Minister w Kancelarii Prezydenta RP: „Prezydent w rozmowach z Litwą stanowczo się upomniał o prawa polskich szkół”

Rozmawiamy z podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, nadzorującą Biuro ds. Polonii oraz Biuro Odznaczeń i Nominacji, Agnieszką Jędrzak. Dotykamy m.in. spraw wrażliwych – polskiego szkolnictwa na Litwie i relacji polsko-ukraińskich.

Czytaj również...

Rajmund Klonowski: Czy Pani Minister gości na Wileńszczyźnie w oficjalnym charakterze po raz pierwszy?

Agnieszka Jędrzak: Nie jest to moja pierwsza wizyta. W czasie kadencji prezydenta Karola Nawrockiego [prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – przyp. red.] odwiedziliśmy już Litwę. Tym razem była to nasza pierwsza, symboliczna delegacja zagraniczna, a pierwsze spotkanie z Polakami poza granicami kraju odbyło się właśnie teraz.

Litwa i sama Wileńszczyzna były zresztą dla mnie często wybieranym kierunkiem już wcześniej, podczas mojej 15-letniej pracy w Instytucie Pamięci Narodowej. Trudno tu nie przyjeżdżać, biorąc pod uwagę, jak liczną część tutejszego społeczeństwa stanowią Polacy – 7, niemal 8 proc. w skali kraju, a w niektórych miejscowościach, jak choćby w odwiedzonych przeze mnie tym razem Miednikach Królewskich, wskaźnik ten sięga nawet 90 proc.

Nieustannie przytaczam dewizę pana prezydenta jeszcze z kampanii wyborczej: „Nie 40, tylko 60 milionów” [jest Polaków na świecie – przyp. red.]. O perfekcyjne wyliczenia trudno, ale jedno jest pewne – jesteśmy wszędzie. Fale migracyjne i zawirowania historii rozsiały Polaków po całym świecie. Tutaj jednak, na Wileńszczyźnie, sytuacja jest wyjątkowa – to nasza rdzenna ludność polska.

Litwa jako cel pierwszej podróży zagranicznej prezydenta to dowód na po prostu dobre relacje czy raczej na relacje strategiczne?

Zdecydowanie strategiczne. Naszych rodaków na Litwie postrzegamy w sposób szczególny. Sięgając do wspólnej historii – choćby do unii lubelskiej – widać, że ta współpraca ma charakter unikalny. W niespokojnych czasach, gdy za naszą wschodnią granicą buzuje konflikt, współpraca w kwestiach bezpieczeństwa staje się kluczowa. To zresztą stały punkt rozmów prezydentów Polski i Litwy oraz przedstawicieli obu rządów.

Mamy do czynienia z sojuszem wielopoziomowym: od wartości patriotycznych oraz dyplomacji historycznej przez bieżące wyzwania aż po symboliczne zjednoczenie w rozliczaniu przeszłości i dążeniu do sprawiedliwości dziejowej. Łączy nas wspólny wróg, którego metody działania nie zmieniły się od stuleci. Współdziałanie – zarówno instytucji pamięci, jak i Polaków za granicą – polegające na przypominaniu światu o walce z totalitaryzmami: sowieckim komunizmem i niemieckim nazizmem, jest dziś niezwykle ważne. Mierzymy się bowiem z reżimami, które nie tyle się odradzają, ile po prostu istnieją i mają się dobrze od wieków.

Czy nie dostrzega Pani przestrzeni do budowy polsko-litewskiego partnerstwa w samej polityce polonijnej? Moglibyśmy wymieniać się doświadczeniami, tym bardziej że w Polsce mieszka aktywna mniejszość litewska.

