„Biznes jak zawsze” – w internecie

Na portalu litewskiego nadawcy publicznego LRT ukazała się informacja na podstawie agencji zagranicznych (m.in. Euronews i Reutersa) o tym, że prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew ogłosił 21 lipca 2026 r., iż w połowie miesiąca w Baku doszło do spotkania wpływowych polityków niemieckich i rosyjskich, o którym władze Azerbejdżanu nie były poinformowane.

Do spotkania miało dojść w okolicach 14 lipca, zaś jego uczestnikami mieli być: Ronald Pofalla (pełnił funkcje szefa Kancelarii Federalnej i ministra ds. specjalnych w rządzie Angeli Merkel w latach 2009–2013, a następnie został prezesem zarządu działu infrastruktury Deutsche Bahn; był też współprzewodniczącym tzw. Dialogu Petersburskiego – półoficjalnego forum niemiecko-rosyjskiego; wymieniany jest jako potencjalny nieoficjalny mediator między Berlinem a Moskwą), Matthias Platzeck (były premier Brandenburgii z ramienia socjaldemokratów oraz były szef Forum Współpracy Rosyjsko-Niemieckiej), Wiktor Zubkow (premier Rosji od września 2007 r. do maja 2008 r., obecnie prezes zarządu Gazpromu, jest znajomym Putina z czasów, gdy ten był burmistrzem Sankt Petersburga) oraz Walerij Fadiejew (przewodniczący Prezydenckiej Rady ds. Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka przy Putinie). Informacje o spotkaniu zostały potwierdzone na wspólnej konferencji prasowej przez Alijewa oraz kanclerza Niemiec Friedricha Merza.

Nietrudno się domyślić, że w Europie Środkowo-Wschodniej takie doniesienie wywołało dużą konsternację – że wpływowe postacie Niemiec i Rosji spotykają się, żeby znów robić „biznes jak zawsze” i dokonać ustaleń nad naszymi głowami, podobnie jak to miało miejsce w przypadku gazociągów Nord Stream 1 i 2 czy niesławnego porozumienia mińskiego, które dało rosyjskim agresorom czas i środki na przygotowanie się do inwazji 2022 r.

Gdy jednak chciałem do tego artykułu wrócić, to się okazało, że na portalu LRT go nie ma. Ani w wyszukiwarce, ani na portalach społecznościowych. Wyparował. Nawet sprawdziłem, czy mi się nie przyśnił taki temat – ale na stronach agencji źródłowych nadal istnieje.

Nie znam powodów decyzji LRT o usunięciu tego artykułu. Ale uwidacznia się tutaj zasadnicza różnica między mediami drukowanymi, a internetem – z druku nic nie znika. Nie możemy udawać, że coś się nie zdarzyło. Nakłada to też na nas wielką odpowiedzialność – i bardzo dobrze. Bez odpowiedzialności nie ma mediów.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 30 (86) 01-07/08/2026