Kogo i dlaczego ignoruje litewska bezpieka?

174

Szefem litewskiego Funduszu Wspierania Prasy, zajmującego się dzieleniem rządowych pieniędzy na media, został niedawno Gintaras Songaila.

Znany czytelnikom „Kuriera Wileńskiego” jako były poseł na Sejm, autor nagonek na posiadaczy Karty Polaka, kolega Kazimierasa Garšvy i innych miłośników utrudniania życia Polakom na Litwie, a także członek rady naczelnej litewskiego Związku Narodowego, czyli tautininków. Tych samych, którzy — jak Julius Panka, Ričardas Čekutis i pozostali — maszerują 11 marca z hasłem „Litwa dla Litwinów”. Tautininków odwołujących się do tradycji tautininków Antanasa Smetony — najbliższego sojusznika sowieckiej Rosji w naszym regionie w okresie międzywojennym.

Litewska bezpieka w swoim corocznym raporcie wspomniała, że wrogie państwa mogą na Litwie wykorzystywać właśnie działalność narodowych szowinistów — a do takich, moim zdaniem, zaliczyć należy tautininków, którzy nie mają żadnych propozycji dla obywateli naszego państwa poza tymi, które skłócają ich pod względem narodowościowym.
Dlaczego zatem bezpieka nie interesuje się takim faktem, że dostęp do środków publicznych ma osoba należąca do takich środowisk — i jest znana ze swoich poglądów na polską mniejszość i uważana przez Polaków za osobę wrogo wobec nich nastawioną?
Więc nasuwa się pytanie, czy taki człowiek nie będzie sabotował mediów?

Józef Leszczyc