Jak najbardziej – to bardzo ciekawy pomysł. Wymiana doświadczeń mogłaby stać się jednym z kluczowych tematów prac nowo powołanej Rady ds. Polonii i Polaków za Granicą przy Prezydencie RP, która zainaugurowała działalność 2 maja br. Zasiada w niej silna reprezentacja związana z Litwą, obok Pana Redaktora są to prezes Rady Polonii Świata i poseł na Sejm RL Jarosław Narkiewicz oraz działaczka oświatowa i była posłanka Renata Cytacka, zaś pracami rady kieruje były ambasador RP w Wilnie Konstanty Radziwiłł, który doskonale zna specyfikę Litwy i całych Kresów. W takim zespole moglibyśmy wypracować konkretne propozycje.

Nasze diaspory, działając wspólnie i skutecznie, mogą mieć ogromny wpływ na wizerunek naszych państw oraz na realizację naszej racji stanu na arenie międzynarodowej. Jeśli zbudujemy sprawne lobby – używam tego słowa wyłącznie w pozytywnym, profesjonalnym znaczeniu – będziemy mogli skutecznie promować nasz region w świecie.

Musimy opowiadać własną historię, bo mamy prawo być dumni z niezłomnej walki z totalitaryzmami. Nasze losy nie były łatwe, ale nigdy się nie poddawaliśmy i możemy w tej materii służyć światu za przykład. Wiedza o tutejszej historii bywa poza granicami znikoma – dlatego tak ważna jest spójna, łącząca polityka pamięci.

Partnerstwo powinno jednak dotyczyć także spraw bieżących: walki o podstawowe prawa mniejszości narodowych – do edukacji i do posługiwania się językiem ojczystym.

Z jakimi konkretnymi problemami w edukacji mierzą się nasi rodacy i czy wspomniana rada podjęła już pierwsze interwencje?

Chciałabym wspomnieć o jednym z pierwszych, drobnych sukcesów. Podjęliśmy skuteczną interwencję w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie statusu matury z języka polskiego zdawanej na Litwie. Problemem był brak automatycznego uznawania tego egzaminu w Polsce i żądanie od kandydatów na studia składania dodatkowych egzaminów językowych.

Drugą barierą była niekompatybilność terminów rekrutacji między uczelniami w Polsce i na Litwie, co w praktyce uniemożliwiało Polakom z Litwy podjęcie studiów w Macierzy.

Dzięki spotkaniu z ministrem udało się już pozytywnie rozwiązać pojedyncze przypadki. Nie są to jeszcze rozwiązania systemowe – w tym trybie nie zmienimy od ręki ustawy, o co batalia toczy się od lat – ale mamy satysfakcję, że niesiemy realną pomoc.

Ostatnio interweniowaliśmy u rektora jednego z uniwersytetów medycznych w sprawie kandydata z Litwy ubiegającego się o przyjęcie na studia. To na razie mały krok, ale walczymy o więcej, bo edukacja i obrona języka polskiego są dla nas priorytetem.

Szkolnictwo polskie na Litwie budzi jednak spore zaniepokojenie, szczególnie w kontekście ostatnich wydarzeń w rejonie trockim [sprawa m.in. Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu – przyp. red.].

To niepokojące zjawisko. Szkoły świetnie zorganizowane, dofinansowane i przygotowane do procesu dydaktycznego nagle znikają z mapy edukacyjnej Litwy – są likwidowane bądź reorganizowane. Pan prezydent już podczas pierwszej wizyty, w rozmowach z prezydentem i rządem Litwy, bardzo stanowczo upomniał się o prawa tych placówek. Wskazywał przy tym na zasadę wzajemności. Podkreślał, że mniejszość litewska w Polsce traktowana jest zupełnie inaczej – państwo polskie dba o rozwój litewskiej oświaty. Problem dotyczy zresztą szerszego obszaru Kresów; podobne rozmowy toczyły się na Łotwie. Głos prezydenta wybrzmiał w Wilnie bardzo mocno i mam nadzieję, że te starania przyniosą skutek.

