Więcej

    60 lat służby Polakom na Litwie

    Czytaj również...

    Gazeta wychowała już niejedno młode pokolenie                          Fot. Marian Paluszkiewicz
    Gazeta wychowała już niejedno młode pokolenie Fot. Marian Paluszkiewicz

    Szanowni Czytelnicy. Dzisiaj, jak i w ciągu minionych 60 lat ukazał się kolejny, już 17 164 numer polskiej codziennej gazety „Kurier Wileński” („Czerwony Sztandar”), założonej 1 lipca 1953 roku. Te ponad 17 tysięcy numerów gazety są — dzień po dniu — kroniką życia litewskich Polaków w powojennych dziesięcioleciach.

    Przebyliśmy tą długą i niełatwą drogę wspólnie. My — to kilka pokoleń polskich dziennikarzy i pracowników redakcji i Wy — kilka pokoleń naszych czytelników. Jaka była ta wspólnie przebyta droga? Czym można ją zmierzyć? Na pewno takimi miernikami mogą być niezliczone codzienne radości i smutki, troski i wzruszenia, nasze nadzieje i obawy.

    Obchodzimy już swój szósty okrągły jubileusz. Każda z minionych jubileuszowych rocznic była różna. Jednak nie zważając na to, mają one jedną wspólną cechę. Zawsze nie patrząc na okoliczności — sprawy naszych Rodaków, Czytelników były dla gazety tematem najważniejszym.

    Tak chyba było sądzone z góry, że gazeta założona po wojnie po to, by sowietyzować niepokornych Polaków na Wileńszczyźnie, stała się obok szkół polskich i zespołu ludowego „Wilia” jednym z trzech legalnych filarów polskości na Litwie w okresie sowieckim.

    Przez długie dziesięciolecia nasz dziennik był jedyną instytucją, która mogła na poziomie oficjalnym bronić polskich spraw na Litwie. Niewątpliwie rzeczą najważniejszą spełnioną w okresie sowieckim przez „Czerwony Sztandar” oraz jego czytelników, nauczycieli, rodziców — to wyjście obronną ręką w walce o zachowanie szkół polskich na Litwie. Trzeba powiedzieć wprost, gdyby wówczas nie potrafilibyśmy obronić polską szkołę, to dzisiaj polskość na Wileńszczyźnie wyglądałaby podobnie, jak wygląda na Kowieńszczyźnie czy Laudzie. „Czerwony Sztandar” zresztą nie tylko bronił szkół polskich przed zamknięciem, ale często gazeta zastępowała podręczniki. Wielu Polaków, nie mając polskich elementarzy, nauczyło się czytać dzięki polskiej gazecie.

    Do zwycięskich walk, które stoczyła nasza redakcja w tamtej bezwzględnej epoce, trzeba zaliczyć również obronę cmentarza na Rossie. Publikacje naszych dziennikarzy oraz interwencje nielicznej grupy wilnian obroniły tą tak znaczącą dla Narodu Polskiego nekropolię przed planami komunistycznych władz zbudować na miejscu cmentarza autostradę samochodową.

    Dzisiaj w wolnej i niezależnej Litwie są politycy — w tym również na najwyższych szczeblach władzy — zarzucający nam, Polakom na Litwie, iż jesteśmy nielojalnym obywatelami.
    Jubileusz „Kuriera Wileńskiego” jest, więc okazją przypomnieć owym politykom, że w okresie najostrzejszej walki o to, czy Litwa będzie państwem niezależnym, gdy co niektórzy z nich obserwowali tamte wydarzenia przez okna wyższej komunistycznej szkoły partyjnej w Wilnie, „Kurier Wileński” nie zważając na podnoszącą się wówczas falę polonofobii, jednoznacznie stanął w obronie niepodległego państwa litewskiego. Za tę postawę redakcja polskiego dziennika została poddana represjom ze strony sowieckich władz. Gazeta jednak bezkompromisowo walczyła o naszą i waszą wolność.

