Presja kontrolowana. Rosja nie odpuszcza Armenii

Mimo przegranej prorosyjskiej opozycji w czerwcowych wyborach parlamentarnych w Armenii Rosja nie chce się pogodzić z porażką. Podejmuje różne kroki, aby wymusić błąd na premierze Nikolu Paszynianie, realizującym – do tej pory bardzo rozsądnie – politykę rozluźnienia więzi z Rosją przy poprawie relacji z sąsiadami i zbliżeniu do Zachodu.

Czytaj również...

Prozachodnia polityka armeńskiego rządu jest sprzeczna z celami Moskwy, która wciąż w zanadrzu ma wachlarz środków, zwłaszcza gospodarczych, by wywierać presję na Erywań.

Premier Armenii Nikol Paszynian 6 lipca złożył swoją pierwszą wizytę w Rosji po wyborach parlamentarnych z 7 czerwca, które zakończyły się dla opcji moskiewskiej klęską. Oprócz udziału w Międzynarodowych Targach Przemysłowych INNOPROM 2026 w Jekaterynburgu Paszynian spotkał się z premierem Michaiłem Miszustinem.

Wizyta miała miejsce w sytuacji, gdy prezydent Władimir Putin, minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, a także rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow i rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa nadal nie pogratulowali rządzącej partii Paszyniana zwycięstwa w wyborach.

Większość Ormian wybrała Zachód

Wybory parlamentarne w Armenii mogą oznaczać kontynuację i konsolidację kierunku polityki zagranicznej, który Erywań realizuje od maja 2018 r. po tzw. aksamitnej rewolucji. Ten kierunek opiera się na kilku kluczowych celach: zmniejszenie napięć i dążenie do trwałego pokoju z Azerbejdżanem; normalizacja stosunków z Turcją; stopniowe dystansowanie się do Rosji; rozszerzenie współpracy z Zachodem (UE, NATO, USA); realizacja mającego ogromne znaczenie geopolityczne i gospodarcze wykraczające poza Kaukaz projektu TRIPP (Trump Route for International Peace and Prosperity, pol. Szlak Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu) między Azerbejdżanem a jego eksklawą Nachiczewan, przez armeńską prowincję Sjunik.

W oczywisty sposób jest to sprzeczne z geopolitycznymi interesami Rosji na Kaukazie Południowym. Armenia tradycyjnie była strategicznym sojusznikiem Moskwy w regionie. Jednak od czasu dojścia Paszyniana do władzy w maju 2018 r. kraj ten znacznie oddalił się od Rosji.

Kreml nigdy nie pogodził się z tym, że do zmiany władzy w Armenii doszło oddolnie, bez jego akceptacji. Potem była przegrana przez Ormian wojna z Azerami o Górski Karabach – gdy Rosja nie przyszła Armenii z pomocą, mimo że zobowiązują ją do tego traktaty. Wyczerpująca wojna z Ukrainą też ograniczyła możliwości Moskwy na Kaukazie Południowym.

Wybory parlamentarne w Armenii z 7 czerwca były dla Ormian wyborem między Rosją a Zachodem. Moskwa użyła wszystkich dostępnych środków – od operacji specjalnych wywiadu i kampanii dezinformacji po sankcje gospodarcze – aby wygrał obóz prorosyjski, z dwiema głównymi siłami na czele: „nowym” Sojuszem Silna Armenia pod wodzą oligarchy Samwela Karapetjana (próba powtórki scenariusza gruzińskiego z Bidziną Iwaniszwilim) oraz „starym” Sojuszem Armenii pod wodzą byłego prezydenta Roberta Koczarjana.

Opozycja jednak przegrała, a teraz kontestuje w sądach wynik wyborów. Może się zdecydować na bojkot nowego parlamentu, podczas gdy protesty ich zwolenników będą trwały na ulicach Erywania. Najbardziej pożądanym scenariuszem dla Rosji wydaje się wywołanie długotrwałej politycznej wojny domowej, w której równocześnie trwają protesty uliczne, spory prawne, bojkot parlamentarny i presja mediów. To utrudniłoby Paszynianowi utrzymanie prozachodniej orientacji i dalsze oddalanie Armenii od Rosji.

