Każde dziecko zasługuje na szansę! Medycyna zaczyna się od człowieka

„Kurier Wileński” o rozwoju diagnostyki chorób rzadkich i wyzwaniach współczesnej pediatrii rozmawia z prof. dr hab. n. med. Marią Giżewską, kierownikiem Kliniki Pediatrii, Chorób Rzadkich i Medycyny Metabolicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie oraz pełnomocnikiem rektora ds. współpracy międzynarodowej.

Czytaj również...

Leszek Wątróbski: Pani Profesor, od ponad 40 lat jest Pani związana z Pomorskim Uniwersytetem Medycznym i szpitalem klinicznym. To już nie tylko miejsce pracy, ale właściwie całe życie.

Maria Giżewska: Rzeczywiście. Gdy patrzę wstecz, mam wrażenie, że moje życie od początku było związane z tym miejscem. Jestem Szczecinianką z urodzenia, a moja rodzina należy do grona tych, którzy po wojnie współtworzyli nowe życie miasta. Mój dziadek przyjechał do Szczecina już w kwietniu 1945 r., jeszcze przed zakończeniem wojny. Rodzice pochodzili z Wielkopolski, ale to właśnie tutaj stworzyli dom. Tutaj się wychowałam, tutaj studiowałam, założyłam rodzinę i tutaj od wielu lat leczę dzieci.

Medycyna jest obecna w naszej rodzinie od pokoleń. Moja mama była pediatrą i to ona zaraziła mnie miłością do tej specjalizacji. Mąż również jest lekarzem, nasze dziecko także wybrało medycynę. Dziś rosną już wnuczki i mam nadzieję, że one również będą miały odwagę realizować swoje pasje, niezależnie od tego, jaką drogę wybiorą.

Można powiedzieć, że zawód lekarza jest u Państwa rodziną tradycją.

Tak, ale nigdy nie traktowaliśmy go jak rodzinnego obowiązku. To raczej sposób myślenia o życiu i odpowiedzialności za drugiego człowieka. W domu zawsze rozmawiało się o pacjentach, o nowych metodach leczenia, o nauce. Takie rozmowy kształtują człowieka od najmłodszych lat.

Nigdy nie żałowałam wyboru pediatrii. Uważam, że to najpiękniejsza dziedzina medycyny. Dzieci są szczere, autentyczne, a ich uśmiech potrafi wynagrodzić najtrudniejszy dyżur. Pediatria uczy pokory, cierpliwości i ogromnej odpowiedzialności.

Dziś jest Pani jednym z najwybitniejszych w Polsce specjalistów zajmujących się chorobami rzadkimi. Jak zaczęła się ta droga?

Początkowo zajmowałam się klasyczną pediatrią. Z czasem coraz bardziej fascynowały mnie choroby metaboliczne, a później szerzej – choroby rzadkie. To niezwykle trudna, ale jednocześnie bardzo dynamicznie rozwijająca się dziedzina medycyny.

Każda z tych chorób występuje bardzo rzadko, jednak wszystkich razem jest już ponad 10 tys. Szacuje się, że na świecie żyje od 300 do 400 mln osób z chorobami rzadkimi. W Polsce problem dotyczy nawet 3 mln osób. To pokazuje, że choroby rzadkie wcale nie są tak rzadkie, jak mogłoby się wydawać.

Co jest w nich najtrudniejsze?

Przede wszystkim postawienie właściwej diagnozy. Większość tych chorób ma podłoże genetyczne, wiele ujawnia się już w pierwszych dniach życia, ale część daje niespecyficzne objawy i przez długie lata pozostaje nierozpoznana.

Medycy używają określenia „odyseja diagnostyczna”. Rodzice odwiedzają kolejnych specjalistów, wykonują dziesiątki badań, a odpowiedzi wciąż nie ma. My staramy się tę drogę skrócić. Im szybciej poznamy przyczynę choroby, tym większe są szanse na skuteczne leczenie lub przynajmniej zahamowanie jej postępu.

Dlatego tak ważne są badania przesiewowe noworodków?

W Polsce każde nowo narodzone dziecko przechodzi badania przesiewowe. Z niewielkiej próbki krwi pobranej z pięty w trzeciej dobie życia można wykryć wiele ciężkich chorób, jeszcze zanim pojawią się pierwsze objawy. W przypadku części z nich wystarczy odpowiednio wcześnie rozpocząć leczenie lub zastosować specjalną dietę, aby dziecko mogło rozwijać się prawidłowo. To ogromny sukces współczesnej medycyny.

pediatra-2026-08-08-2-PORTAL
Zespół Kliniki Pediatrii, Chorób Rzadkich i Medycyny Metabolicznej PUM wraz z lekarzami rezydentami i pielęgniarką oddziałową | Fot. Facebook, archiwum prywatne

Państwa klinika należy dziś w Polsce do najważniejszych ośrodków zajmujących się chorobami rzadkimi.

