Polacy na Litwie, największa mniejszość narodowa w naszym kraju, są właśnie przykładem tego, jak gładkie deklaracje władz o zapewnieniu praw mniejszości narodowych mogą się mijać z rzeczywistością. Naturalnie trzeba przyznać, że sytuacja z realizacją praw i postulatów w ciągu 36 lat niepodległości ulegała zmianie, i to zmianie często na lepsze. Jednak część naszych postulatów, jak np. pełny zwrot ziemi rdzennej mniejszości Wileńszczyzny, nie została i już raczej nigdy nie zostanie zrealizowana w pełni. Wielu spadkobierców właścicieli gruntów ziemskich i nieruchomości wywłaszczonych przez Sowietów nie doczekała się i już nie doczeka naprawienia tej krzywdy. Rozmawiając z wieloma z nich, często słyszę, że powodem takiego stanu rzeczy stało się to, że są Polakami.
Jednak wiele rzeczy w dziedzinie ochrony praw mniejszości narodowych na Litwie udaje się naprawiać. W tym wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Antoni Radczenko pisze o konferencji „Najlepsze europejskie praktyki w zakresie ochrony mniejszości narodowych”, która obyła się w miniony czwartek na wileńskim Uniwersytecie Michała Römera w Wilnie. Organizatorami wydarzenia oprócz uczelni byli również: Ambasada RP w Wilnie, Instytut Europy Środkowej oraz Departament Mniejszości Narodowych przy Rządzie Litwy.
Konferencja oraz inne podobne działania same w sobie nie rozwiązują naszych problemów, jednak wskazują politykom kierunki do działania. Przykładem dla współczesnych polityków może się stać wspomniany podczas konferencji list wielkiego księcia Giedymina do mieszkańców europejskich miast, w którym zachęcał ich do osiedlenia się na Litwie i obiecał korzystniejsze warunki do życia i pracy. W pewnym sensie można go uznać za swoistą deklarację praw mniejszości narodowych.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 23 (65) 13-19/06/2026

