50-lecie Soboru Watykańskiego II, którego „sternikiem” był Duch Święty

221
„Tam gdzie świeci światłość, tam niknie ciemność” — mówi Nuncjusz Luigi Bonazzi Fot. Marian Paluszkiewicz
„Tam gdzie świeci światłość, tam niknie ciemność” — mówi Nuncjusz Luigi Bonazzi Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z Arcybiskupem Luigi Bonazzi, Nuncjuszem Apostolskim w Wilnie na Litwę Łotwę i Estonię

Minęło 50 lat od Soboru Watykańskiego II. W historii Kościoła miały miejsce inne, wcześniejsze sobory. Jakie są kryteria zwoływania soborów?
Wiemy, że wielkim „sternikiem” czy też „reżyserem” Kościoła jest Duch Święty. Dlatego zasadą życia Kościoła jest wsłuchiwanie się w to, co Duch mówi (por. Ap 2, 7). To Duch Święty zasugerował papieżowi, jako największemu pasterzowi Kościoła Katolickiego, myśl zwołania soboru. Papież Jan XXIII uczynił to, kiedy w styczniu 1959 roku, z natchnienia Ducha Świętego, przekazał kardynałom swoją intencję zwołania Powszechnego Soboru Watykańskiego II.

Zazwyczaj zwołuje się sobór w celu dyskusji tematów wiary bądź moralności, które niepokoją Kościół. Dlaczego papież Jan XXIII zwołał Sobór Watykański II?

Prawdę mówiąc, w danym momencie historycznym w Kościele nie było szczególnych błędów wiary, które wymagałyby korekty czy odrzucenia ani też kwestii doktrynalnych lub dyscyplinarnych do wyjaśnienia. Jan XXIII w wystąpieniu otwierającym z 11 października 1962 roku udzielił ogólnej wskazówki (wskazał ogólny kierunek): „Głównym celem tego Soboru nie jest dyskusja nad tym czy innym tematem… Chodzi zasadniczo o to, by pewna i niezmienna doktryna Kościoła, która winna być wiernie zachowana, została pogłębiona i przedstawiona w sposób odpowiadający potrzebom naszych czasów”.
A zatem biskupi zebrani na Soborze Watykańskim II chcieli przede wszystkim sprawić, by prawda i piękno wiary zabłysnęły dzisiaj, w naszych czasach, bez żadnego kompromisu na rzecz aktualnych wymagań, bądź też bez konieczności związania jej jedynie z przeszłością. W wierze bowiem daje się słyszeć wieczna teraźniejszość Boga, który przekracza barierę czasu i w ten sposób może On zostać przyjęty przez nas w jedynym i niepowtarzalnym naszym dzisiaj.
 
Kto może uczestniczyć w soborze? Czy tylko kapłani? Czy mogą brać w nim udział także świeccy? Ile osób uczestniczyło w Soborze Watykańskim II? Z jakich krajów pochodzili? Czy był ktoś z Litwy?

Na mocy prawa uczestniczą w soborze biskupi, którzy z tej okazji zostają nazwani Ojcami Soborowymi. Na Sobór Powszechny są zaproszeni wszyscy biskupi. Na Sobór Watykański II zostało zaproszonych 3 070 Ojców Soborowych. Nie wszyscy mogli jednak uczestniczyć czy też brać stały udział w pracach. Liczba biskupów obecnych podczas prac wahała się między 2 399 (maksymalna liczba) a 1 694 (minimalna liczba).
W Soborze mogą uczestniczyć także kapłani i świeccy, ale jako „eksperci” bądź jako „słuchacze”, co oznacza, że nie mają prawa głosu. Tylko biskupom przysługuje prawo głosu nad dokumentami soborowymi.
Mówiono mi, że został również zaproszony biskup litewski J. E. Mons. J. Matulionis, który niestety zmarł na kilka tygodni przez rozpoczęciem obrad.

Jakie ważne kwestie zostały przedyskutowane?

Główną kwestią, która interesowała Ojców Soborowych Soboru Watykańskiego II była, jak to pewnego razy określił Paweł VI, „kwestia Boga”, tego Boga, który: „Realnie istnieje, żyje, jest osobą, jest Opatrznością, jest nieskończenie dobry; ba, nie tylko dobry sam w sobie, ale nieskończenie dobry przede wszystkim dla nas, jest naszym Stworzycielem, naszą prawdą, naszym szczęściem do tego stopnia, że kiedy człowiek wysila się, by skierować swój umysł i swoje serce na Boga w czasie kontemplacji, spełnia najwyższy i najpełniejszy akt swojej duszy, akt, który także dzisiaj może i musi być szczytem wielu dziedzin aktywności ludzkiej, z którego otrzymują one swoją wartość”.

