Kolejny satrapa w Azji Środkowej. Zmiana konstytucji w Kazachstanie

Od 1 lipca w największym kraju postsowieckiej Azji Środkowej obowiązuje nowa konstytucja. Otworzyła ona obecnemu prezydentowi Kazachstanu, Kasymowi-Żomartowi Tokajewowi, drogę do pozostania na stanowisku.

Czytaj również...

Kasym-Żomart Tokajew obiecywał reformy po trzech dekadach panowania w Kazachstanie Nursułtana Nazarbajewa, zamiast tego jest umocnienie władzy głowy państwa. Nowa ustawa zasadnicza uderza przy tym w rosyjski język, potwierdzając erozję wpływów Moskwy w całym regionie położonym między Rosją a Chinami.

Sąd Konstytucyjny Kazachstanu otworzył Kasymowi-Żomartowi Tokajewowi, który sprawuje władzę już od ponad siedmiu lat, drogę do kolejnej kadencji prezydenckiej. Jeszcze niedawno było to niemożliwe: konstytucja ograniczała prezydenturę do jednej siedmioletniej kadencji. Od 1 lipca w Kazachstanie obowiązuje nowa ustawa zasadnicza, której przyjęcie zainicjował sam prezydent.

Według oficjalnych danych Centralnej Komisji Wyborczej w referendum wzięło udział 73,12 proc. uprawnionych do głosowania, a 87,15 proc. głosujących poparło nową konstytucję. Niezależni obserwatorzy informowali jednak o utrudnieniach w ich pracy i podawali w wątpliwość wiarygodność ostatecznych wyników.

Blef Tokajewa

Tokajew był jednym z trybików systemu politycznego stworzonego przez Nursułtana Nazarbajewa, który zaczął rządzić Kazachstanem jeszcze pod koniec Związku Sowieckiego, a potem jeszcze przez trzy dekady (!). Kasym-Żomart Tokajew, absolwent moskiewskiego MGiMO i zawodowy dyplomata, pracował w sowieckich ambasadach w Singapurze i Chinach, a po uzyskaniu przez Kazachstan niepodległości zajmował kluczowe stanowiska państwowe: był ministrem spraw zagranicznych, premierem i przewodniczącym Senatu.

Uważano go za ostrożnego aparatczyka, lojalnego wobec Nazarbajewa i bez własnej wpływowej grupy w kraju. Wykorzystał okazję, jaką były zamieszki w styczniu 2022 r., i przejął faktyczną władzę w kraju. Potem dokonał czystek, usuwając ludzi z klanu Nazarbajewa.

Styczniowe wydarzenia nie tylko pozwoliły mu wyeliminować konkurencyjne centrum wpływów, lecz także dały mu możliwość zaprezentowania się jako samodzielny przywódca. Nowy kurs otrzymał nazwę „Nowy Kazachstan”. Tokajew mówił o konieczności odejścia od modelu „superprezydenckiego”, ograniczenia wpływów grup oligarchicznych, wzmocnienia parlamentu oraz uczynienia systemu politycznego bardziej konkurencyjnym.

Centralnym symbolem zerwania z dotychczasowym systemem stało się ograniczenie uprawnień prezydenckich do jednej siedmioletniej kadencji. Tokajew stwierdził, że to wystarczająco dużo na realizację programu prezydenckiego, ponieważ prezydent jest „zatrudnionym przez naród urzędnikiem państwowym”. Według Tokajewa ograniczenia konstytucyjne miały stać się jedną z barier uniemożliwiających Kazachstanowi powrót do poprzedniego systemu, w którym władza przez dziesięciolecia była skoncentrowana w rękach jednej osoby.

We wrześniu 2025 r. prezydent zainicjował nową reformę parlamentarną, która początkowo zakładała wprowadzenie poprawek do ustawy zasadniczej. Jednak na początku 2026 r. skala zmian rozrosła się do faktycznego zastąpienia w całości konstytucji z 1995 r. Nowy projekt przedstawiano jako „całkowite zresetowanie podstaw konstytucyjnych” kraju i ostateczne odejście od modelu, który ukształtował się za czasów Nazarbajewa.

