Wolność mamy we krwi

208

Dziś obchodzimy kolejną rocznicę krwawych wydarzeń pod wileńską Wieżą Telewizyjną. Starły się wówczas dwie wizje i dwie grupy ludzi. Wolność przeciw tyranii.
Bezbronni przeciw czołgom. Co miało być pierwotnie pokojową obroną strategicznego dla wybijającej się na niepodległość Litwy obiektu, stało się okolicznością śmierci niewinnych.
O bohaterach dążeń do wolności należy pamiętać — i się pamięta. My, Polacy, zapominamy jednak o czymś. Że przecież też tam byliśmy. Też popieraliśmy niepodległość, też byliśmy na Szlaku Bałtyckim, też broniliśmy Sejmu. Było to dla nas o tyle trudniejsze, że do wolności nas zniechęcić swoją nienawistną retoryką próbowali ci, którzy z lubością lubią dziś podkreślać, iż „żaden Polak pod wieżą nie zginął”, albo kłamać, że Polacy byli przeciw wolności. Mimo to, podobnie jak nasi przodkowie w 1830, 1863, 1918 roku — wybraliśmy wolność.
Pewien poeta o szczególnie pogmatwanym życiorysie w obliczu wrześniowej klęski roku 1939 pisał: „Są w Ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich nie przekreśli”. Dlatego też pamiętać należy, żeby nie pozwalać obcym na wmawianie nam, kim jesteśmy i po jakiej stronie barykady staliśmy. Pamiętać o swojej godności, której źródłem jest nasza, polska wolność. Mamy ją we krwi.