To zasługa całego zespołu. Medycyna nie jest sportem indywidualnym. Za każdym sukcesem stoi praca lekarzy, diagnostów laboratoryjnych, genetyków, pielęgniarek, dietetyków i rehabilitantów.

Nasza klinika prowadzi diagnostykę najbardziej skomplikowanych przypadków i rzeczywiście o pomoc zgłaszają się do nas rodziny chorych dzieci z całej Polski. Korzystamy z najnowocześniejszych metod diagnostyki genetycznej i współpracujemy z najlepszymi laboratoriami europejskimi. Dzięki temu udaje się rozpoznawać także choroby ultrarzadkie, o których jeszcze kilkanaście lat temu wiedzieliśmy bardzo niewiele.

Coraz częściej mówi się również o nowoczesnych terapiach.

Jeszcze niedawno wiele chorób rzadkich uznawano za nieuleczalne. Dziś sytuacja zmienia się bardzo szybko. Pojawiają się terapie genowe, leczenie enzymatyczne, nowoczesne leki oraz specjalistyczne programy żywieniowe.

W naszej klinice prowadzimy badania kliniczne nad nowymi terapiami. To daje dzieciom dostęp do leczenia, które często dopiero wchodzi do praktyki medycznej. Dla wielu rodzin jest to jedyna szansa.

Jest Pani związana z tymi dziećmi przez wiele lat.

Bardzo często przez całe życie. Mam pacjentów, których diagnozowałam trzydzieści, a nawet 35 lat temu. Dziś przychodzą do mnie już ze swoimi dziećmi. To niezwykłe uczucie. Lekarz obserwuje nie tylko przebieg choroby, lecz także całe życie rodziny.

To właśnie dlatego pediatria jest tak wyjątkowa. Leczymy nie tylko dziecko. Wspieramy także rodziców, rodzeństwo i wszystkich, którzy każdego dnia zmagają się z konsekwencjami ciężkiej choroby.

Wojna w Ukrainie postawiła przed Państwa kliniką nowe wyzwania.

Od pierwszych dni wojny pomagaliśmy dzieciom, które przyjechały do Polski z Ukrainy. Wśród nich były również dzieci cierpiące na wrodzone wady metabolizmu i choroby rzadkie, wymagające specjalistycznego leczenia. Trzeba było bardzo szybko zapewnić im opiekę, kontynuację terapii i diagnostykę.

Dzisiaj wiele z tych rodzin mieszka już w Polsce, a ich dzieci pozostają naszymi pacjentami. W medycynie narodowość nie ma znaczenia. Liczy się człowiek, który potrzebuje pomocy.

Mimo ogromu obowiązków wciąż mówi Pani o swojej pracy z ogromnym entuzjazmem.

Bo naprawdę lubię to, co robię. Gdybym jeszcze raz miała wybierać zawód, ponownie zostałabym pediatrą. Nie wyobrażam sobie innej drogi. Oczywiście, bywają dni bardzo trudne. Nie zawsze możemy wyleczyć pacjenta. Ale zawsze możemy zrobić wszystko, aby pomóc dziecku i jego rodzinie. Właśnie to daje poczucie sensu naszej pracy.

Medycyna rozwija się dziś niezwykle szybko. To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe, staje się codziennością. Dlatego jestem przekonana, że przyszłość leczenia chorób rzadkich będzie wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie. Najważniejsze jednak pozostaje niezmienne – za każdą diagnozą stoi konkretne dziecko i konkretna rodzina. Nigdy nie wolno o tym zapominać.

Czego Pani najbardziej brakuje?

Chciałabym, aby doba miała 48 godzin. Tyle rzeczy się dzieje. Ta specjalizacja – choroby rzadkie – jest dziś czymś niezwykłym. Coraz częściej mówi się wręcz o medycynie chorób rzadkich. Każdy z nas prawdopodobnie zna osobę z chorobą rzadką, choć często nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Można wyglądać zupełnie zdrowo, a jednocześnie cierpieć na ciężką chorobę rzadką dotyczącą wątroby, serca czy innego narządu. Niezmiernie ważny jest także rozwój diagnostyki i dostęp do nowoczesnego leczenia.

W szpitalu pełni Pani funkcję zastępcy lekarza kierującego Kliniką Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii, Chorób Metabolicznych i Kardiologii Wieku Rozwojowego.

