Najwierniejsi synowie Ojczyzny — Żołnierze Wyklęci

241
Dzięki historykom, archeologom, archiwistom i zwyczajnie ludziom dobrej woli udało się już upamiętnić wiele ofiar komunistycznego reżimu      Fot. Marian Paluszkiewicz
Dzięki historykom, archeologom, archiwistom i zwyczajnie ludziom dobrej woli udało się już upamiętnić wiele ofiar komunistycznego reżimu Fot. Marian Paluszkiewicz

Całe swe życie poświęcili walce o wolność Ojczyzny. Za to też oddali swe życie. Ginęli w kazamatach komunistycznych władz, która przez lata starała się zatrzeć po nich wszelkie ślady, nawet wspomnienia. Nie udało się.

Dziś, 1 marca, obchodzony jest Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Ustanowione dopiero w 2011 roku święto to staje się jednym z najważniejszych w polskiej martyrologii. I choć dzięki historykom, archeologom, archiwistom i zwyczajnie ludziom dobrej woli udało się już upamiętnić wiele ofiar komunistycznego reżimu, miejsca pochówku wielu z bohaterów tej walki do dziś są nieznane, a odnalezione czekają na identyfikację szczątków i uroczystość pogrzebową, jaka należy się prawdziwym bohaterom walki o wolność swojej Ojczyzny i narodu.

Wczoraj, 28 lutego, z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w warszawskim Belwederze odbyła się kolejna uroczystość z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Podczas uroczystości Instytut Pamięci Narodowej (IPN) ogłosił kolejne nazwiska ofiar komunistycznej bezpieki wyrwane z zapomnienia. Ofiary zidentyfikowano po ekshumacjach na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

Celem IPN jest przywrócenie nazwisk wszystkich ofiar terroru komunistycznego oraz przypomnienie zasług polskich żołnierzy, którzy po II wojnie światowej walczyli z sowietyzacją Polski. IPN jednak apeluje do mediów, żeby nie spekulowały na temat zidentyfikowanych ofiar komunistycznego reżimu z uwagi na dobro rodzin, które oczekują na odnalezienie swoich bliskich. Właśnie z tymi rodzinami podczas uroczystości spotkał się prezydent Komorowski. Po uroczystości w Belwederze złożone zostały wieńce w kwaterze „Ł” warszawskiego Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Do tej pory na terenie tzw. Łączki wydobyto szczątki ok. 200 osób, z których 16 zidentyfikowano. Odnaleziono m. in. wybitnych dowódców oddziałów Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, a także ostatniego dowódcę Narodowych Sił Zbrojnych ppłk. Stanisława Kasznicę.

Prace archeologiczno-ekshumacyjne na Łączce prowadzone są od 2012 r. Niezależnie od nich realizowane są badania genetyczne odnalezionych szczątków przez specjalistów z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie. Większość z odnalezionych ofiar nosiła ślady egzekucji tzw. metodą katyńską — strzał w potylicę z bliskiej odległości, niektórzy mieli też związane z tyłu ręce. Ich szczątki znajdywano w dołach mieszczących od dwóch do sześciu skazańców. Kwatera „Ł” (na Łączce) — to miejsce, gdzie w latach 1948-1956 pochowano kilkuset zmarłych i straconych w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Wciąż poszukiwane są szczątki gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” — szefa Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, ppłk. Łukasza Cieplińskiego — przywódcy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” i rtm. Witolda Pileckiego, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, kampanii 1939 r. i dobrowolnego więźnia Auschwitz.
Kolejny etap poszukiwań ofiar reżimu komunistycznego zaplanowano na wiosnę 2014 r.

Również na Litwie prowadzone są działania na rzecz odnalezienia i upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych. O tym, jak czują się rodziny tych bohaterów, które przez lata nie miały żadnych informacji o śmierci bliskiej osoby, opowiada historia Marynowskich, rodziny „Bloka”, Felicjana Marynowskiego, bohatera z V brygady żołnierzy Armii Krajowej. Więzionemu przez NKWD Marynowskiemu udało się uciec z więzienia na Łukiszkach.

Więzionemu przez NKWD Marynowskiemu udało się uciec z więzienia na Łukiszkach             Fot. Marian Paluszkiewicz
Więzionemu przez NKWD Marynowskiemu udało się uciec z więzienia na Łukiszkach Fot. Marian Paluszkiewicz

„Wkrótce do nas przybył cały oddział żołnierzy, przetrzęśli cały dom, zabrali wszystkie fotografie, nie zostawili żadnej pamiątki po nim. Mamę aresztowali, myśleli, że w takim razie on się objawi. Nie mógł się objawić, gdyż został rozstrzelany, rozdarty w strzępy kulami enkawudzistów. Jego siostra z Kolonii Wileńskiej dowiedziała się o tym pierwsza, ale nie mogła o tym mówić, a później wyjechali do Polski. Przed wyjazdem zaszła do nas do domu i powiedziała: »Wera — tak się nazywała mama — nie łudź się, on już nie żyje«” — czytamy w wywiadzie córki Marynowskiego, Lilii Marynowskiej. Rozmowę z nią zanotowali uczniowie Gimnazjum im. Jana Pawła II w ramach realizowanego przez nich projektu ocalenia od zapomnienia bohaterów walki o polską Ojczyznę.

Wileńska rodzina Marynowskich w ciągu dziesięcioleci nie wiedziała o miejscu pochówku ich ojca i męża. Poszukiwania rozpoczęte już po upadku na Litwie komunizmu zaprowadziły rodzinę na wiejski cmentarz w Łoźnikach, zaledwie kilkanaście kilometrów od Wilna. Dopiero w 2002 roku po ekshumacji szczątków z zapomnianego grobu córki „Bloka” Felicjana Marynowskiego mogły pożegnać się ze swoim ojcem i naszym bohaterem. Podczas uroczystości pogrzebowej pośmiertnie nadano Felicjanowi Marynowskiemu stopień porucznika oraz nagrodzono Krzyżem za Wolność i Niepodległość z Mieczami i Medalem Wojska.
W dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych pamiętajmy więc o znanych już bohaterach i tych, których wciąż musimy odnaleźć i poznać!