W programie wydarzenia znalazły się koncerty, spotkania, prezentacje artystyczne i teatralne, które przypominały o wielokulturowym dziedzictwie tej części Europy. Szczególne miejsce zajęły Teatralia Kresowe — cykl, który od lat przyciąga zespoły teatralne działające zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami.
Jednym z gości tegorocznej edycji był Polski Teatr „Studio” z Wilna. Jego obecność miała znaczenie nie tylko artystyczne. Wileńska scena, od lat pielęgnująca polskie słowo, tradycję i pamięć, jest jednym z tych miejsc, w których polska kultura rozwija się poza granicami państwa, zachowując jednocześnie żywy kontakt ze współczesnością.
– Od lat uczestniczymy w tym festiwalu i dobrze znamy tamtą publiczność a oni nas. Spotkania na Podkarpaciu są dla nas czymś więcej niż prezentacją spektakli. To takie symboliczne spotkanie dwóch przestrzeni polskiej kultury — tej tworzonej w kraju i tej, która od pokoleń trwa i się rozwija na Litwie — mówi Lila Kiejzik, kierowniczka artystyczna Polskiego Teatru „Studio”.
Polski Teatr „Studio” wystąpił podczas festiwalu dwukrotnie. W Przemyślu zaprezentował muzyczne widowisko „Na wileńskiej ulicy”, natomiast w Horyńcu-Zdroju spektakl „Szkice o Polsce”, oparty na twórczości Cypriana Kamila Norwida. Oba przedstawienia, choć odmienne w formie i nastroju, ukazały różne oblicza działalności wileńskiego zespołu: z jednej strony jego przywiązanie do pamięci o Wilnie i polskiego dziedzictwa miasta, z drugiej — gotowość do podejmowania uniwersalnych pytań o polską tożsamość, wspólnotę i miejsce człowieka w świecie.
Wilno zapisane w piosence i pamięci
Przemyski spektakl „Na wileńskiej ulicy” zaprosił publiczność w podróż do Wilna sprzed lat. Była to podróż szczególna, bo prowadzona nie przez historyczne daty czy opisy, lecz przez muzykę, poezję, anegdotę i teatralną opowieść. Na scenie ożyło miasto wielokulturowe, pełne barwnych postaci, codziennych historii i charakterystycznego rytmu życia.
Przedstawienie, łączące elementy teatru muzycznego, kabaretu i opowieści o dawnych mieszkańcach Wilna, pozwoliło spojrzeć na kresową przeszłość nie tylko przez pryzmat nostalgii. Wileńskie piosenki, wspomnienia i anegdoty stworzyły obraz miasta żywego, pulsującego energią, w którym splatały się różne języki, kultury i tradycje.
Ważnym punktem odniesienia dla spektaklu była twórczość Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego oraz popularne szlagiery lat trzydziestych XX w. W przedstawieniu wystąpili m.in. Justyna Stankiewicz, Ewa Rawłuszewicz, Edward Kiejzik, Marek Pszczołowski i Artur Dowgiałło. Reżyserię powierzono Lili Kiejzik, natomiast za oprawę muzyczną odpowiadali Edgar Sabilo i Daniel Gancewski.
– „Na wileńskiej ulicy” gramy już od 25 lat. Ten spektakl bardzo się zmienił, występuje w nim kolejne pokolenie naszych aktorów. Dzięki temu spektakl nie zamyka Wilna w jednym obrazie dawnego miasta. Przeciwnie — pokazuje, że pamięć może być źródłem twórczej energii, a dziedzictwo może nadal inspirować — zauważa Kiejzik.

Norwid i pytania o Polskę
Drugim ważnym wydarzeniem z udziałem Polskiego Teatru „Studio” były „Szkice o Polsce”, które zainaugurowały teatralną część festiwalu w Horyńcu-Zdroju. Tym razem zamiast gwaru dawnego Wilna publiczność otrzymała spektakl skupiony na słowie, emocji i refleksji.
Twórczość Cypriana Kamila Norwida stała się punktem wyjścia do rozważań nad polską tożsamością. W jego tekstach — pełnych pytań o wolność, odpowiedzialność, pamięć i sens wspólnoty — twórcy spektaklu odnaleźli przestrzeń do rozmowy o Polsce nieoczywistej, wielowymiarowej i nieustannie poszukującej własnej definicji.. W kontekście Teatralii Kresowych spektakl zyskał dodatkowy wymiar. Pytanie o Polskę zostało bowiem postawione przez artystów tworzących poza granicami kraju — w Wilnie, mieście, które samo w sobie jest jednym z najważniejszych symboli polskiej pamięci kulturowej.