Natomiast na uniwersytecie kieruję Kliniką Pediatrii, Chorób Rzadkich i Medycyny Metabolicznej. Jestem również konsultantem wojewódzkim w dziedzinie pediatrii metabolicznej, wiceprzewodniczącą Komitetu Naukowego Europejskiego Towarzystwa Fenyloketonurii, wiceprzewodniczącą Polskiego Towarzystwa Wrodzonych Wad Metabolizmu oraz pełnomocnikiem rektora do spraw współpracy międzynarodowej. Wszystkie te funkcje wzajemnie się uzupełniają.

pediatra-2026-08-08-3-PORTAL
Prof. Maria Giżewska z małymi pacjentami i ich rodzicami | Fot. Leszek Wątróbski

Pomorski Uniwersytet Medyczny jest dziś uczelnią o wyraźnie międzynarodowym charakterze.

Studiują u nas młodzi ludzie z wielu krajów świata. Nasi absolwenci są cenionymi lekarzami w Szwecji, Norwegii, na Wyspach Owczych, w Niemczech i wielu innych krajach. To ogromny sukces uczelni i dowód, że konsekwentnie budujemy jej międzynarodową pozycję.

Jest Pani również pełnomocnikiem rektora PUM ds. współpracy międzynarodowej. Co dziś oznacza umiędzynarodowienie uczelni?

Przede wszystkim budowanie trwałych partnerstw naukowych. Współpracujemy z wieloma ośrodkami europejskimi, rozwijamy kontakty z Niemcami, Hiszpanią, Litwą, Japonią i innymi krajami. Szczególnie obiecująco zapowiada się współpraca z Japonią. Blisko współpracujemy również z partnerami z Niemiec, zwłaszcza z ośrodkami w Rostocku, a także z uczelniami w Hiszpanii.

Bardzo zależy nam na dalszym rozwoju współpracy międzynarodowej. Wierzę, że właśnie wymiana doświadczeń, wspólne badania naukowe oraz otwartość na świat są drogą do rozwoju nowoczesnej medycyny. Od lat rozwijamy kontakty z wieloma ośrodkami zagranicznymi.

A jak wygląda współpraca z Litwą?

Łączą nas wspólna historia regionu Morza Bałtyckiego oraz podobne wyzwania stojące przed współczesną medycyną. Takie partnerstwa pozwalają rozwijać naukę ponad granicami. Bardzo cieszy nas rozwijająca się współpraca z Uniwersytetem Wileńskim, która otwiera możliwości wspólnych badań naukowych, wymiany studentów i pracowników oraz realizacji projektów akademickich.

Znaczenie kontaktów z Litwą wyraźnie wybrzmiało także podczas jubileuszowych obchodów 70-lecia PUM w Szczecinie. Obecność zagranicznych gości, w tym przedstawicieli uczelni litewskich, nadała uroczystości międzynarodowy wymiar i potwierdziła, że szczecińska uczelnia jest ważnym partnerem w europejskiej przestrzeni akademickiej. To właśnie takie momenty pokazują, że współpraca nie kończy się na dokumentach – żyje w spotkaniach i wspólnym świętowaniu sukcesów.

Kamieniem milowym w tych relacjach było podpisanie umowy o współpracy pomiędzy obiema uczelniami w 2019 r. Dokument sygnowali rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Bogusław Machaliński oraz rektor Uniwersytetu Wileńskiego prof. Artūras Žukauskas. Porozumienie otworzyło drogę do zacieśnienia współpracy naukowej i dydaktycznej, umożliwiając realizację wspólnych projektów badawczych, wymianę pracowników naukowych oraz studentów, a także organizację konferencji i seminariów poświęconych współczesnym wyzwaniom medycyny.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 31 (89) 08-14/08/2026

Afisze

Więcej od autora

Pamięć, która wciąż leci… 93. rocznica tragicznego lotu „Lituanki” w Pszczelniku

Tegoroczne obchody 93. rocznicy śmierci Steponasa Dariusa i Stasysa Girėnasa rozpoczęły się jeszcze przed południem w Szczecinie. W Bazylice Archikatedralnej pw. św. Jakuba Apostoła odprawiono uroczyste nabożeństwo poświęcone pamięci litewskich bohaterów. Celebrowali je m.in. ks. bp prof. Henryk Wejman — biskup pomocniczy szczecińsko-kamieński i proboszcz parafii katedralnej ks. prałat Dariusz Knapik.

„Czekajcie, bo ja jeszcze żyję!”. Jak Hanka Bielicka dała się oswoić Łomży

Gdyby żyła, zapewne zagadałaby nas na śmierć, nie dając dojść do słowa. Wchodziła do pomieszczenia i od razu stawała się duszą towarzystwa — z tą swoją niepodrabialną chrypką, zawrotnym tempem wypowiadanych słów i, oczywiście, burzą piór lub rondem gigantycznego kapelusza zasłaniającym pół świata.