Prezydentowi nie można odmówić konsekwencji – ochrona interesów Polonii i Polaków za granicą to jego osobisty priorytet. A tego typu problemy widać chociażby w relacjach z Niemcami. Mniejszość niemiecka w Polsce cieszy się pełnymi prawami i znacznym wsparciem. Zabrzmi to paradoksalnie, ale państwo polskie inwestuje w jej edukację znacznie więcej, niż strona niemiecka przeznacza na naukę języka polskiego naszych rodaków w Niemczech. O te kwestie pan prezydent również się upominał i z pewnością do nich wróci. Mam nadzieję, że działania ośrodka prezydenckiego i rządowego będą tu spójne i skuteczne.

Podczas tej wizyty odwiedziła Pani Miedniki Królewskie. Jakie znaczenie ma to miejsce w kontekście rocznicowym?

Miedniki Królewskie obchodziły właśnie 540-lecie nadania praw miejskich. Miałam okazję docenić bogatą historię tego miejsca, sięgającą XIV w. – potężny gród obronny, zamek oraz jeden z siedmiu pierwszych kościołów wzniesionych na Litwie po przyjęciu chrztu.

Dziś Miedniki to także nowoczesność, czego symbolem jest tutejsza szkoła Państwowej Służby Ochrony Granic. Historycznie rolnicza społeczność prężnie rozwija się dziś w transporcie, spedycji i usługach związanych z obsługą granicy.

Gratulowałam mieszkańcom wspaniałej frekwencji – takie wydarzenia to doskonała okazja do podtrzymywania polskości i dawania wzoru młodemu pokoleniu. Wizyta miała jednak przede wszystkim głęboki wymiar historyczny, związany z 82. rocznicą operacji „Ostra Brama”. Miedniki odegrały w niej tragiczną rolę. Żołnierze Armii Krajowej, po wspólnym oswobodzeniu Wilna spod okupacji niemieckiej wraz z Armią Czerwoną – sojusznikiem, którego sobie nie wybierali – zostali przez Sowietów zdradzeni.

To właśnie w rejonie Miednik rozbrojono blisko 6 tys. polskich żołnierzy, których wywieziono do Kaługi, a stamtąd w głąb Rosji. Przypomniałam o tej chlubnej, ale i bolesnej karcie walki o wyzwolenie Kresów.

jedrzak-2026-08-01-2
Agnieszka Jędrzak brała udział w upamiętnieniu rocznicy operacji „Ostra Brama” w Miednikach | Fot. Henryk Sielewicz, opr. A.K.

W międzynarodowej debacie historycznej wiele mówi się o zbrodniach niemieckich czy o zbrodni wołyńskiej. Czy nie zapomina się zbyt często, że lata wojny i okres powojenny to także nieprzerwane pasmo zbrodni sowieckich i rosyjskich na Polakach?

Z polskiej perspektywy brak jednoznacznego zrównania zbrodni niemieckich ze zbrodniami komunistycznymi w międzynarodowej polityce pamięci jest niezrozumiały. Dla nas, po agresji 1 i 17 września 1939 r., jedna okupacja płynnie przeszła w drugą. W naszej dyplomacji historycznej nie ma miejsca na narrację o „wyzwoleniu” w 1945 r. – po wyparciu Niemców wpadliśmy w kolejne, trwające do lat 90. XX w., zniewolenie ze strony reżimu komunistycznego.

Od lat, za pośrednictwem wielu instytucji pamięci, na forach międzynarodowych i w strukturach unijnych, zabiegamy o uznanie zbrodni komunistycznych za tożsame ze zbrodniami nazistowskimi – z uwagi na ich metody, systemowy charakter i miliony ofiar. Osiągnięcie takiego konsensusu bywa niezwykle trudne, co nie znaczy, że mamy zaprzestać prób.

Czy kluczem nie byłaby tu ściślejsza współpraca z sąsiadami – Litwinami, Ukraińcami, Łotyszami, Czechami, Słowakami – wszystkimi narodami, które dzieliły nasz los pod sowiecką okupacją? Czy Polska nie powinna stać się integratorem tej wspólnej pamięci?

Z perspektywy moich lat pracy w tym obszarze wiem, że walczymy o to z determinacją. We wszystkich wymienionych państwach budujemy koalicje pamięci, powołujemy wspólne instytucje, inicjujemy badania i projekty edukacyjne skierowane do młodego pokolenia. Prowadzimy też wspólne prace poszukiwawcze i identyfikacyjne ofiar totalitaryzmów.

