Więcej

    Egzamin z litewskiego — nierówny start, jaka meta?

    Czytaj również...

    Lituanistka z „syrokomlówki” Vida Navelskienė mówi, że jedenastoklasiści są zmuszeni uczyć się literatury litewskiej kosztem gramatyki Fot. Marian Paluszkiewicz

    Mimo licznych protestów społeczności mniejszości narodowych, powołanych komisji i niezliczonych dyskusji, jedenastoklasiści ze szkół nielitewskich, zgodnie z przyjętą w marcu br. Ustawą o Oświacie, są zmuszeni przygotowywać się do ujednoliconego ze szkołami litewskimi egzaminu.

    Komisje z Ministerstwa Oświaty wyjaśniają uczniom, jak będzie wyglądał egzamin i przekonują, że to wyłącznie dla ich dobra. Uczniowie i ich rodzice biją na alarm. Rozkładają bezradnie ręce lituaniści, którzy również krytycznie oceniają nową ustawę, a obiecane ulgi podczas egzaminu maturalnego nazywają puszczaniem dymu w oczy…

    — Uczniowie są bardzo obciążeni. Nie da się w ciągu dwóch lat przerobić programu, który uczniowie w litewskich szkołach przerabiają w ciągu 12. Po prostu szkoda dzieci. To dla nich nadmierne obciążenie emocjonalne. Jak zresztą również dla lituanistów, którzy w przyśpieszonym trybie muszą przygotować uczniów do egzaminu — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Jūratė Ratautienė, lituanistka ze Szkoły Średniej im. J. I. Kraszewskiego.
    Jak powiedziała, podstawowy problem — to niedostateczny zasób słownictwa u uczniów, co, jak podkreśla, jest rzeczą naturalną, bo pochodzą z innego środowiska językowego.

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    — Uczniom brakuje słów, żeby wyrazić swoje myśli. Litwini wynoszą to słownictwo przede wszystkim z domu, ze swego otoczenia. Dla Polaków ten język pozostanie na zawsze wyuczony, nie stanie się przecież językiem ojczystym. Kiedy przytaczaliśmy ten argument podczas spotkania z urzędnikami z ministerstwa, padła jedynie odpowiedź: „Niech więcej czytają”… — bezradnie rozkłada ręce lituanistka.

    Rodzice jedenastoklasistów obawiają się, że z powodu dodatkowego obciążenia uczniowie mogą gorzej sobie radzić z innych przedmiotów Fot. Marian Paluszkiewicz

    Nowa Ustawa o Oświacie, która weszła w życie 1 lipca br., boleśnie uderza w kilka aspektów istnienia szkół mniejszości narodowych. Najwięcej emocji budzi jednak ujednolicony egzamin z języka litewskiego dla szkół mniejszości i z litewskim językiem nauczania już w 2013 r. Dotychczas ten egzamin w szkołach litewskich był zdawany jako egzamin z języka ojczystego, a w szkołach mniejszości narodowych, m. in. w polskich — jako egzamin z języka państwowego. Tymczasem zgodnie z nową ustawą jedenastoklasiści w szkołach nielitewskich w ciągu dwóch lat mają nadrobić 800 godzin lekcyjnych — bo tyle wynosi dziesięcioletnia różnica między programami ze szkołami litewskimi — żeby móc złożyć ujednolicony egzamin. Ministerstwo Oświaty i Nauki tymczasem woli „nie pamiętać” o okresie przejściowym, a protesty mniejszości narodowych odbiera wyłącznie jako niechęć do nauki języka litewskiego…

    Jak nam powiedziała Vida Navelskienė, nauczycielka języka litewskiego w Szkole Średniej im. Wł. Syrokomli, jedenastoklasiści są zmuszeni uczyć się literatury litewskiej kosztem gramatyki.

    — W tygodniu z jedenastoklasistami mamy 6 lekcji litewskiego. 5 muszę poświęcić wyłącznie literaturze. Dlatego tylko 1 lekcja pozostaje na zgłębianie gramatyki, której uczniowie też muszą się nauczyć, bo bez niej nie złożą egzaminu. Ale nawet pracując w przyśpieszonym tempie, zostajemy w tyle w porównaniu ze szkołami litewskimi. Fizycznie nie da się tego programu nadrobić. Próbujemy z uczniami pisać wypracowania, ale na razie z trudem nam się to udaje — mówi Vida Navelskienė, nauczycielka języka litewskiego w Szkole Średniej im. Wł. Syrokomli.

    Lituanistce z „syrokomlówki” przytakuje nauczycielka litewskiego ze Szkoły Średniej w Zujunach.

    — Z jedenastoklasistami do opanowania mamy ogromną ilość materiału z zakresu literatury.  Musimy uczyć się też gramatyki. Dlatego na lekcjach nie przerabiamy wszystkich utworów z kolei. Niektóre podaję im w skrócie, żeby mieli o nich pojęcie. Inaczej po prostu się nie wyrobimy — uważa Irena Zacharevskienė.