Rosyjska strategia wobec Armenii

Gdyby po zwycięstwie premiera w ostatnich wyborach parlamentarnych Armenia miała wystąpić z dwóch kluczowych dla Moskwy organizacji w świecie postsowieckim – Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) i Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EaWG) – Rosja straciłaby główne punkty nacisku na Kaukazie Południowym. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że ani Azerbejdżan, ani Gruzja nie są członkami tych dwóch regionalnych organizacji kierowanych przez Rosję. Wraz z ewakuacją rosyjskich baz wojskowych z Armenii obecność militarna Moskwy na Kaukazie Południowym ograniczyłaby się wyłącznie do gruzińskich separatystycznych regionów Abchazji i Osetii Południowej, de facto przez Rosję okupowanych.

Moskwa może w końcu sięgnąć po bardziej drastyczne środki, zwłaszcza jeśli Nikol Paszynian będzie konsekwentnie dążył do wyjścia z OUBZ i EaWG oraz do zamknięcia rosyjskich baz wojskowych. W takich okolicznościach Moskwa prawdopodobnie zastosowałaby wobec Armenii kombinację środków gospodarczych i politycznych: od podniesienia cen gazu (Armenia jest uzależniona od rosyjskich dostaw) i nałożenia embarga na pewne towary armeńskie po ograniczenie migracji zarobkowej Ormian do Rosji i wspieranie opozycji (propagandowe, finansowe, jak i z wykorzystaniem operacji specjalnych).

Od 27 lipca wprowadzono ograniczenia na import do Rosji produktów mlecznych z Armenii. Wcześniej Rosja wprowadziła ograniczenia dotyczące importu warzyw, owoców, kwiatów, alkoholu, wody i produktów rybnych z Armenii. Dlatego ważne było, że 2 lipca przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odwiedziła Erywań. Rozmowy dotyczyły również środków mających na celu zmniejszenie zależności gospodarczej Armenii od Rosji. Von der Leyen przedstawiła propozycję autonomicznych środków handlowych, które zapewniłyby bezcłowy dostęp do rynku UE dla nawet 80 proc. armeńskiego eksportu.

Erywań bliżej Brukseli

Tymczasem Kreml zachowuje się ostrożnie – presja ma wciąż charakter kontrolowany, nawet gdy chodzi o wprowadzane stopniowo ograniczenia w handlu. Szeroko zakrojone sankcje mogłyby przynieść odwrotny skutek, jeszcze bardziej nasilając nastroje antyrosyjskie wśród armeńskiej opinii publicznej. I zmuszając Armenię do szybkiej, ale koniecznej – nawet jeśli krótkookresowo kosztownej – dywersyfikacji polityki gospodarczej.

Co znaczące, do rozmowy telefonicznej Putina z Paszynianem, pierwszej po wyborach, doszło dopiero 27 lipca. Premier Armenii poprosił prezydenta Rosji o „podjęcie działań” w celu rozwiązania problemów związanych z ograniczeniami importu niektórych towarów pochodzenia armeńskiego.

Ale co chyba najistotniejsze, Putin naciskał, żeby w Armenii przeprowadzono referendum w sprawie członkostwa republiki w Unii Europejskiej. Kreml w ramach kontrolowanej presji chce zmusić Erywań do podjęcia kroków, które nie są dla Paszyniana obecnie wygodne, a które dałyby ewentualnie pretekst do zwiększenia nacisku na Armenię.

Putin stwierdził, że Erywań powinien jak najszybciej dokonać wyboru – w takim przypadku możliwe byłoby „łagodne i rozsądne rozstanie”. W Erywaniu zapewniano jednak, że nie ma zamiaru „rozstawać się” z Moskwą. I to jest tak naprawdę dla Kremla problem, gdy jednocześnie, faktycznie, Armenia się od Rosji oddala.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 30 (86) 01-07/08/2026

Afisze

Więcej od autora