes Zrzeszenia.

Handlowcy protestują na wiecach, prowadzą głodówkę przed parlamentem przeciwko decyzji rządu i apelują do premiera Andriusa Kubiliusa, aby zacząć debatę na temat zasadności przyjętej decyzji.

Premier, aczkolwiek oświadczył, że decyzja jest nieodwołalna i kasy fiskalne będą obowiązkowe na targowiskach, to jednak rząd będzie musiał rozpocząć negocjacje z handlowcami. Do tego gabinet ministrów zobowiązuje rezolucja, którą w ubiegły czwartek uchwalił Sejm. Rezolucja jednak nie nakłada na rząd obowiązku odwołania decyzji w sprawie kas fiskalnych. Handlowcy jednak liczą, że podczas debaty uda się im przekonać rząd, że ta decyzja była  nieuzasadniona, przez co też niepotrzebna i szkodliwa dla handlowców.

— Nie jest bowiem prawdą, że wprowadzenie kasy nie zmieni warunków dla handlowców, bo zmieni na gorsze i to poważnie, ponieważ nakłada na handlującego obowiązek nie tylko używania kasy, ale też jej zabezpieczania. A biorąc pod uwagę, że handlujący często zmieniają miejsce handlu i faktycznie jeżdżą po całym kraju, to praca z kasą będzie dla nich wielce problematyczną — wyjaśnia Zita Sorokienė. Dodaje też, że rząd dotychczas nie ma uzasadnienia dla swoich wypowiedzi, że w handlu mięsem i wyrobami mięsnymi działa szara strefa warta nawet kilka miliardów litów.

— Bo to nie jest prawdą — twierdzi prezes handlowców i tłumaczy, że rząd w ten sposób walczy z drobnymi handlowcami, których miejsca chcą przejąć duże spółki handlowe.

Handlowcy nie zamierzają poddawać się w tej walce i zapowiadają, że jeśli rząd będzie unikał dyskusji albo nie odstąpi od wcześniejszej swojej decyzji, to akcje protestacyjne, w tym głodówka będą kontynuowane w Brukseli przed Parlamentem Europejskim oraz Komisją Europejską.

— Właśnie dzisiaj wysłaliśmy do Komisji Europejskiej skargę w sprawie działania rządu oraz zabiegamy o potrzebne pozwolenia na zorganizowanie protestów przed Parlamentem Europejskim — poinformowała nas Zita Sorokienė.

Handlowcy liczą jednak, że rząd rozpocznie dyskusję oraz usłucha ich argumentów w sprawie kas fiskalnych, które, zdaniem handlowców, niczego nie zmieniają w sferze fiskalnej, natomiast mocno utrudnią im pracę.

Tymczasem, wydaje się, że rząd nie zamierza nawet dyskutować z handlowcami w sprawie aparatów fiskalnych, a zamiast dyskusji w sprawie podjętej już decyzji proponuje handlowcom dyskusje na temat praktyki korzystania z kas fiskalnych.

— Nie będziemy uczestniczyli w tej dyskusji, bo chcemy merytorycznej narady w sprawie samej decyzji. Liczymy więc, że rząd podporządkuje się decyzji Sejmu i pójdzie na taką naradę — oświadczyła Zita Sorokienė.

Według Ministerstwa Finansów, do końca marca handlowcy nabyli 700 kas fiskalnych, czyli około 20 proc. tego, na co liczył rząd. Według jego obliczeń, kasy fiskalne musi nabyć około 3,5 tys. handlowców.

— Na pewno rząd przeliczy się, bo zdecydowana większość zamierza albo zawiesić działalność gospodarczą i pójść na zasiłek dla bezrobotnych, inni zaś — szczególnie młodzież — planuje wyjechać z kraju — mówi Zita Sorokienė. Jej zdaniem, nie są to czcze zapowiedzi, bo już teraz wielu handlowców już zawiesiło swoją działalność i wybrało albo bezrobocie, albo emigrację.