Polska obejmuje przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej

237
Premier Donald Tusk podczas prezentacji loga polskiej prezydencji w Unii Europejskiej Fot. PAP

W piątek w Warszawie Polska przejmie od Węgier przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Stanie się gospodarzem większości unijnych wydarzeń i zagra kluczową rolę na wszystkich polach aktywności UE.

Podczas półrocznej prezydencji polski rząd chce realizować priorytety dotyczące wzrostu gospodarczego, polityki energetycznej i zbliżenia z partnerami na Wschodzie.

Dyplomaci polscy liczą, że przewodnictwo w Radzie UE umocni pozycję kraju na arenie europejskiej i utrwali wizerunek Polski jako kraju nowoczesnego, dynamicznego i rozwijającego się. Zdaniem premiera Donalda Tuska, Polska wypracowała sobie markę państwa, które może stać się „nowym silnikiem Unii Europejskiej”.

Jak powiedział, ważne jest, aby podczas prezydencji Polska podwyższyła swój status jako państwa bardzo cenionego w debatach wewnątrz UE, odpowiedzialnego, potrafiącego załatwiać swoje sprawy gospodarcze i finansowe.

Polska będzie musiała skupić się na rozwiązaniu wielu problemów. Zdaniem niemieckich ekspertów, unijna prezydencja będzie dla państwa swoistym egzaminem po siedmiu latach członkostwa we wspólnocie. Oczekiwania Niemiec wobec polskiej prezydencji są dość wysokie, zwłaszcza po względnie słabej prezydencji Węgier. Niemieccy eksperci zwracają też uwagę na wyborczy kontekst polskiej prezydencji w drugiej połowie bieżącego roku.

Jak zauważył Kai Olaf Lang z niemieckiej Fundacji Nauka i Polityka (SWP), w porównaniu z Danią i Cyprem, które obejmą przewodnictwo w następnej kolejności, jak również po mijającej prezydencji węgierskiej oraz wcześniejszej belgijskiej, Polska jest „krajem wagi ciężkiej”. Wśród państw członkowskich, które w 2004 roku przystąpiły do UE, Polska jest czwartym krajem, po Słowenii, Czechach i Węgrzech, sprawującym prezydencję.

Kraj sprawujący przewodnictwo, którym od piątku będzie właśnie Polska, przez pół roku będzie mógł wywierać piętno na unijnej polityce zależnie od swoich wpływów i zdolności do budowania kompromisów. Na Polsce spocznie obowiązek doprowadzenia do sprawnego przyjęcia aktów prawnych przez ministrów „27” krajów UE. Obradom Rad będą przewodniczyli przez pół roku szefowie polskich resortów. Polska prezydencja będzie też negocjowała te teksty legislacyjne z Parlamentem Europejskim.

O tym, że Polska jest gotowa do wypracowywania nawet najtrudniejszych kompromisów przekonany jest minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz, który przez ostatnie dwa lata koordynował przygotowania do prezydencji. Jego zdaniem, Polska w wielu trudnych sprawach może być „dobrym moderatorem dyskusji”.
Jednym z najważniejszych zadań, które czeka polski rząd, są negocjacje ws. nowego wieloletniego budżetu UE po 2013 roku po środowej propozycji Komisji Europejskiej. Polska rozpocznie dyskusję w tej sprawie na spotkaniu ministrów ds. europejskich 28-29 lipca w Sopocie, która — jak pokazują ostatnie miesiące — nie zapowiada się na łatwą.

Dowgielewicz przyznał, że to, co Polska będzie mogła zrobić podczas najbliższego półrocza, to „rozpisać różne opcje budżetowe na czynniki pierwsze, przedstawić, przeanalizować propozycje KE i próbować uzgodnić pewne elementy, które będą dotyczyły ogólnych ram wieloletniego budżetu”. Negocjacje dotyczące narodowych wpłat do budżetu — czyli jego wielkości — będą toczyły się już w 2012 roku.

Polski rząd chce także skupić się na wzmocnieniu wzrostu gospodarczego, co ma się dokonać m. in. dzięki dokończeniu budowy unijnego rynku wewnętrznego. Premier RP Donald Tusk wielokrotnie powtarzał, że ważne jest, by rynek wewnętrzny był rzeczywiście rynkiem jednolitym, także jeśli chodzi o kwestie usług. Polska zainteresowana jest w szczególności rozwojem usług elektronicznych tak, by znieść bariery uniemożliwiające przeprowadzanie transakcji transgranicznych on-line.

W dziedzinie energetyki polskim priorytetem jest zewnętrzna polityka UE, czyli polityka względem dostawców ropy i gazu w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Eksperci z Brukseli przekonują, że Polska nie będzie osamotniona w sprawie wzmacniania zewnętrznej polityki energetycznej UE. Jednak w obliczu decyzji Niemiec o wycofaniu się z energetyki jądrowej, najbliższe miesiące może zdominować bezpieczeństwo elektrowni jądrowych.

Opr. E. G.