W wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” nr 29 (83) z 25–31 lipca 2026 r. ukazał się wywiad ze Zbigniewem Balcewiczem, sygnatariuszem Aktu Niepodległości Litwy i pierwszym redaktorem naczelnym „Kuriera Wileńskiego”. Balcewicz w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” mówił o zmianie tytułu gazety w 1990 r., o swojej działalności politycznej i o polskich mediach na Litwie.
Nieopodal Wilna
Pytany o to, skąd wyniósł swoje poglądy, opisał „Kurierowi Wileńskiemu” miejsce, z którego pochodzi.
„Pochodzę z Zawiasów. Ten zaścianek już nie istnieje — był obok państwowego majątku Legaciszki, gdzie w okresie międzywojennym założono ośrodek wypoczynkowy dla studentów Uniwersytetu Stefana Batorego. To ponad 2 km za Wilią do stacji Łoździany. Tamtędy przechodziła międzywojenna linia demarkacyjna między Polską a Litwą. Do dziś przy szosie do Kowna, w Łoździanach, zachowała się dawna strażnica. Ojciec nie był zbyt wykształcony, ale interesował się polityką, słuchał radia” — powiedział sygnatariusz.
Prorocze słowa ojca
W słowa ojca wówczas nie wierzył.
„Mówił mi wtedy coś, co uważałem za niemożliwe: »Poczekaj, wszystko wróci, wróci niepodległość, ustrój sowiecki się zachwieje«. Trudno było w to uwierzyć — wydawał się betonem nie do ruszenia. A jednak miał rację” — przyznał w rozmowie z „KW”.
Matka pochodziła z okolic Oszmiany na dzisiejszej Białorusi.
„Mama pochodzi z dzisiejszej Białorusi, niedaleko Oszmiany. Bardzo wcześnie została sierotą. Jako dziecko trafiła do Wilna wraz z o cztery lata młodszą siostrą — za koleją był sierociniec założony przez Kościół dla dzieci z Białorusi, prowadzony po białorusku. Uczęszczała do gimnazjum białoruskiego przy Ostrej Bramie, gdzie dziś jest Brama Bazyliańska; skończyła 6 klas, zatem pracowała. Z ojcem pobrali się przed wojną, mieszkali w Wilnie. Gdy zaczęła się wojna, ojciec poszedł walczyć, a mama pojechała do jego rodzinnego domu na wsi” — wyjaśnił „Kurierowi Wileńskiemu”.
Wojenne losy
O wojennych losach ojca mówił oszczędnie.
„Był podobno nawet na Ukrainie, uciekł z niewoli sowieckiej, praktycznie pieszo, i wrócił do Wilna. Prześladowany nie był, bo o jego przeszłości nie wiedziano — choć chwalić się nią nie mógł ani przed Litwinami, ani przed Sowietami” — odpowiedział na pytanie dziennikarza „KW”.
Więcej w pełnym wywiadzie opublikowanym w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 29 (83) z 25–31 lipca 2026 r.