Wokół „kwestii Boga” skupiają się wszystkie dyskutowane i przyjęte przez Sobór dokumenty, a szczególnie 4 duże konstytucje.

Przede wszystkim Konstytucja o Liturgii Świętej Sacrosanctum Concilium wskazuje na to, że w Kościele pierwsze miejsce zajmuje adoracja Boga, czyli że uwaga Kościoła skupiona jest na tajemnicy obecności Chrystusa.
Następnie Konstytucja dogmatyczne Lumen Pentium, dotycząca Kościoła, przypomina, że Kościół, Ciało Chrystusa i lud pielgrzymujący w czasie, ma jako zadanie fundamentalne uwielbienie Chrystusa.
Dalej Konstytucja o Objawieniu Bożym Dei Verbum zaprasza do pogłębienia więzi ze Słowem Bożym, które jako żywe Słowo Boga gromadzi Kościół i je ożywia w całej jego historii.
Sposób, w jaki Kościół niesie całemu światu światło otrzymane od Boga w celu uwielbienia Go, to temat Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes, mówiącej o Kościele w świecie współczesnym, a rozpoczynającej się dobrze znanymi słowami: „Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusa; i nie ma nic prawdziwie ludzkiego, co nie miałoby oddźwięku w ich sercu”.

Gmach Nuncjatury Apostolskiej w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz
Gmach Nuncjatury Apostolskiej w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

Słynny egzorcysta Gabriele Amorth w książce „Wyznania egzorcysty” ubolewa, że podczas Soboru Watykańskiego II wyczuwa się brak uwagi na kwestię egzorcyzmu, podczas gdy złe duchy coraz bardziej rządzą w świecie?

Nawet jeśli Sobór Watykański II nie poruszał bezpośrednio argumentu „egzorcyzmów”, jednak całe jego nauczanie ma jako cel pomóc osobie ludzkiej być „wolną od zła”, od grzechu, od form egoizmu, które czynią życie na ziemi smutnym i bolesnym. Tym, który oswobodził i nadal uwalnia człowieka od grzechu, od zła i od śmierci jest Jezus Chrystus, „Światło narodów”. Tam, gdzie świeci światło, niknie ciemność. Kto przyjmuje Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelię, staje się „synem światłości” (1 Tes 5,5), staje się zdolny do „pokonania zła dobrem” (Rz 12, 21). Jeśli mogę sobie pozwolić na pewne wyrażenie, powiedziałbym, że największym egzorcystą jest sam Bóg. Jeśli Bóg jest obecny w moim życiu, gdyż pełnię jego wolę, wtedy nie ma miejsca dla „złych duchów”.

Obecny rok został ogłoszony Rokiem Wiary. Skąd się wzięła taka potrzeba?

Sądzę, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w czasach, w których chociażby u wielu młodych ludzi brakuje odniesienia się do Boga. W rodzinach trudno jest o zbudowanie trwałych więzów miłości. Każdy stara się uczynić siebie niezależnym twórcą własnego świata wartości. To oznacza wybór taki, jakby Boga nie było. Na zewnątrz wszystko wydaje się jakoś funkcjonować, ale w rzeczywistości traci się umiejętność odnajdywania sensu własnego życia, a w konsekwencji wcześniej czy później człowiek znajduje się na „duchowej pustyni”, gdzie osoba traci poczucie swojej godności i sensu swojej drogi.

Opisana sytuacja dotyka serc wielu mężczyzn i kobiet i, w pewnym stopniu, może dotknąć także życia i serca osoby wierzącej. Dlatego Duch Święty natchnął papieża Benedykta XVI do ogłoszenia Roku Wiary.

To właśnie w naszych czasach jest bardzo ważne, by jasno i na nowo dostrzec obecność Boga troszczącego się o nas i gotowego wyciągnąć nam pomocną dłoń w każdej sytuacji naszego życia. Kiedy natomiast brakuje wiary w Boga, to legnie w gruzach, co najważniejsze, gdyż człowiek traci swoją głęboką godność, która czyni naprawdę wielkim jego człowieczeństwo.
W tym odnowionym zadaniu powrotu do zasmakowania w wierze, by być potem w stanie przedstawić innym jej piękno, szczególnie pomocne są: Słowo Boże, Nauczanie Soboru Watykańskiego II i Katechizm Kościoła Katolickiego.
Wielce znaczący jest fakt, że Rok Wiary zbiega się z 50. rocznicą rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, wydarzenia, które błogosławiony Jan Paweł II nie zawahał się porównać do: „wielkiego kompasu, który wzbogacił Kościół w XX wieku: w nim pokazuje nam pewną busolę, która pomoże nam zorientować na drogach w nowym, rozpoczynającym się wieku”. Przyjmijmy od tego wielkiego Papieża zaproszenie do wzięcia na swoje ręce busoli Soboru Watykańskiego II.