„Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was”. Gietrzwałd odkryty na nowo

W trakcie objawień przybywały do Gietrzwałdu rzesze pielgrzymów, także z Wilna. Warto przyjechać do tego niezwykłego miejsca i teraz – zachęca Ewa K. Czaczkowska, autorka książki „Odkryć Gietrzwałd na nowo”. Za rok przypada 150. rocznica objawień maryjnych na Warmii.

Czytaj również...

Jarosław Tomczyk: Stanisław Jachowicz, charakteryzując Polaków, zawarł w swoim wierszu „Wieś” słynny cytat: „Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”. Pasuje chyba do Gietrzwałdu?

Ewa K. Czaczkowska: Na pewno. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Odwiedzałam wiele sanktuariów maryjnych na świecie, a jeszcze trzy lata temu nie znałam Gietrzwałdu. Tzn. wiedziałam, że były w nim objawienia, ale potrzeba było przypadkowej rozmowy z pielgrzymem w Lourdes, żeby dotarło do mnie, że jestem we Francji, a nigdy nie byłam w Gietrzwałdzie. Pojechałam, odkryłam to miejsce dla siebie i tym odkrywaniem chciałam się podzielić z innymi. Efektem jest książka „Odkryć Gietrzwałd na nowo”.

Co wydarzyło się w Gierzwałdzie?

W 1877 r. w maleńkiej wsi na Warmii objawiła się Matka Boża. Objawienia trwały bardzo długo, aż 82 dni, od 27 czerwca do 16 września, i są jedynymi oficjalnie uznanymi przez Kościół objawieniami na ziemiach polskich. Jednymi z 31 oficjalnie uznanych objawień maryjnych na świecie. Matka Boża ukazała się w Gietrzwałdzie aż 187 razy. To bardzo duża liczba, zwłaszcza kiedy się porówna z Lourdes, gdzie Matka Boża objawiła się 18 razy, czy z Fatimie, gdzie ukazała się sześciokrotnie. A są przecież także objawienia, gdzie Matka Boża ukazała się tylko raz, choćby w La Salette. W literaturze podaje się, że objawień w Gietrzwałdzie było ok. 160, mnie to zastanowiło, bo przecież każde jedno objawienie jest istotne. Zaczęłam je obliczać, wiedząc, że Matka Boża ukazywała się podczas różańca, który od pewnego momentu zaczęto tam odmawiać trzy razy dziennie: rano, w południe i wieczorem. W ten sposób wyszło mi 187.

Matka Boża ukazywała się 13-letniej Justynie Szafryńskiej i rok młodszej Barbarze Samulowskiej, biednym, polskojęzycznym Warmiaczkom z katolickich rodzin.

W pierwszym widzeniu Matka Boża objawiła się Justynie Szafryńskiej w czasie wieczornej modlitwy na Anioł Pański. Niezbyt zdolna dziewczynka tego dnia zdała w końcu po kilku podejściach egzamin dopuszczający do Pierwszej Komunii Świętej. Na początku więcej osób twierdziło, że doznaje objawień. Ks. proboszcz Augustyn Weichsel, pisząc w sierpniu 1877 r. do biskupa warmińskiego Philippa Kremenza, na jego ponaglenie, o tym, co dzieje się w Gietrzwałdzie, wymienił z nazwiska 10 osób, które twierdziły, że mają objawienia.

Z tej dziesiątki bardzo szybko zakwestionowano szóstkę. Zostały cztery, oprócz dziewczynek jeszcze dwie osoby dorosłe, Katarzyna Wieczorkówna i Elżbieta Bilitewska. Wszystkie cztery były długo brane pod uwagę, ale skupiano się przede wszystkich na dziewczynkach. Została przysłana komisja biskupia, także trzech lekarzy badało osoby twierdzące, że doznają objawień. Z dokumentów historycznych, protokołów wynika, że biskup warmiński miał dużą zdolność rozeznania, mocno poddawał w wątpliwość objawienia tych dorosłych kobiet. Nakazywał proboszczowi względem nich dużą ostrożność i faktycznie, na początku 1880 r., Wieczorkówna, wiedziona wyrzutami sumienia, przyznała się, że obie zmyślały.

Jakie było przesłanie objawień?