    Zwraca uwagę też na inny problem. Jak mówi, podręczniki są napisane w trudno dostępnym dla uczniów języku, dlatego podczas lekcji nauczyciel musi jeszcze dodatkowo tłumaczyć uczniom wiele słów, a to zabiera czas.

    Wykładającą litewski w „syrokomlówce” Natalię Kozłowską zadziwia obłuda urzędników resortu oświaty, którzy wykorzystują wątpliwe argumenty.
    — Dziwnie dźwięczą słowa urzędników, że uczniowie nie będą mocno obciążeni, bo wiele utworów w szkolnym programie literatury polskiej i litewskiej dubluje się. Przecież tak nie jest w rzeczywistości. To tylko przykrywka! — oburza się lituanistka.

    Po krytyce i licznych protestach mniejszości narodowych minister oświaty i nauki zapowiedział, że wobec szkół mniejszości zostanie zastosowany okres przejściowy, kiedy wobec uczniów z litewskich szkół i wobec uczniów ze szkół mniejszościowych byłyby stosowane inne kryteria oceny podczas egzaminu. Egzamin ma być wydłużony o godzinę, dozwolone ma być też korzystanie za słowników. Mówi się też o ulgowej ocenie prac i możliwości wykorzystania w pracach pisemnych wiedzy z literatury nie tylko litewskiej, ale też ojczystej. Ulgowy tryb ma obowiązywać aż do czasu, gdy obecni pierwszoklasiści (którzy już od 1 września br. rozpoczynają naukę według ujednoliconych ze szkołami litewskimi programów nauczania języka litewskiego) dojdą do matury.
    Lituaniści rozbijają w puch również argumenty o tym, że mniejszości narodowe będą miały ulgi na egzaminie.

    — Proponowane ulgi są nic nie warte. Tak naprawdę niewiele mogą wpłynąć na wyniki i jakoś oraz konkretnie ulżyć zadania egzaminacyjne — uważa Jūratė Ratautienė.

    Śmiechu wartymi nazywa ulgi Natalia Kozłowska.

    — Tak naprawdę ulg nie będzie. Co dziwne, że akcentuje się fakt, iż uczniowie ze szkół nielitewskich będą mieli o godzinę dłuższy egzamin i będą mogli korzystać ze słowników. Ale przecież uczniowie ze szkół litewskich też będą mieli dodatkową godzinę i też będą mieli prawo podczas egzaminu korzystać ze słowników. To gdzie tu ulgi? Inne kryteria oceny…  Ale jakie? To jest zbyt nieprzejrzyste i płynne pojęcie. Przecież my, nauczyciele, jeszcze do końca nic nie wiemy na ten temat… — mówiła podenerwowana nauczycielka litewskiego.

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Afisze

    Więcej od autora

    Wilno trzecią dobę szuka 15-letniego Mykolasa. Znaleziono kurtkę, plecak, telefon i kartę

    W poszukiwania włączył się Związek Strzelców, policja z kynologami, mieszkańcy, a także Czerwony Krzyż, podniesiono drony. Dotychczas znajdowano rzeczy nastolatka, ale samego zaginionego nie znaleziono. Ostatni kontat Ostatni raz 15-latek kontakt miał z kolegą ok. godz. 16 w sobotę 4 lutego...

    Janusz Laskowski po 5-letniej przerwie powraca. Legenda polskiej estrady zagra w Wilnie

    Janusz Laskowski — wykonawca, kompozytor i aranżer. Jego utwory są znane miłośnikom muzyki już od dawna. Na koncertach artysty pojawiają się przedstawiciele kilku pokoleń. Wszyscy bawią się razem z artystą śpiewając największe przeboje! Artysta jest mistrzem w nawiązywaniu bezpośredniego...

    Pocopotek „Kuriera Wileńskiego” — o książkach

    Szkoły otworzyły przed nami swoje podwoje, a my — chłopaki i dziewoje — nie spowalniamy naszej ciekawości świata! Pucułka dalej dzieli się swoimi spostrzeżeniami z dziećmi Wileńszczyzny (i nie tylko)! Zapraszamy do kolejnych edycji  Pocopotka! Pocopotkowa koleżanka nawołuje nas w...

    Produkty spożywcze a chemia

    Prof. Emilia Iwaszkiewicz, znana na Litwie i w Europie chemiczka z Instytutu Chemii i Technologii Chemicznych, przybliżyła naszym słuchaczom zagadnienie chemii i jej obecności w niektórych produktach w naszym pożywieniu. Ogólnie mówiąc, w naszym dzisiejszym życiu prawie zawsze narażeni jesteśmy...