72. lata od początku tragedii światowej

133
W czasie II Wojny Światowej Wileńszczyzna doznała poważnych strat ze strony wszystkich agresorów Fot. Marian Paluszkiewicz
W czasie II Wojny Światowej Wileńszczyzna doznała poważnych strat ze strony wszystkich agresorów Fot. Marian Paluszkiewicz

1 września mija kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej, która rozpoczęła się nalotem niemieckich bombowców na pograniczne polskie miasto Wieluń oraz obstrzałem polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte dokonanym z niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein.

Niemieckie ataki z nieba i morza rozpoczęły się niemalże o tej samej porze (1 września 1939 r. przed godziną 5), ale zaraz po nich nastąpiło uderzenie wojski niemieckich na całej linii granicznej z Polską. Po faszystowskich Niemczech, Polskę od południa zaatakowały wojska sprzymierzonej z III Rzeszą Słowacji. I choć już 3 września do wojny po stronie polskiej oficjalnie przystąpiły Francja i Wielka Brytania wraz ze swoimi koloniami, to jednak ze strony tych państw Polska nie doczekała się żadnej omocy wojskowej i w pojedynkę zmagała się z faszystowską machiną wojskową.

A tymczasem 17 września nastąpił kolejny atak na Polskę. Tym razem od wschodu zaatakowały wojska sowieckie. Była to realizacja wcześniejszych ustaleń tajnych protokołów do tzw. paktu Ribbentrop-Mołotow, zawartych między Hitlerem i Stalinem 23 sierpnia 1939 r., a dotyczył podziału terytorium Polski między III Rzeszą i ZSRR.
Później agresorzy dokonali kilku korekt tego paktu, wymieniając się zajętymi terytoriami, Związek Sowiecki zaś przekazał Litwie Wilno zabrane Polsce przez wojska sowieckie.
Polska armia stawiała opór agresorom przez ponad miesiąc, a gdy cały kraj został zajęty, armia zeszła do podziemia, tworząc największą podziemną formację wojskową, która toczyła walki przez cały okres II wojny światowej, a jej oddziały działały na całym terytorium przedwojennej Polski, w tym na terenie Wileńszczyzny, gdzie żołnierze podziemia musieli walczyć zarówno przeciwko faszystowskim i sowieckim okupantom oraz z walczącymi przeciwko AK oddziałami litewskimi walczącymi po stronie niemieckiej.
Okres okupacji niemieckiej na Wileńszczyźnie zakończony został wielkim zrywem polskiego podziemia.

W czasie operacji „Ostra Brama”, przeprowadzonej w ramach akcji „Burza”, zgrupowane oddziały wileńskiej i nowogródzkiej partyzantki AK podjęły próbę odbicia Wilna z rąk nazistów. Po blisko tygodniu walk 13 lipca 1944 oddziały AK zajęły miasto, ale już 17 lipca skoncentrowane w rejonie Turgiel jednostki AK zostały otoczone przez oddziały NKWD i Armii Czerwonej. Walczący na Wileńszczyźnie polscy żołnierze podzielili los swoich towarzyszy broni, których sowieci tysiącami mordowali w lasach Katynia, Ostaszkowa i innych miejscowościach na Kresach. Wielu z nich zostało zesłanych do łagrów na Sybirze, nieliczni z nich przedostali się na Zachód.

Działacze polskiego ruchu oporu z Wilna i Wileńszczyzny byli też masowo mordowani podczas okupacji faszystowskiej. Szacuje się, że tylko w lasach ponarskich z rąk faszystów i ich litewskich kolaborantów zginęło około 20 tys. Polaków — prawie tyle, co z rąk sowietów zabito w Katyniu. W Ponarach jednak mordowano nie tylko Polaków, ale też polskich obywateli żydowskiego pochodzenia. W sumie z rąk niemieckich i litewskich oprawców zginęło w Ponarach około 100 tys. osób. Jest to jeden z najtragiczniejszych bilansów II wojny światowej, w której ogółem zginęło na świecie od 50 do 78 mln ludzi.