Ustawa o repatriacji: Polska czeka na potomków wygnańców

Od 2001 roku w ramach repatriacji przyjechało do Polski 5 tys. osób  Fot. „Rzeczpospolita”
Od 2001 roku w ramach repatriacji przyjechało do Polski 5 tys. osób Fot. „Rzeczpospolita”

„Wszyscy potomkowie represjonowanych będą mogli wrócić do Polski” — podkreśliła w poniedziałek pełnomocnik rządu Rzeczypospolitej Polski ds. dialogu międzynarodowego Anna Maria Anders, przedstawiając założenia do projektu nowej ustawy o repatriacji. Ustawa może objąć 10 tys. osób; ma zacząć obowiązywać w drugiej połowie roku.

Ustawa będzie dotyczyć osób zamieszkujących azjatycką część byłego ZSRR. Pierwszeństwo w powrocie mają mieć osoby represjonowane i ich potomkowie. Repatriacją objęci byliby również małżonkowie i dzieci tych osób.
Na konferencji prasowej zorganizowanej w Warszawie przed Pomnikiem Poległych i Pomordowanych na Wschodzie Anna Maria Anders zaznaczyła, że w ciągu 10 lat wszyscy potomkowie represjonowanych będą mogli wrócić do Polski. Szczegóły projektu nowej ustawy o repatriacji mają być znane w ciągu kilku tygodni. Projekt repatriacji obowiązywałby przez 10 lat.

Girl in a jacket

„To jest dla mnie bardzo ważne od lat. To było marzenie mojego ojca, żeby jeszcze więcej osób sprowadzić do Polski na wolność z Syberii. Jemu udało się wyprowadzić 120 tysięcy i całe życie żałował, że nie było ich więcej” — powiedziała Anna Maria Anders, córka gen. Władysława Andersa.

Polski rząd zakłada dwie drogi repatriacji.
Pierwszą — na dotychczasowych zasadach (czyli zaproszenie przez samorząd) oraz drugą, nową — w formie pomocy organizowanej przez władze centralne (repatrianci mieliby mieć zapewnione pół roku w ośrodku pobytu, zapewniony kolejny rok utrzymania i wynajem mieszkania).

„Odpowiedzialność za proces repatriacyjny przejmie administracja centralna. Do tej pory realizowały ten obowiązek samorządy i to nie działało” — podkreśliła Anders. Rząd, według informacji PAP ze źródeł rządowych, planuje powołać specjalnego pełnomocnika i pełnomocników wojewódzkich.

Przybyłym do ojczyzny przysługiwałyby świadczenia w formie zasiłku: transportowy, na zagospodarowanie, szkolny, na wynajem mieszkania.

— To, że ustawa repatriacyjna może być przyjęta w nieodległym czasie, jest zjawiskiem pozytywnym. I choć trzeba jeszcze zaczekać na przyjęcie samej ustawy, jest to ważne głównie dla osób represjonowanych i ich potomków. Najbardziej jest to aktualne, wiadomo, dla Polaków z Kazachstanu.
W dobie migracji bardzo ważne jest, by Polska otworzyła drzwi dla potencjalnych repatriantów, zwłaszcza teraz, gdy temat uchodźców na Starym Kontynencie jest aktualny. Można to uznać za słuszne. Skoro określona liczba uchodźców ma przybyć do państwa, niech wśród nich będą również ci, którzy poczuwają się do polskich korzeni. Jest to element historycznej sprawiedliwości — powiedział „Kurierowi” Edward Trusewicz, wiceprezes Związku Polaków na Litwie.

Pierwsza deportacja „niepewnego politycznie elementu” (głównie ludności miejscowej: Polacy stanowili w tym kontyngencie 70 proc. wszystkich wywożonych, pozostałe 30 proc. ludność białoruska i ukraińska) z zajętych przez Związek Radziecki obszarów miała miejsce 10 lutego 1940 r.
Zgodnie ze ściśle tajnymi materiałami radzieckimi deportowano ok. 140 000 osób. Zesłańców rozlokowano w Komi ASRR, w północnych obwodach RFSRR.

W ciągu 10 lat potomkowie represjonowanych będą mogli wrócić do Polski  Fot. archiwum
W ciągu 10 lat potomkowie represjonowanych będą mogli wrócić do Polski Fot. archiwum

W czasie drugiej deportacji (13-14 kwietnia 1940) zesłano ok. 61 000 osób. Ludność tę osadzono w Północnym Kazachstanie, w obwodach: aktiubińskim, akmolińskim, kustanajskim, pietropawłowskim, karagandyjskim, semipałatyńskim, pawłodarskim i północno-kazachstańskim, kilka tysięcy skierowano też do obwodu czelabińskiego.

Trzecia deportacja (maj-lipiec 1940) objęła głównie uchodźców z centralnej i zachodniej Polski przybyłych w czasie działań wojennych na tereny, które znalazły się potem pod okupacją radziecką. Większość deportowanych stanowili Żydzi (do 80 proc. całości kontyngentu), Białorusini i Ukraińcy. Liczba zesłańców wyniosła ponad 80 000 osób. Zostali oni przesiedleni do Autonomicznych Republik Radzieckich: Jakuckiej, Komi i Maryjskiej, Ałtajskiego i Krasnojarskiego Kraju, oraz do poszczególnych obwodów RFSRR.

Czwarta wywózka (maj-czerwiec 1941) dotknęła szczególnie mocno Białostocczyznę, Grodzieńszczyznę i Wileńszczyznę. W sumie deportowano ponad około 85 000 osób. Rozmieszczeni oni zostali w Ałtajskim i Krasnojarskim Kraju, Kazachskiej SRR, obwodzie nowosybirskim, oraz dorzeczu Katuni i Biji.

W sumie, w ciągu 15 miesięcy radzieckiej okupacji w latach 1940-1941, w wyniku masowych deportacji na wschód trafiło co najmniej 330-400 tys. osób.
Fala przymusowych przesiedleń ludności polskiej ze wschodnich terenów II Rzeczypospolitej odebranych w wyniku porozumień jałtańskich na rzecz ZSRR, miała miejsce również w latach 1944-46. W okresie kolektywizacji wywieziono na Syberię całe wsie polskie z Wileńszczyzny, Grodzieńszczyzny i Tarnopolszczyzny i innych regionów oraz licznych Polaków pozostających jeszcze we Lwowie.
Po śmierci Stalina w 1953 roku terror radziecki nieco zelżał i pozwolono deportowanym na powrót do swoich dawnych miejsc zamieszkania.
W latach 1955-1959 zostało przeprowadzone kolejne masowe wysiedlenie Polaków z Kresów Wschodnich, łącznie 245 501 osób. Z Litewskiej SRR, a głównie Wileńszczyzny, wyjechały 46 552 osoby. Przesiedleńców kierowano głównie na ziemie zachodnie Polski.
***
Repatriacja (łac. repatriatio „powrót do ojczyzny”) to powrót do kraju ojczystego osób (np. jeńców wojennych, osób internowanych lub przymusowo przesiedlonych), które wskutek różnych przyczyn znalazły się poza jego granicami.

Anna Pieszko
na podst. inf. wł.,
PAP i wikipedii.pl