Piknik na cmentarzu

Jednym z najważniejszych wydarzeń w polskim życiu na Litwie są coroczne obchody rocznicy powstania wileńskiego – operacji „Ostra Brama”, będącej elementem szerzej zakrojonej Akcji „Burza”, mającej polegać na wyzwoleniu przez Armię Krajową okupowanych przez nazistowskie Niemcy miast, zanim zostaną one „wyzwolone” przez siły rosyjskie.

Założeniem akcji miała być nadzieja, że samodzielnie wyzwolone miasta nie zostaną poddane rosyjskiej okupacji; jak się okazało już w połowie lipca 1944 r., nadzieja ta była płonna. Politycznie miał rację mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, który odmówił udziału w operacji, argumentując to tym, że nie będzie przelewał krwi za to, aby rosyjscy najeźdźcy mogli wieszać jego chłopców na wileńskich latarniach.

Obchody rocznicowe „Ostrej Bramy” są pięknie organizowane przez Związek Polaków na Litwie. W Boguszach, Krawczunach, na wileńskiej Rossie – z roku na rok gromadzą coraz więcej uczestników, robią wrażenie także na turystach. Stają się naszą wizytówką.

Ale przy wszystkich słowach pochwały, jakie mam pod adresem wszystkich organizatorów i uczestników, nie mogę się też uwolnić od wątpliwości, jakie mam przy okazji obchodów przy Kwaterze Wojskowej na Rossie. Od kilku lat ich elementem jest scena oraz zadaszona widownia – to są elementy bardzo mile widziane, wiele osób nie może długo stać w lipcowym upale, a dzięki scenie i dobremu nagłośnieniu uroczystości mają też bardziej podniosły charakter. Ale moja wątpliwość dotyczy umiejscowienia: czy naprawdę scena i krzesełka muszą stać na cmentarzu?

W naszej kulturze cmentarz to przestrzeń oddzielona od przestrzeni żywych – i dlatego też choćby obiady żałobne odbywają się w innym miejscu, a nie nad grobem. Z takiego samego względu się zastanawiam, czy rzeczywiście przestrzeń cmentarza jest najlepszym miejscem do postawienia sceny i krzesełek, bokiem do grobów, które stają się w ten sposób nie centrum uwagi, ale tłem na wydarzenia żywych. A przecież obok – przy głównym wejściu na Starą Rossę, wzdłuż muru – jest kawałek łąki, na którym jest nie mniej miejsca na scenę i widownię, a z którego może nawet bardziej uroczystą procesją z wieńcami można pójść na Kwaterę Wojskową i oddać hołd zmarłym – bez wdzierania się w przestrzeń do nich należącą. Okazać szacunek – bez spoufalania się.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 28 (80) 18-24/07/2026