    Uważaliśmy i uważamy, że zachowanie świadomości narodowej Polaków na Litwie w żadnym wypadku nie jest przejawem nielojalności wobec państwa, którego obywatelami jesteśmy. Niepodległe państwo litewskie, o które również walczył „Kurier Wileński” powinno być wolne od przejawów nacjonalizmu i ksenofobii.

    Niestety, jednak również dzisiaj, w nowych okolicznościach, gazeta nadal powinna kontynuować walkę o to, aby Polacy na Litwie nadal mogli być Polakami. Wolność i demokracja sprawiły jednak, że nie jesteśmy już w tej walce samotni. Powstały — w tym również często przy wsparciu „Kuriera Wileńskiego” — liczne wielotysięczne polskie organizacje. Założono nowe polskie media, w większości z których pracują byli nasi redakcyjni koledzy.

    Jednak szczególne znaczenie w tej współczesnej walce o polskość ma to, że dzisiaj mamy wsparcie Państwa Polskiego. O tym mogli tylko marzyć Polacy na Litwie w czasach rządów sowieckich. Także redakcja „Kuriera Wileńskiego” jest niezmiernie wdzięczna dla Rzeczypospolitej Polskiej za polityczne, merytoryczne i finansowe wsparcie naszego wysiłku edytorskiego.
    To, że gazeta wybrnęła w trudnych warunkach gospodarki wolnorynkowej, zawdzięczamy wsparciu naszych wydawców — rodzinie Klonowskich.

    Jednak najważniejszymi osobami dla redakcji „Kuriera Wileńskiego” jesteście Wy, nasi Czytelnicy.
    W dniu 60-lecia chcemy podziękować wszystkim naszym czytelnikom, byłym i obecnym dziennikarzom, pracownikom redakcji, nieetatowym autorom za te wspólne 60 lat, że jesteśmy razem. Dziękujemy!

    Zespół redakcji
    „Kuriera Wileńskiego”

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Transmisja Mszy św. z Ławaryszek w TVP Wilno

    „Neogotycka perła Ławaryszek” — tak przez parafian nazywana jest świątynia usytuowana w centrum miejscowości. Kościół ten zbudowano na początku XX wieku, w 1906 roku. Jego fundatorem był ówczesny proboszcz ks. Józef Mironas. Jest to świątynia z cegły dużych rozmiarów: długość ma 42...

    Upamiętnienie Banionisa z wątkiem polsko-litewskim. Pokłóconych sąsiadów pożera większy gracz

    W dniu 16 kwietnia w Litewskim Teatrze Narodowym wyświetlono film „Marš, marš! Tra-ta-ta!” z 1964 roku. Ten obrazek w reżyserii Raimondasa Vabalasa jest polityczną parodią na relacje międzynarodowe i nie tylko. W filmie widzimy odwieczny konflikt przez pryzmat kochanków, Zigmasa...

    Dni Gminy Rudomino: spotkanie z młodzieżą

    Z tej okazji Centralna Biblioteka Samorządu Rejonu Wileńskiego zaprosiła młodzież z Gimnazjum im. Ferdynanda Ruszczyca na jedno z wydarzeń w bogatym programie promującym historię i kulturę miejscowości Rudomino — spotkanie ze starostą gminy Rudomino Józefem Szatkiewiczem. Dyrektor biblioteki, Mirosław...

    „Witajcie w naszej bajce”: dzieci z „Kasztana” gościły u „Lelewela”

    Na początku potrzebowano śmiałka, który trochę podzieli się swoją krwią. Dzięki „ofiarowanej” krwi dzieciaki z przedszkola „Kasztan” mogły zajrzeć do Królestwa Alchemii i odkryć tajniki nauki. Jako miłośnicy bajek musiały odgadnąć też zagadki o określonych bohaterach: Kopciuszku, Shreku, Aladynie...