Start po Wileńskiej Filii UwB: Renata Mazur

252
Renata Mazur, podczas wręczenia dyplomów w Wileńskiej Filii, z 5-letnią córeczką, która chociaż na razie nie zdecydowała, kim zostanie w przyszłości, jednak już wie, gdzie będzie studiowała Fot. archiwum

W sobotę, 1 października, przekraczając próg Wydziału Ekonomiczno-Informatycznego Filii w Wilnie Uniwersytetu w Białymstoku, rok akademicki rozpocznie około 500 studentów. Dla jednych będzie to ich pierwszy rok na studiach, dla drugich już ostatni…

Natomiast dla Renaty Mazur, jednej z pierwszych absolwentek, nagrodzonej Honorowym Dyplomem, będzie to kolejny rok pracy w Biurze Karier i Promocji rodzimej Filii.

W ciągu czterech lat działalności w Wilnie Filii Uniwersytetu w Białymstoku — a pierwsze lata były ciągłą walką o byt i równouprawnienie z litewskimi uczelniami — dyplomy ekonomisty albo informatyka otrzymało 117 osób. W ostatnich dniach br. września broniło prace jeszcze 22 studentów.

Obecnie studenci Filii mają takie same prawa jak ich koledzy z litewskich uczelni. Mają między innymi litewską legitymację, mogą ubiegać się o pożyczki na warunkach ulgowych, otrzymują stypendia socjalne, prócz tego, pretendują na otrzymanie „koszyka studenta”, który daje możliwość studiować bezpłatnie.
Filia w Wilnie Uniwersytetu w Białymstoku to 3-letnie studia w języku polskim, bezpłatna nauka dla najlepszych, wysokie stypendia z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP oraz polskich fundacji. Otrzymane dyplomy są przyznawane nie tylko na Litwie, ale i w całej Unii Europejskiej. Po ukończeniu studiów licencjackich można naukę kontynuować na bezpłatnych dziennych studiach magisterskich w Polsce. Dodatkowo rząd Polski przyznał studentom Filii 25 stypendiów magisterskich. A 3-letnie studia ekonomiki lub informatyki na wileńskiej polskiej uczelni — to jedynie 750 litów za semestr!

Jednak jak wygląda w rzeczywistości nauka w jedynej Filii uniwersytetu polskiego na Litwie, postanowiliśmy zapytać samych absolwentów uczelni. A zacznijmy od Renaty Mazur, nagrodzonej Honorowym Dyplomem, która po trzech latach studiów nie pożegnała się z rodzimą uczelnią i obecnie pracuje w Biurze Karier i Promocji Wileńskiej Filii.

— Zacznijmy od tego, że na studia do Wileńskiej Filii Uniwersytetu w Białymstoku trafiłam spontanicznie. Po prostu, będąc w Wilnie podczas, już nie pamiętam, jakiego koncertu, natrafiłam na ogłoszenie. Na słupie ktoś własnoręcznie napisał, że zapraszają na naukę do polskiej uczelni. Zapisałam namiary. Zadzwoniłam, wyjaśniono mi warunki przyjęcia na studia, a więc złożyłam dokumenty, przyjęto mnie i rozpoczęłam naukę — mówi nam pełna energii i zapału Renata.

Nasza rozmówczyni urodziła się w Krynicy-Zdroju, przepięknej miejscowości położonej w województwie małopolskim. Po kilku latach wraz z rodzicami i rodzeństwem przenieśli się na Śląsk, gdzie Renata ukończyła podstawówkę, później Liceum Ekonomiczne.
Rozmówczyni przyznała, że wcześniej mówiła, że nigdy nie wyjedzie z Polski, nie zostawi ojczyzny, wbrew temu, po liceum, za chlebem wyjechała do Niemiec, później do Holandii.

Od 5 lat mieszka na Litwie, w rejonie wileńskim. Przyrzekała też, że już nigdy więcej nie będzie studiowała ekonomię, a dzisiaj ma nie tylko licencjat z tego przedmiotu, ale też pogłębia swoją wiedzę na studiach magisterskich na Uniwersytecie w Białymstoku.

— Nigdy nie wygram miliona! — śmieje się Renata. Jednak, gdyby fortuna uśmiechnęła się do niej, nikt się temu nie zdziwił. Nie po raz pierwszy wypowiedziane przez nią słowo „nigdy” znaczy „na pewno kiedyś”.

— Mieszkałam na pograniczu polsko-niemieckim, dlatego mam podwójne obywatelstwo. A więc mając niemiecki paszport, postanowiłam w poszukiwaniu pracy udać się właśnie do Niemiec. Tak się złożyło, że mieszkając w Niemczech, pracowałam w Holandii. Do pracy miałam kilka minut na piechotę. Pracowałam w branży florystyki. Najpierw robiłam wiązanki, później po opanowaniu języka holenderskiego zaczęłam pracować w administracji — opowiada młoda koczowniczka, która jak powiedziała, chociaż nie znalazła jeszcze odpowiedniego miejsca pod słońcem, na razie jej domem są Zujuny w rejonie wileńskim.

Zapytana, skąd to zamiłowanie do koczowniczego trybu życia, Renata odpowiedziała, że ona sama, jak też Polacy z Polski czy też Niemiec i Holandii, nie są tak mocno przywiązani do korzeni, jak rodacy z Wileńszczyzny.

— Dotychczas o Litwie wiedziałam niewiele. Wystarczyło mi tego, że ma wspólne granice z Polską. Jednak w Holandii poznałam chłopaka z Wileńszczyzny, który wiele mi opowiadał o litewskich rodakach. Nie rozumiałam wtedy, dlaczego społeczność polska mieszkająca na Litwie jest inna od tej litewskiej. Miłość i przywiązanie do korzeni mojej drugiej połówki sprowadziła mnie na Litwę. Założyliśmy rodzinę, wychowujemy córkę. Mieszkam tu już 5 lat — mówi Renata.

Studia w Wileńskiej Filii dla Renaty dały nie tylko wykształcenie, ale też pomogły poznać i polubić litewskich Polaków.

— Podziwiam ich, że mówią w trzech językach. Oni mają coś, co ich łączy. Swoje tradycje, które pielęgnują i przekazują młodszym. Są bardziej zjednoczeni niż jakakolwiek inna społeczność, w razie potrzeby wszyscy razem stają do walki o swoje prawa. Nie spotkałam wcześniej czegoś podobnego! — nie ukrywa podziwu Renata.

Wymieniając zalety nowej uczelni w Wilnie absolwentka przede wszystkim wymienia możliwość studiowania w języku ojczystym, panującą rodzinną atmosferę oraz, oczywiście, dyplom ukończenia studiów przyznawany również na Litwie, chociaż nauka jest tu o wiele tańsza niż na uczelniach litewskich.

Obecnie Renata Mazur jest studentką studiów magisterskich na Uniwersytecie w Białymstoku. Tak polubiła Wileńską Filię, jej atmosferę i tradycje, które z pierwszą promocją właśnie tworzyli, nawiązane znajomości, że pewnego razu odwiedzając „białostockich” przyjaciół zdecydowała zostać. A więc już piąty rok jej życie toczy się w Wileńskiej Filii Uniwersytetu w Białymstoku, najpierw była studentką, a teraz pracuje w Biurze Karier i Promocji uczelni. Prowadzi też program studencki w Radiu Znad Wilii. I jest z siebie dumna, że 5 lat temu odważyła się na przygodę w polskiej uczelni na Litwie.