Działamy na tym froncie intensywnie od blisko 30 lat, od czasu transformacji ustrojowej. Nie możemy ustawać, bo przed nami wciąż wiele wyzwań. Wierzę, że poprzez projekty łączącej polityki pamięci – w których Polska może i powinna pełnić rolę inicjatora – uda nam się te cele osiągnąć.

Czy wspólna polityka pamięci wobec Rosji może pomóc przezwyciężyć historyczne spory, które wciąż występują między sąsiadami w regionie?

Myślę, że tak. Przyszedł czas na rzetelną, uczciwą i odważną politykę pamięci w relacjach sąsiedzkich. Musimy pozwolić wybrzmieć prawdzie historycznej, otwierając szeroko drzwi dla niezależnych badań.

W relacjach polsko-ukraińskich musimy opierać się na faktach, by dojść do prawdziwego pojednania. Pan prezydent wyraźnie to zarysował, odbierając prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Bardzo precyzyjnie rozgraniczył współczesność – wspólną walkę z rosyjską agresją i pełne wsparcie dla Ukrainy, od trudnych pytań o przeszłość.

Sprawy historyczne i tożsamościowe dotykają nas jednak niezwykle głęboko. Mówiąc o Wołyniu, mówimy o ludobójstwie, o ponad 100 tys. ofiar wymordowanych w bestialski sposób. Tego nie sposób przemilczeć.

Zarazem te bolesne dyskusje nie mogą rzutować na bieżące relacje strategiczne i sojusz wobec wspólnego zagrożenia ze strony Rosji, której imperialne metody od wieków pozostają niezmienne.

jedrzak-2026-08-01-3
Delegacja z minister Agnieszką Jędrzak na czele odwiedziła także redakcję „Kuriera Wileńskiego” | Fot. Janina Jarosz, opr. A.K.

Z jakimi wrażeniami zatem opuszcza Pani Litwę?

Z niezwykle optymistycznymi. Serce przepełniła mi radość podczas wczorajszych uroczystości w Krawczunach, które zgromadziły ok. 500 osób. Oprócz dorosłych, którzy z zaangażowaniem pielęgnują tradycję i oddają hołd bohaterom, widziałam mnóstwo młodzieży i małych dzieci. Słuchały wystąpień historycznych ze skupieniem i powagą, okazując wielki szacunek dla przeszłości – mimo bardzo upalnej pogody. To dla mnie najpiękniejszy wzór żywego patriotyzmu. Przyznaję z ubolewaniem, że w Polsce nie zawsze jest on tak naturalnie i mocno obecny w codziennym życiu jak tutaj, na Wileńszczyźnie.

Bardzo się cieszę z odbytych spotkań – zarówno z przedstawicielami tutejszych mediów, w tym „Kuriera Wileńskiego”, jak i z liderami organizacji dbających o polską tożsamość na Litwie. Ta wizyta była dla mnie ważnym i budującym doświadczeniem.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 30 (86) 01-07/08/2026

Afisze

Więcej od autora

„Biznes jak zawsze” – w internecie

Do spotkania miało dojść w okolicach 14 lipca, zaś jego uczestnikami mieli być: Ronald Pofalla (pełnił funkcje szefa Kancelarii Federalnej i ministra ds. specjalnych w rządzie Angeli Merkel w...

Piknik na cmentarzu

Założeniem akcji miała być nadzieja, że samodzielnie wyzwolone miasta nie zostaną poddane rosyjskiej okupacji; jak się okazało już w połowie lipca 1944 r., nadzieja ta była płonna. Politycznie miał...

Czy sztuczna inteligencja zabije sztukę?

Są w internecie muzyczne utwory i nawet całe zespoły wygenerowane przez komputer. Instrumenty, śpiew, melodia i rytm – to wszystko na podstawie zadanego przez człowieka opisu wygenerowały maszyny. Przy...