Egzamin z litewskiego, którego nie miało być

W poniedziałek, 3 czerwca, uczniowie polskich szkół na Litwie po raz pierwszy składali ujednolicony egzamin z języka państwowego. Egzamin, który wprowadziła sławetna Ustawa Oświatowa z 2011 roku, a przeciwko której od ponad dwóch lat walczyła polska mniejszość.

Poprzedni konserwatywno-liberalny rząd nie ustąpił przed protestami Polaków i ujednolicenia nie odwołał.
Obiecał to zrobić nowy obecny rząd. Przed rokiem ówczesny lider opozycji, a dziś premier Algirdas Butkevičius, w rozmowie z „Kurierem” zapewniał, że w razie wygranej jego Socjaldemokratycznej Partii w wyborach parlamentarnych, ujednolicony egzamin zostanie niezwłocznie odwołany.
Obecny premier obiecał wtedy, że zostanie wprowadzony dłuższy okres przejściowy, od kiedy ujednolicenie egzaminu miałoby obowiązywać.
Partia wybory wygrała, rząd się zmienił. Na jego czele stanął Algirdas Butkevičius, który natychmiast zapomniał o wydłużeniu okresu przejściowego. Jego minister oświaty zdobył się jedynie i to z wielkim oporem na wprowadzenie dodatkowych ulg egzaminacyjnych dla maturzystów szkół mniejszości narodowych.

Do ulgi możliwości popełnienia większej ilości błędów i możliwości korzystania ze słowników, którą wprowadziła poprzednia ekipa rządząca, dodano kolejną.
Maturzyści ze szkół mniejszości narodowych będą mogli napisać krótsze wypracowanie niż maturzyści ze szkół litewskich — na egzaminie państwowym od 400 do 500 słów, a na egzaminie szkolnym — od 250 do 350.
Wprowadzone ulgi nie przekonały jednak uczniów szkół polskich, że ich wiedza zostanie oceniona obiektywnie, zwłaszcza uwzględniając różnicę wynikającą z różnych programów nauczania w szkołach mniejszości i szkołach litewskich. Tę kilkuletnią różnicę polskie dzieci musiały nadrobić zaledwie w dwa lata.

Toteż, w tym roku o wiele mniej uczniów polskich szkół wybrało składanie egzaminu państwowego, z którego ocena obowiązuje przy dostaniu się na uczelnie wyższe. Pozostali zdecydowali się jedynie na egzamin szkolny. Oznacza to, że ci uczniowie nie wiążą swoich planów z kontynuacją nauki na uczelniach wyższych. Przynajmniej nie na Litwie.
Choć wyniki egzaminów poznamy dopiero za kilka tygodni, to już dziś można stwierdzić, że całe dwuletnie zamieszanie wokół ujednolicenia egzaminy na pewno nie było dobrym sprzymierzeńcem da przygotowań egzaminacyjnych tegorocznych maturzystów.
— Wszyscy byli zestresowani: i nauczyciele, i rodzice, i oczywiście uczniowie – powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Irena Wolska, dyrektorka solecznickiego Gimnazjum im J. Śniadeckiego.
W tym roku placówkę tę opuści 53 maturzystów. 37 z nich odważyło się na egzamin z języka litewskiego na poziomie państwowym. Pozostałych 16 uczniów wybrało szkolny poziom egzaminu.
— W tym roku nieco mniej uczniów wybrało państwowy poziom egzaminu – zauważa dyrektorka solecznickiego gimnazjum.
W ubiegłym roku, kiedy szkoły mniejszości narodowych obowiązywał zróżnicowany tryb składania egzaminu z litewskiego, solecznicką placówkę ukończyło tyle samo uczniów. Jednak egzamin na poziomie państwowym wybrało wtedy 41 maturzystów, zaś 12 pozostało przy egzaminie szkolnym.
Jeszcze większy spadek maturzystów wybierających wyższy poziom składanego egzaminu odnotowano w Gimnazjum im. St Moniuszki w Kowalczukach.
— Jeśli w ubiegłym roku egzamin państwowy wybrało około 60 proc. maturzystów, a szkolny 40 proc., to w tym roku proporcje są odwrotne – zauważa dyrektor gimnazjum w Kowalczukach Zygmunt Jaświn.
W tym roku Gimnazjum im. St Moniuszki opuści 21 uczeń. Aż 15 z nich pozostało przy egzaminie szkolnym i tylko 8 odważyło się na egzamin państwowy. W roku ubiegłym zaś z 37 maturzystów wyższy poziom składanego egzaminu wybrało 21 uczeń, a 16 poziom słabszy.
Dyrektor Jaświn przyznaje, że na tegoroczny wybór egzaminu na pewno miała wpływ nerwowa sytuacja przedegzaminacyjna.
— Uczniowie na pewno mieli obawy i to odczuwało się – przyznaje dyrektor kowalczuckiej placówki. Jego zdaniem, mniejsza liczba uczniów przystępujących do egzaminu państwowego nie oznacza, że większość zrezygnowała z kontynuowania nauki w szkołach wyższych.
— Część uczniów zdecydowanie planuje wyjazd na zagraniczne uczelnie, w tym też do Polski – wyjaśnia Zygmunt Jaświn.
W solecznickim gimnazjum jest podobna sytuacja.
— Czterech naszych maturzystów już mają zapewnioną naukę w szkołach wyższych w Polsce – przyznaje dyrektorka.
Spadek liczby uczniów wiążących swoją przyszłość z nauką na wyższych uczelnia, przynajmniej litewskich, odnotowano prawie we wszystkich polskich placówkach. W niektórych różnica ta była nie duża, w innych diametralnie proporcjonalna do ubiegłorocznej sytuacji.
W tym roku do ujednoliconego egzaminu maturalnego z języka litewskiego dopuszczono 23 465 kandydatów, z nich 1 138 to uczniowie polskich szkół. Egzamin na poziomie szkolnym ogółem wybrało 15 124 tegorocznych maturzystów.
Uczniowie mieli do wyboru 4 tematy:
„Czy świat potrzebuje buntowników?”, „Czy wyrozumiałość jest cechą słabego człowieka?”, „Jak mit Litwy tworzą pisarze różnych epok?”, „Pokazywanie miasta w literaturze litewskiej”. Opracowując tematy, uczniowie mogli opierać się na twórczości 7 autorów. Poprzednio możliwość ta była ograniczona do 3 autorów.
Egzamin trwał 4 godziny.

***
Na Litwie działa 56 placówek z polskim językiem nauczania. W 26 szkołach nauczanie odbywa się po rosyjsku i w jednej po białorusku. Oprócz tego działają też 52 placówki mieszane: polsko-rosyjskie, polsko-litewskie i rosyjsko-litewskie.
W polskich klasach uczy się 12 895 uczniów. Tymczasem rosyjskie klasy choć są mniej liczne, jednak naukę w nich pobiera ponad 15,5 tys. uczniów. Szkoła białoruska liczy uczniów — 181.