Zasadnicza treść orędzia gietrzwałdzkiego dotyczy modlitwy. Matka Boża życzyła sobie, aby codziennie odmawiać różaniec. Drugim jej życzeniem było postawienie kapliczki z figurą Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w miejscu objawienia, która stoi do dziś. Początkowo Matka Boża ukazywała się milcząco, dopiero czwartego dnia dziewczynki zapytały, czego sobie życzy, a jeszcze później – kim jest. Matka Boża, tak samo jak wcześniej w Lourdes, przedstawiła się w Gietrzwałdzie jako Maryja Niepokalanie Poczęta. Było to 23 lata po ogłoszeniu przez papieża Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu.

Oprócz głównego przesłania Matka Boża mówiła też o innych rzeczach, ale wynikających z pytań, które były do niej kierowane przez widzące dziewczynki. Pytania te były formułowane czy to przez proboszcza, duchownych, czy też przez ludzi, którzy bardzo licznie przyjeżdżali na miejsce objawień. Dotyczyły głównie konsekwencji kulturkampfu, polityki prowadzonej przez rząd niemiecki w całych Niemczech, w tym na terenie zaboru pruskiego, a która miała na celu niszczenie Kościoła katolickiego i z którą wiązały się represje spadające na duchownych i kościoły. Pytano, czy jakiś kościół zostanie na nowo otwarty albo czy któryś duchowny wróci z uwiezienia. Inne kwestie dotyczyły zwykłych, codziennych ludzkich spraw.

Rozmowy te są zawarte w spisywanych wówczas protokołach. Gdy się w nie zagłębi, widać, że Matka Boża weszła w świat tych ludzi. Czasem strofowała, czasem była radosna, a czasem płakała z powodu ludzkich zachowań. Przybywały do Gietrzwałdu rzesze pielgrzymów, także z Wilna, są tego ślady. Część z pobudek religijnych, a część oczywiście ze zwykłej ciekawości. Jest wiele źródeł, które mówią nam o tym, co się tam działo, zarówno kościelnych, jak i doniesień ówczesnej prasy.

Jakie były dalsze losy Justyny i Barbary?

Po zakończeniu objawień ks. Weichsel, chcąc chronić dziewczynki, umieścił je w klasztorze ss. szarytek w Chełmnie. Kontynuowały naukę, a gdy osiągnęły odpowiedni wiek, zdecydowały się wstąpić do tego zgromadzenia. Formację zakonną rozpoczęły w Chełmnie, a skończyły w Paryżu. Tam złożyły śluby, pracowały w żłobku, mieszkały w różnych domach zakonnych. W 1895 r. Barbara wyjechała na misję do Gwatemali, pracowała tam z ogromnym zaangażowaniem i zmarła w opinii świętości w 1950 r. Obecnie jest bardzo poważną kandydatką do wyniesienia na ołtarze, kończy się jej proces beatyfikacyjny. Justyna dwa lata po wyjeździe Barbary porzuciła zakon, uciekła z klasztoru. Nie wiemy, co było przyczyną. Dwa lata później wyszła za mąż, po niespełna ośmiu kolejnych owdowiała, jej losy po 1914 r. nie są znane.

Gietrzwald-2026-07-18-2-PORTAL
W Gietrzwałdzie warto zaczerpnąć z pobliskiego źródełka pobłogosławionego przez Maryję, poczytać, co w tym miejscu mówiła, dlaczego nawoływała do modlitwy różańcowej | Fot. materiały prasowe

Dlaczego warto wybrać się z Wilna, pokonać 450 km i przyjechać do Gietrzwałdu?

To wyjątkowe miejsce. Poruszyło mnie, kiedy przyjechałam tam we wrześniu 2023 r. Było mało ludzi, zobaczyłam całe piękno Warmii i maleńkiego, nieskomercjalizowanego jeszcze sanktuarium. Poczułam obecność Matki Bożej. Warto zaczerpnąć z pobliskiego źródełka pobłogosławionego przez Maryję, poczytać, co w tym miejscu mówiła, dlaczego nawoływała do modlitwy różańcowej. Warto wreszcie zasłuchać się w słowa, które wypowiedziała 8 września 1877 r.: „Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was”.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 28 (80) 18-24/07/2026

Afisze

Więcej od autora

Nie przeglądam portali

Dziś te wszystkie cuda nie zniknęły, wręcz przeciwnie, namnożyło się ich już tak wiele, że chyba trochę przestaliśmy zwracać na nie uwagę. Tzw. prasa bulwarowa karmi się przede wszystkim...

Messi kontra Hiszpania! W niedzielę wielki finał

Wiemy, że mistrzem świata na pewno zostanie reprezentacja, która ma już ten tytuł w kolekcji. Nie wiemy tylko, czy po raz czwarty Argentyna z genialnym Leo Messim, czy po...