Piesza Pielgrzymka Śladami s. Wandy Boniszewskiej i s. Heleny Majewskiej na stałe wpisała się w kalendarz wydarzeń religijnych i wspólnotowych Wileńszczyzny. Już od dziewięciu lat mieszkańcy regionu przemierzają trasę z Bujwidz do Pryciun, aby modlitwą, wspólną wędrówką i pamięcią przypominać osoby oraz wydarzenia związane z historią lokalnego kościoła. Tegoroczna edycja zgromadziła około 160 uczestników.
— Bardzo się cieszę, że pielgrzymka budzi coraz większe zainteresowanie i staje się stałym elementem lata na Wileńszczyźnie. Można powiedzieć, że to, co tu obserwujemy, zaprzecza pewnym stereotypom na temat religijności. Często ludzi religijnych wyobrażamy sobie przede wszystkim jako starsze panie, z nami natomiast wyrusza w drogę młodzież, rodziny, bardzo często właśnie ojcowie z dziećmi — mówi s. Rita Gvazdaitytė ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, która od lat organizuje pielgrzymkę.
Droga, która przypomina
Choć wydarzenie ma charakter lokalny i nie gromadzi tysięcy osób, jego znaczenie wykracza poza liczbę uczestników. Pielgrzymka wyrasta z pamięci mieszkańców parafii bujwidzkiej i jest sposobem na przekazywanie kolejnym pokoleniom historii ludzi, których życie zostało naznaczone dramatycznymi wydarzeniami XX w. Szczególne miejsce zajmują w niej s. Wanda Boniszewska i s. Helena Majewska, ale wspominani są również inni duchowni i świeccy, którzy w czasach wojny i sowieckich represji musieli wykazać się odwagą i wiernością swoim przekonaniom.
Pielgrzymka po raz pierwszy wyruszyła z ręcznie namalowanym plakatem poświęconym s. Wandzie Boniszewskiej. Był to prosty, ale wymowny znak pamięci o niezwykłej postaci związanej z Wileńszczyzną. Z czasem wiedza o jej życiu i duchowych doświadczeniach zaczęła docierać do coraz szerszego grona osób, m.in. dzięki publikacjom poświęconym jej osobie.
Historia obu zakonnic jest przedmiotem zainteresowania osób podejmujących starania o ich wyniesienie na ołtarze. Proces beatyfikacyjny s. Wandy Boniszewskiej już się rozpoczął. Pamięć o s. Helenie Majewskiej również pozostaje żywa, a jej życie i duchowe dziedzictwo są coraz szerzej poznawane.

Pielgrzymka łączy Wileńszczyznę i Polskę
Tegoroczna pielgrzymka przekroczyła wymiar lokalny. Wśród uczestników znaleźli się goście z Polski, w tym duchowni i osoby zaangażowane w poznawanie oraz upowszechnianie historii s. Wandy Boniszewskiej i s. Heleny Majewskiej.
Śladami sióstr wędrowali m.in. ks. prałat dr Janusz Bodzoń, kanclerz Kurii Warszawskiej, ks. prałat dr Henryk Małecki, ks. prałat Tadeusz Bożełko, ks. kanonik Paweł Budziak, proboszcz parafii bł. Edmunda z Warszawy, ks. Robert Osiecki z Białegostoku oraz kleryk Szymon Wysocki z seminarium białostockiego. W pielgrzymce uczestniczyli także ks. dr Przemysław Krakowczyk, postulator procesu beatyfikacyjnego s. Wandy Boniszewskiej, oraz s. Maria Cichoń, wicepostulatorka tego procesu.
Jak powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” ks. Przemysław Krakowczyk, historia s. Wandy może być bardzo aktualna także dzisiaj.
— Miłość, w tym także miłość nieprzyjaciół, to klucz do zrozumienia zarówno jej cierpienia, jak i całej jej duchowości. Wanda Boniszewska uczy męstwa. W naszym świecie często próbujemy uciekać od bólu i cierpienia. Kiedy coś nas boli, chcemy natychmiast ten ból usunąć. Kiedy pojawia się trudność, szukamy sposobu, żeby jej uniknąć. Tymczasem nie wszystkie problemy można ominąć. Trudności, które pojawiają się w naszym życiu, mogą nas również rozwijać.
— Wanda pokazuje, że wobec cierpienia można przyjąć postawę męstwa. Nie chodzi oczywiście o to, żeby szukać cierpienia dla samego cierpienia. Chodzi o to, żeby nie uciekać od trudności, których nie da się uniknąć, ale z odwagą szukać sposobu ich przeżywania i rozwiązania — zauważa duchowny.

Pryciuny — miejsce pomocy i represji
Jednym z najważniejszych punktów pielgrzymki są Pryciuny. Dziś niewiele pozostało materialnych śladów obecności Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Zachowała się jednak kaplica św. Ignacego — ostatnia pozostałość po dawnym majątku Dolińskich. To właśnie z tym miejscem związana jest historia wspólnoty zakonnej, która odegrała ważną rolę w życiu miejscowej społeczności.
Siostry od Aniołów zamieszkały w Pryciunach w 1922 r. po tym, jak do zgromadzenia wstąpiła właścicielka majątku Ludwika Dolińska. Swoją działalność związała nie tylko z życiem zakonnym. Zależało jej również na zapewnieniu dzieciom z okolicy dostępu do edukacji. Z własnych funduszy założyła szkołę, do której w pierwszym roku uczęszczało około 60 dzieci.
Położone z dala od Wilna, wśród lasów, Pryciuny miały również szczególne znaczenie w okresie wojennym. Ich lokalizacja sprawiała, że mogły stać się schronieniem dla osób zagrożonych. Pomoc znajdowali tu także kapłani. W czasie wojny i po wejściu Armii Czerwonej w 1944 r. dom sióstr nadal był miejscem schronienia. To właśnie za ukrywanie jezuity o. Antoniego Ząbka siostry zostały aresztowane i trafiły do łagrów. W ten sposób Pryciuny stały się częścią historii represji, które dotknęły Kościół katolicki na Wileńszczyźnie. Miejsce wcześniej związane z edukacją, działalnością społeczną i życiem religijnym zostało naznaczone dramatem aresztowań i prześladowań.
Po Wielkanocy 1950 r. aresztowano 20 sióstr. Wśród nich znalazły się s. Helena Majewska i s. Wanda Boniszewska. Jednym z powodów represji była pomoc udzielana osobom ukrywającym się przed władzami sowieckimi oraz ukrywanie o. Antoniego Ząbka.
Losy obu sióstr potoczyły się później inaczej, jednak dla każdej z nich oznaczały lata cierpienia, rozłąki i prześladowań. S. Helena Majewska trafiła do łagru w Kazachstanie. Po odbyciu kary wróciła do Wilna. Jej życie i działalność są dziś coraz lepiej poznawane, a pamięć o niej pozostaje szczególnie żywa na Wileńszczyźnie, z którą była związana. S. Wanda Boniszewska została osadzona w więzieniu w Wierchnieuralsku. Władze sowieckie interesowały się jej doświadczeniami mistycznymi i próbowały znaleźć ich wyjaśnienie, poddając ją m.in. eksperymentom medycznym i elektrowstrząsom. Po uwolnieniu s. Wanda wyjechała do Polski, gdzie spędziła dalszą część życia.