W rzeczywistości stało się inaczej. Tokajew nie oparł się pokusie władzy niemal absolutnej, jak przywódcy w innych krajach Azji Środkowej. Rozszerzono uprawnienia głowy państwa. Prezydent uzyskał prawo do mianowania garnituru najwyższych urzędników bez zgody parlamentu, proponowania kandydatury przewodniczącego parlamentu – Kurułtaju, rozwiązywania go w razie ponownej odmowy zatwierdzenia kandydatów zgłoszonych przez prezydenta oraz wydawania w sytuacji niezebrania się parlamentu dekretów mających moc ustawy.

Władza prezydencka uzależnia

W starej konstytucji znajdowało się jasne sformułowanie: ta sama osoba nie może zostać wybrana na prezydenta Republiki Kazachstanu więcej niż jeden raz. W nowej ustawie zasadniczej czytamy natomiast: „Ta sama osoba nie może zgodnie z konstytucją zostać wybrana na prezydenta Republiki Kazachstanu więcej niż jeden raz”.

Z prawnego punktu widzenia to nonsens. Prezydent i tak jest wybierany zgodnie z konstytucją, nie ma żadnej innej procedury. Po co było dodawać te słowa? Bo chodzi o nową konstytucję, poprzednie nie są brane pod uwagę. Jeśli wybory prezydenckie odbędą się w 2029 r., a urzędujący prezydent zostanie zgłoszony jako kandydat i wygra, będzie mógł rządzić krajem do 2036 r.

Scenariusz kazachski nie jest wyjątkowy na obszarze postsowieckim. W Rosji poprawki do konstytucji z 2020 r. pozwoliły Putinowi pominąć cztery już odbyte kadencje prezydenckie i ubiegać się o urząd jeszcze dwukrotnie. W Uzbekistanie nowa konstytucja z 2023 r. wydłużyła kadencję prezydencką z pięciu do siedmiu lat i rozpoczęła jej odliczanie dla Szawkata Mirzijojewa od nowa. Na Białorusi referendum z 2004 r. całkowicie zniosło ograniczenie do dwóch kadencji, a w Tadżykistanie poprawki z 2016 r. zwolniły prezydenta Emomalego Rahmona z ograniczeń kadencyjnych jako „przywódcę narodu”.

Kazachstan dalej od Rosji

Inną zmianą umacniającą panujący w Kazachstanie reżim jest wprowadzenie nowego jednoizbowego parlamentu: wybory do Kurułtaju odbędą się 23 sierpnia. Rejestracja partii w Kazachstanie zależy całkowicie od woli państwa, dlatego ruchy opozycyjne od lat nie mogą uzyskać oficjalnego statusu.

W poprzednim systemie mieszanym przedstawiciele niezarejestrowanych ruchów mogli przynajmniej teoretycznie brać udział w wyborach jako kandydaci niezależni, ale zniesienie okręgów jednomandatowych zlikwidowało ostatnią drogę, która pozwalała niezależnemu politykowi spróbować dostać się do parlamentu.

Nowa konstytucja wprowadza też nowe wymagania dotyczące zagranicznego finansowania partii politycznych, związków zawodowych i organizacji niekomercyjnych. Ponadto zmieniono sformułowanie przepisu dotyczącego języka. W obu tych kwestiach jest to osłabienie wpływów Rosji. W poprzedniej konstytucji stwierdzono, że w organizacjach państwowych i organach samorządu lokalnego język rosyjski jest oficjalnie używany „na równi z kazachskim”. W nowej ustawie zasadniczej jego status został symbolicznie obniżony poprzez zastąpienie słów „na równi z kazachskim” słowami „obok kazachskiego”.

Wywołało to burzę w Rosji, do tego stopnia, że najbardziej zagorzali nacjonaliści wzywają do „zrobienia porządku” z sąsiadem, gdzie żyje całkiem znacząca mniejszość rosyjska. W Moskwie mogą jednak tylko pokrzykiwać. Kazachstan stał się już poważnym graczem i ma jeden główny atut w relacjach z dawnym „wielkim bratem” – nowego „wielkiego brata”. W Pekinie.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 29 (83) 25-31/07/2026

Afisze

Więcej od autora

Serbska gra o tron

Prezydent Serbii Aleksandar Vučić oświadczył, że w najbliższej przyszłości złoży rezygnację, ogłosi też przedterminowe wybory prezydenckie i parlamentarne. Na pierwszy rzut oka wygląda to na porażkę serbskiego polityka, poniesioną pod presją długotrwałych i masowych protestów.