W Sejmie zwrot techniki…

W litewskim Sejmie rzecz dotychczas niesłyszana, niewidziana! Planuje się, że posłowie będą zmuszeni do oddania — tak mile pobieranej techniki (a prawem jeszcze dozwolonej!) — telefonów, komputerów, samochodów, a podobno nawet i ołówków…

I to ten bat ma smagnąć po zadach posłów nie tylko nadchodzącej, ale i obecnej kadencji!

„Za” było kategorycznie tak — 49, dwóch — powstrzymało się od wydania nawet pisku, ale aż 33 posłańców ludu wyborczego — wryło się nogami w grząski piach przyszłego oburzenia głosujących w nadciągających wyborach.

Ale Agnė dała czadu!

Pomysłodawczyni projektu nowej ustawy — członkini Mieszanej Frakcji Sejmu RL — Agnė Širinskienė, zażądała, by nowy tryb poskromienia ogierów bolącymi ostrogami — rozhukanymi ulgami posłów — był zastosowany już w obecnym parlamencie!

Jak laską — podparła się 60. punktem Konstytucji RL, „która jasno wskazuje wydatki poselskie, jako nie własność członków Sejmu RL, a którzy to nie mogą mieć nadziei na utrzymanie korzyści z nich otrzymanych i po wygaśnięciu ich kadencji”.

Czytaj więcej: W planach radykalne restrykcje. Širinskienė: Te czy inne decyzje mogą sprawdzić sądy

Fala Prześwietlenia!

W Sejm obecnej kadencji uderzyła druzgocąca fala auto-łapówkarzy „Prześwietlenia” (lit. „Skaidrinam”). Publicysta Andrius Tapinas ujawnił informację o zakupach z „diety” części posłów ze środków przeznaczonych na działalność parlamentarną.

I pod koniec kadencji część posłów przyśpieszyła gwałtownie z zakupem sprzętu komputerowego (w tym do gier!), telefonicznego (w tym kilku!) i audio-wizualnego (w tym profesjonalnego!).

Jeden tylko „chłop” — Valius Ąžuolas, na cukierki, kawę, długopisy i inne pamiątki roztrwonił sumę na 29 000 euro!

Czytaj więcej: Skandal po publikacjach Tapinasa: radni okradają podatników na skalę masową

Prądem zatrzęsło i radnego

Otóż od Justinasa Kvėglisa, byłego radnego samorządu radziwiliskiego chcą odsądzić lwią część ówczesnego hojnego wydatku. Prawie 14 000 euro, które były spieniężone na wynajem luksusowej, tzw. miejskiej terenówki — Porsche Caynenne. Sprawy się ochoczo podjął radziwiliski sąd!

A mój znajomy wpadł na pomysł…

Spokojnie! Już usłużnie służę poradą — za niewielkie pieniądze — owemu, wystraszonemu chyba byłemu radnemu.

Miał mój znajomy mieć nieszczęście, że wdepnął w śmierdzący placek bankructwa. No i bank zabrał mu wymarzone, lizingowane, też luksusowe w owych czasach — kameleonowego koloru Audi A 6… 

Biedak z rozpaczy chyba, ale nie bez chęci słodkiej zemsty — dał ogłoszenie: „Wymienię nowe części zamienne na stare”. Ale gorąco się zrobiło wokół takiej nieoczekiwanej oferty!

Ale ów mój znajomy nie był w ciemię bity. Oddał przeróżne części — poduszki powietrzne, fotele skórzane, koła firmowe… Ale za pieniądze. I zwrócił bankowi auto, bo — zgodnie z umową, nie wypłacił całej jego wartości.

No, dobrze cwaniak, na tym wypatroszonym samochodziku, zarobił!