Jeden sąd, dwie sprawiedliwości

Antyfaszysta Donatas Velykis nie tylko został brutalnie wyprowadzony z akcji protestu przeciwko przemarszu neonazistów, ale też później skazany na wysoką karę grzywny, mimo że funkcjonariuszom nie udało się dowieść większości stawianych mu zarzutów Fot. Marian Paluszkiewicz

Wileński antyfaszysta Donatas Velykis został skazany na karę grzywny 750 litów za udział w akcji protestacyjnej przeciwko przemarszu neonazistów w Wilnie 11 marca. Wyrok zapadł w 3 Sądzie Dzielnicowym.

Niespełna miesiąc temu w tym samym sądzie również zapadł wyrok w sprawie uczestnika przemarszu Vitalijusa Keršysa, który nawyzywał i zaatakował uczestników akcji antyfaszystowskiej. Keršys przedarł się przez osłaniający uczestników przemarszu kordon policyjny, rozdarł trzymany przez antyfaszystów plakat z hasłem „Społeczeństwo bez neonazistów”. Jak twierdzą świadkowie tamtego zdarzenia, dopiero policjanci powstrzymali Keršysa przed fizyczną rozprawą nad uczestnikami antyfaszystowskiej akcji. W sądzie Keršys został częściowo uznany winien zarzucanych mu działań i skazany na karę grzywny… 100 litów.

Girl in a jacket

Taka decyzja sądu zbulwersowała wielu obrońców praw człowieka, gdyż uważa się, że wyznaczone dla Velykisa i Keršysa kary są nieproporcjonalne do stopnia ich wykroczeń. Tym bardziej że Velykis został osądzony jedynie za nieposłuszeństwo wobec działań policji. Tymczasem w spisanym przez policjantów sprawozdaniu z zatrzymania „nieposłusznego” antyfaszysty były wobec niego również inne zarzuty. Gdyby były one poparte faktycznymi dowodami, to Velykisowi groziłaby nie tylko wyższa kara grzywny, ale nawet areszt.

„[…] Grożąc uczestnikom przemarszu rozprawą, próbował przedostać się do nich przez otaczający uczestników marszu kordon funkcjonariusz, ale był zatrzymany i upomniany za nieprawne działania, ale on uciekając, próbował w innym miejscu przedostać się do kolumny maszerujących. Obywatel był znowu powstrzymany, jednak nie reagował na żądanie funkcjonariuszy, żeby zaprzestał swoich działań” — napisano w sprawozdaniu funkcjonariuszy. Tymczasem sąd nie doczekał się dowodów na to, że Velykis zakłócał porządek, czy w inny sposób zagrażał uczestnikom przemarszu neonazistów, toteż został ukarany jedynie na nieposłuszeństwo.
Sam Velykis, który już zapowiedział, że zaskarży wyrok sądu w sądzie wyższej instancji, uważa, że funkcjonariusze stracili panowanie nad sytuacją, toteż, żeby uniknąć jakichkolwiek rozruchów, zwyczajnie schwytali go i wyprowadzili z miejsca zdarzenia pod zarzutem zakłócania porządku.

Z nagrań wideo dostępnych w Internecie, jak też z materiałów „Kuriera” można ustalić, że Velykis faktycznie ma rację, gdyż grupa antyfaszystów, która stanęła najpierw naprzeciwko maszerujących, na żądanie policji posłusznie zeszła na chodnik i tam trzymając plakat, skandowała antyfaszystowskie hasła. Gdy kolumna skinheadów mijała się z protestującymi, maszerujący w niej Keršys rzucił się z obelgami na grupę antyfaszystów i zaczął szarpać trzymany przez nich plakat. W tym samym momencie kilku policjantów rzuciło się z kolei na Velykisa, przycisnęło do ściany i po założeniu kajdanków wyprowadziło go z miejsca zajścia. Inni policjanci powstrzymując Keršysa przed atakiem na protestujących, wepchali go w szeregi maszerujących neonazistów, gdzie Keršysa zaczął powstrzymywać maszerujący z nimi poseł na Sejm z partii konserwatywnej (obecnie wydalony już z partii — przyp. autor.) Kazimieras Uoka.

Później policja zarzuciła Keršysowi drobny chuliganizm, za co 3 Sąd Dzielnicowy ukarał go w trybie administracyjnym minimalną karą grzywny 100 litów.

W przypadku Donatasa Velykisa orzekał sędzia Dmitrijus Korsakovas, a w sprawie Vitalijusa Keršysa decydował sędzia Olegas Šibkovas.