Szczególną wartością Teatraliów Kresowych było spotkanie dwóch ważnych polskich scen działających poza granicami kraju: Polskiego Teatru „Studio” z Wilna oraz Polskiego Teatru Ludowego z Lwowa.
– Wilno i Lwów to miasta głęboko zakorzenione w polskiej historii i kulturze, w obu miejscach polska kultura nadal pozostaje żywą częścią lokalnej rzeczywistości. Teatr odgrywa w tym procesie rolę szczególną. Publiczność mogła zobaczyć, że kultura polska tworzona poza Polską ma wiele głosów, odcieni i doświadczeń, a jednocześnie łączy ją wspólnota języka, tradycji i wartości — wyjaśnia Lila Kiejzik.
Lwowski teatr — świadectwo, że „teatr musi grać”.
Dzień po inauguracji Teatraliów Kresowych na scenie Teatru Dworskiego w Horyńcu-Zdroju wystąpił Polski Teatr Ludowy z Lwowa. Kierowany przez Zbigniewa Chrzanowskiego zespół zaprezentował komedię „Czarujący łajdak” według sztuki Pierre’a Chesnota.
Na scenie wystąpili Irena Asmołowa, Elżbieta Gelich, Anna Gordijewska, Wiktor Lafarowicz, Jadwiga Pechaty, Irena Słobodian i Bronisław Zajdel. Reżyser Zbigniew Chrzanowski postawił na zespołową grę, klarowność sytuacji i precyzyjny rytm komedii.
– Bardzo cenimy Zbigniewa Chrzanowskiego i jego zespół. Teraz jest to dla nas szczególne świadectwo znaczenia polskiego teatru i kultury poza Polską, cokolwiek się dzieje. Pomimo wojny nasi koledzy nadal grają w Lwowie, nie porzucili tego miasta, choć wielu przeniosło się w okolice Przemyśla. W tym kontekście słowa jednej z moich ulubionych piosenek — Co by się nie działo, teatr musi grać — nabierają szczególnego znaczenia — podkreśla kierowniczka Polskiego Teatru Studio.
Polski Teatr Ludowy w Lwowie, założony na przełomie 1957 i 1958 r. z inicjatywy Piotra Hausvatera, od ponad sześciu dekad należy do najważniejszych ośrodków polskiego życia teatralnego poza granicami Polski. Ma na swoim koncie około sześćdziesięciu premier i ponad osiemset przedstawień prezentowanych w Lwowie, w Polsce i w innych krajach Europy. Za działalność na rzecz polskiej kultury zespół został wyróżniony m.in. Srebrnym i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz nagrodą Kustosz Pamięci Narodowej.
Kolejne wyzwania czekają
Po powrocie na Litwę Polski Teatr „Studio” przygotowuje się do kolejnych wydarzeń i nowego sezonu. Jesienią na Wileńszczyznę powrócą dwa dobrze znane tutejszej widowni festiwale Trans/Misje Balticum i MonoWschód.
– Bardzo intensywnie w najbliższym czasie powrócimy do Mickiewicza. W tym roku, w ramach Czytania Narodowego będziemy czytać „Dziady”, więc już za kilka dni spotkamy się, by pracować nad tym dramatem, który jest niezwykle ważny dla naszego teatru. Do twórczości Mickiewicza powrócimy także jesienią. W ramach festiwalu MonoWschód już w październiku widzowie zobaczą monodram Mateusza Nowaka oparty na „Panu Tadeuszu” — dynamiczną, emocjonalną interpretację eposu, w której aktor ożywia bohaterów Mickiewicza, ukazując współczesną, niekiedy gorzką wymowę narodowej opowieści. Zanim spektakl trafi na festiwal, Nowak poprowadzi w sierpniu warsztaty teatralne dla zespołu Teatru „Studio”, a równolegle trwają przygotowania do tegorocznego Czytania Narodowego, podczas którego aktorzy zmierzą się z „Dziadami” — dramatem szczególnie ważnym dla wileńskiej sceny. Jesień zapowiada się więc jako czas intensywnej pracy, powrotów do klasyki i spotkań z twórcami polskiego teatru — mówi Lila Kiejzik.




