„Nie ma pytań zamkniętych”

W ten sposób Czesław Dawidowicz ocenia poniedziałkowe spotkanie w Druskiennikach polsko-litewskiej grupy eksperckiej ds. oświaty mniejszości narodowych — polskiej na Litwie i litewskiej w Polsce. Grupa ta została powołana wspólną decyzją premierów Polski i Litwy, Donalda Tuska i Andriusa Kubiliusa, którzy tydzień wcześniej spotkali się w Połądze. Do spotkania premierów doszło po ostrej akcji protestacyjnej uczniów polskich szkół i ich rodziców, którzy sprzeciwiają się dyskryminacyjnym, ich zdaniem, postanowieniom nowej Ustawy o Oświacie.

Czesław Dawidowicz, dyrektor polskiego gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie, został zaproszony do grupy przez przewodniczącego litewskiej delegacji, wiceministra oświaty, Vaidasa Bacysa. Jak zauważa dyrektor, kryteria doboru do grupy eksperckiej były niejasne, jak też grupę sformowano właściwie w ostatniej chwili przed poniedziałkowym spotkaniem w Druskiennikach. Potwierdzenie zaproszenia do udziału w pracy zespołu przedstawiciele mniejszości polskiej — właściwie Dawidowicz oraz przewodniczący Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” Józef Kwiatkowski — otrzymali faktycznie w piątek, toteż zabrakło nawet czasu na przygotowanie się do poważnej dyskusji. Grupa ekspercka ma bowiem przedstawić rządom Polski i Litwy propozycje, które pozwoliłyby zażegnać konflikt między władzami Litwy oraz społecznością polską, jaki zaognił się na tle uchwalonej w tym roku nowej Ustawy o Oświacie. Ponadto, grupa ekspercka ma też przedstawić swoje propozycje wobec poruszanych problemów w szkolnictwie litewskim w Polsce.

Jak zauważa Czesław Dawidowicz, naturalnie, że z braku czasu (spotkanie trwało przez cały poniedziałek, pomijając niedzielne spotkanie przedstawicieli delegacji w nieformalnej atmosferze), stronom nie udało się wypracować wspólnych wniosków.

— Nie można było oczekiwać, że sprawy zostaną rozwiązane — mówi dyrektor wileńskiego gimnazjum. Podkreśla natomiast „przyjazną” i „rzeczową” atmosferę spotkania, podczas którego stronom udało się w sposób transparentny przedstawić swoje problemy, obawy ale też oczekiwania względem partnerów.

— Wydaje się, że strona litewska zrozumiała argumenty i obawy polskiej oświaty na Litwie oraz gotowa jest na pewne zmiany, ale trudno dziś oceniać, jak daleko pójdą te zmiany — zauważa dyrektor Dawidowicz. Jego zdaniem, nie wystarczy tu dobrej woli uczestników spotkania, czy wiceministra Bacysa, gdyż ostatecznie decyzje będą podejmowane przez rząd oraz Sejm. Tym niemniej, uczestnicy grupy eksperckiej do 19 września, czyli do terminu drugiego spotkania, które odbędzie się w Warszawie, mają przygotować propozycje dotyczące trybu wprowadzenia ujednoliconego egzaminu maturalnego z państwowego języka litewskiego i literatury w szkołach mniejszości narodowych na Litwie. Właśnie ten problem najbardziej niepokoi społeczność polską na Litwie, gdyż ujednolicenie egzaminu ma nastąpić już w 2013 roku.

Zdaniem Czesława Dawidowicza, najważniejszą kwestią jest właśnie odroczenie tego terminu, żeby nie tylko szkoły i uczniowie mogli przygotować się do zdawania egzaminu według ujednoliconego programu, ale też na ujednolicenie tego programu. Przede wszystkim ten czas jest potrzebny na ocenę ekspertów — głównie lituanistów — zmian wprowadzanych ustawowo w szkołach mniejszości narodowych na Litwie.

Podczas spotkania w Druskiennikach zasygnalizowano również problemy szkolnictwa litewskiego w Polsce — dotyczące głównie finansowania oraz braku podręczników. Problem jednak polega też na tym, że szkoły mniejszości narodowych w Polsce nie podlegają Ministerstwu Edukacji Narodowej, toteż ustalono, że w połowie października na konferencji przeglądowej Strategii Rozwoju Oświaty mniejszości litewskiej w Polsce zostanie przedstawiony raport przeglądowy w związku z 10-leciem jej funkcjonowania. W tym kontekście zostaną przygotowane również nowe propozycje dotyczące kwestii finansowych, programowych i organizacyjnych w zakresie dalszego wspierania oświaty mniejszości litewskiej w Polsce.

Tymczasem podczas kolejnego spotkania grupy eksperckiej 19 września strony będą próbowały wypracować konkretne propozycje rozwiązań problemów zasygnalizowanych w Druskiennikach.

W ocenie Dawidowicza, wyniki kolejnego spotkania (bądź ich brak), zweryfikują, czy powołanie grupy eksperckiej faktycznie pomoże rozstrzygnąć szereg problemów i zażegnać narastający konflikt, czy też grupa stanie się kolejną „grupą roboczą”, które od lat bezskutecznie próbują rozwiązać problemy mniejszości narodowych.

Nowa grupa ma też inny problem, bo faktycznie musi pracować w biegu, o czym mówią uczestnicy druskiennickiego spotkania. Do następnego spotkania muszą być przeprowadzone konsultacje z przedstawicielami szkół oraz ekspertami, które mają zaowocować wypracowaniem konkretnych propozycji. Pozostaje więc pytanie, czy wystarczy na to zaledwie kilku dni do następnego spotkania grupy eksperckiej.