W wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” nr 29 (83) z 25–31 lipca 2026 r. ukazał się wywiad ze Zbigniewem Balcewiczem, sygnatariuszem Aktu Niepodległości Litwy i pierwszym redaktorem naczelnym „Kuriera Wileńskiego”.
Wyszło bez planowania
Balcewicz wyjaśnił w wywiadzie dla „Kuriera Wileńskiego”, że na sali nie miał przygotowanego tekstu i o głos poprosił z własnej inicjatywy.
„Uznałem, że trzeba zabrać głos. Nikt mi przedtem nie proponował, tekstu nie miałem — napisałem notatki na kolanie i poprosiłem o głos. Prowadzący zebranie mi go udzielił (…)” — przypomniał w rozmowie z „KW” Zbigniew Balcewicz.
Sekretarzowi generalnemu KC KPZR wypomniał wówczas sytuację Polaków w całym Związku Sowieckim.
„Panie Gorbaczow, w ZSRS żyje ponad 3 mln Polaków — na Ukrainie, Białorusi, Kazachstanie i innych terenach. Zróbcie coś dla nich, bo dla nas nic z tego, o co prosiliśmy, nie zrobiliście. Pozwólcie, że zaczniemy to załatwiać z władzą samodzielnej Litwy, skoro z wami nie mogliśmy. Zostawić tak, jak jest, nie chcemy” — przytoczył sens swojego wystąpienia przed Gorbaczowem Zbigniew Balcewicz.
Reakcje na sali i w prasie
Spotkanie transmitowano w całym Związku Sowieckim.
„Większość uczestników zebrania moje wystąpienie przyjęła oklaskami. Impreza była transmitowana na żywo nie tylko przez litewskie media, lecz także przez centralną telewizję oraz radio na cały ZSRS. Nazajutrz pełne teksty wystąpień ukazały się we wszystkich gazetach ogólnozwiązkowych (również w »Prawdzie«) oraz w prasie litewskiej” — powiedział „Kurierowi Wileńskiemu”.
Zaraz po zakończeniu obrad doszło do rozmowy z deputowanym do Rady Najwyższej ZSRS Anicetem Brodawskim.
„Po zakończeniu podbiegł do mnie mocno oburzony ówczesny deputowany do Rady Najwyższej ZSRS Anicet Brodawski. Omal nie chwytając mnie za pierś, zakrzyczał: »Kto pozwolił panu zabrać głos w imieniu Polaków?!«. Miał prawdopodobnie przygotowany tekst poparcia dla władzy moskiewskiej odnośnie do dążeń Litwy do samodzielności. Spokojnie odpowiedziałem, że zabrałem głos we własnym imieniu” — opisał dla „KW” tamto spotkanie sygnatariusz późniejszego aktu niepodległości.
Podział wśród Polaków
Społeczność polska na Litwie przyjęła wystąpienie dwojako.
„Moje wystąpienie spotkało się z głębokim podziałem wśród społeczności polskiej na Litwie. Działacze, którzy deskę ratunku widzieli w Moskwie, uznali moje słowa za zdradę interesów narodowych. Natomiast środowiska intelektualne i niepodległościowe poparły mnie. Uważały one, że droga do wolności Polaków wiedzie wyłącznie przez lojalność wobec samodzielnej Litwy, a nie przez paktowanie z Moskwą” — wyjaśnił „Kurierowi Wileńskiemu”.
Wśród listów, jakie wpłynęły wówczas do redakcji, wskazał jeden konkretny.
„Otrzymałem list od studenta Instytutu Technicznego, Waldemara Tomaszewskiego, z pytaniem o tym, że kto mi pozwolił na takie wypowiedzi. Uważał, że nie tracąc możliwości, trzeba iść z Moskwą, że Polacy zostali nijako »zmuszeni iść z Rosjanami” przez Litwinów” — zaznaczył w rozmowie z „KW”.
Więcej w pełnym wywiadzie opublikowanym w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 29 (83) z 25–31 lipca 2026 r. oraz na portalu.




