Pisownia nazwisk: czekając na unijne orzeczenie

W ubiegłym roku Sejm skapitulował przed nacjonalistyczną mniejszością i odrzucając rządowy projekt, stanął w „obronie języka litewskiego” Fot. Marian Paluszkiewicz

Sejmowy Komitet Prawa i Praworządności w środę zabrał się do omawiania kwestii dotyczących Ustawy o Pisowni Imion i Nazwisk.

W połowie maja Trybunał Sprawiedliwości UE ma wydać orzeczenie, które może mieć m. in. wpływ na to, czy na Litwie zostanie ostatecznie uprawomocniona oryginalna pisownia polskich nazwisk w oficjalnych dokumentach, o którą Polacy na Litwie ubiegają się prawie od dwudziestu lat.

Minister sprawiedliwości Remigijus Šimašius prognozuje, że Trybunał wyda orzeczenie, by uprawomocnić pisownię nazwisk w oryginalnej formie.
— Na podstawie tego, jakie instytucje i jakie wnioski zgłosiły, wygląda na to, że sąd postanowi, że pisownię tych nazwisk należy uprawomocnić, zsyłając się na wolny przepływ ludzi. Żeby Litwin po wyjeździe do pracy za granicę miałby prawo zachować swoje nazwisko — w środę po posiedzeniu rządu powiedział minister.

Od prawie dwudziestu lat Wilno obiecuje, że zgodnie z Traktatem Polsko-Litewskim umożliwi Polakom, obywatelom Litwy, zapis ich nazwisk w dokumentach litewskich w formie oryginalnej.

Sejm Litwy zapowiadał, że odpowiednią ustawę przyjmie w kwietniu ubiegłego roku. Ale rządowy projekt, w którym się stwierdzało, że „nazwa osobowa jest unikalnym znamieniem tożsamości konkretnej osoby i nie jest częścią języka” — odrzucono. Zakładała pisownię nazwisk w dokumentach litewskich w formie oryginalnej czcionką łacińską.

Tymczasem Polska wywiązała się z tego zobowiązania przed litewską mniejszością — Litwini w Polsce mają prawo zapisu w dokumentach swego nazwiska w oryginalnej, litewskiej formie. Jednak wygląda na to, że strona litewska powoli zaczyna rozumieć, że tę drażliwą kwestię trzeba jakoś rozwiązać, między innymi dlatego, że coraz więcej Litwinek mających mężów obcokrajowców żąda wpisania w swoich dowodach osobistych oryginalnych nazwisk swoich mężów, a nie poprawnych językowo dziwolągów.

— Teraz wszystko zależy od woli politycznej. Ta kwestia została poruszona w ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia litewskiej strony Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy. M. in. Česlovas Juršėnas mówił o tym, że problem pisowni nazwisk należy wreszcie rozwiązać, tym bardziej że dotyczy to nie tylko Polaków — powiedział w rozmowie z naszym dziennikiem poseł na Sejm Jarosław Narkiewicz.

Zauważył, że wielu polityków w ogóle woli do tej drażliwej kwestii nie wracać, żeby nie eskalować jeszcze bardziej sytuacji.

Litewski Sąd Konstytucyjny dwukrotnie orzekał, iż zapis nazwiska w litewskich dokumentach może mieć tylko litewską formę. Stwierdził, że zapis nazwiska i imienia w wersji oryginalnej, ale nielitewskimi czcionkami jest możliwy jedynie na dalszych stronach paszportu (w tzw. dziale „inne zapisy”) i nie może być utożsamiany do zapisu w wersji litewskiej.

8 kwietnia 2010 r. Sejm skapitulował przed nacjonalistyczną mniejszością i odrzucając rządowy projekt, stanął w „obronie języka litewskiego”.

Obecnie społeczeństwo polskie z zapartym tchem czeka, czy w obronie zasadniczych praw obywateli Litwy narodowości nielitewskiej stanie Unia Europejska. W połowie maja Trybunał Sprawiedliwości UE ma w tej sprawie wydać orzeczenie, które może mieć m. in. wpływ na to, czy na Litwie zostanie ostatecznie zatwierdzona oryginalna pisownia polskich nazwisk w oficjalnych dokumentach.

W połowie grudnia ub. r. rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE orzekł, że władze litewskie mają prawo narzucić Polakom — obywatelom Litwy — litewską pisownię nazwisk.

Litwę zaskarżyli do Trybunału Polak z Polski Łukasz Wardyn i jego żona, wilnianka Małgorzata Runiewicz. Po zawarciu małżeństwa nazwisko kobiety podległo lituanizacji, chociaż małżonkowie prosili o niezmienianie go. Według unijnego urzędnika, do polskiej pisowni nazwisk mają prawo wyłącznie obywatele polscy, którzy, na przykład, zawierają małżeństwo na Litwie. Na szczęście stwierdzenie rzecznika nie jest ostateczną wyrocznią w tej sprawie…