„Kurier Wileński” z taktycznym wyprzedzeniem obchodził swoje 73. urodziny

W piątek 26 czerwca redakcja „Kuriera Wileńskiego” wybiegła o tydzień w przyszłość i obchodziła swoje urodziny. „Wybieg w przyszłość” był uzasadniony — a spotkanie pracowników i przyjaciół redakcji długo wyczekiwane. Z dwóch powodów.

Czytaj również...

Dwa powody

Po pierwsze, w intensywnym trybie, w jakim redakcja „KW” pracuje, rzadko nadarzają się okazje, by dłużej porozmawiać prywatnie. Przez pomieszczenia redakcji ciągle przewija się mnóstwo osób, jednak zawsze goni nas tempo.

Po drugie — takie spotkania to zawsze jakiś rodzaj podsumowania. A jest co podsumowywać. Symbolicznie się zbiegło, że tego dnia z redakcją żegnały się po 4 miesiącach praktyki dwie praktykantki, Joanna i Diana. Jednocześnie swoje praktyki rozpoczynał kolejny praktykant, kolega z roku europeistyki wspomnianych praktykantek, Roland. Lepiej złożyć się nie mogło.

„Kurier Wileński” obchodzi urodziny 1 lipca (w tym roku środa), ale środek tygodnia na organizowanie spotkań pracowniczych niespecjalnie jest kuszący, z kolei weekend „wydłuża się” o 6 lipca, dzień wolny, zatem przed weekendem już by część ruszała na odpoczynek. Zostało więc zorganizować urodziny z wyprzedzeniem.

Urodziny są, a „chrzciny”?

To właśnie 1 lipca, w 1953 r. założono „Czerwony Sztandar”, który decyzją redakcji i pracowników w lutym 1990 r. zmienił politykę redakcyjną oraz nazwę na „Kurier Wileński”, nawiązując do dziedzictwa prasy wileńskiej. Stąd też pojawił się pomysł, który wcześniej podrzucił inicjator zmiany polityki redakcyjnej Zbigniew Balcewicz (redaktor naczelny w latach 1988-1995), że w lutym należy obchodzić „chrzciny” redakcji, a w lipcu — urodziny.

Zresztą dzień 1 lipca śmiało można nazwać Dniem Mediów Polskich na Litwie, ponieważ tego dnia świętują swoje powstanie także inne polskie redakcje.

Na ponad dwudziestoosobowym spotkaniu mieliśmy okazję wreszcie spotkać się na stopie mniej formalnej. Ale żeby nie było całkowitej swawoli, pracowników i przyjaciół przywitał redaktor naczelny Robert Mickiewicz. Mówił krótko, bo, jak zaznaczył na początku, „wszyscy wiemy, z jakiej okazji się spotkaliśmy”. Podkreślił, że redakcja wypełnia bardzo ważną i trudną rolę, że praca redakcyjna jest pełna niuansów i specyfiki niespotykanej w żadnym innym zawodzie.

Po redaktorze naczelnym głos zabrał Zygmunt Klonowski, prezes zarządu wydawnictwa. Zaznaczył, że redakcja rozwija się i stale podnosi kwalifikacje, a także oddaje dużo dla społeczności, czego dowodem jest chociażby fakt, że praktyki właśnie kończą dwie praktykantki z wileńskiej filii polskiej uczelni, a kolejny praktykant praktyki zaczyna. Jak zauważył, praktykanci wymagają dużo pracy, ale jest to wysiłek wpisujący się w misję „Kuriera Wileńskiego”. Pogratulował kolejnych urodzin redakcji.

Głos zabrał następnie zastępca redaktora ds. online Apolinary Klonowski, który podziękował za cierpliwość i wyrozumiałość. Jako osoba odpowiedzialna za wdrażanie nowych rozwiązań często zaczepia a to szkoleniami, a to nowościami, a to zmianami w zarządzaniu — nic, co „KW” zmienił w ostatnich latach, nie byłoby możliwe bez zespołu. Zespołu, który, co warto zaznaczyć, po serii wyczerpujących i podnoszących ciśnienie szkoleń jeszcze podaje sobie ręce.

Wieczorne Polaków rozmowy

Była pizza, było sushi, były rozmowy o Czytelnikach (głównie w superlatywach!), były wspominane radosne epizody z życia redakcji.

Fotograf Marian Paluszkiewicz zadbał o zachowanie tradycji i pokrytykował (poniekąd słusznie), jak młodsze pokolenie robi zdjęcia. Młodsze pokolenie nie pozostało dłużne i ponarzekało ot tak po prostu. Redaktor naczelny, w zgodzie ze sprawdzoną praktyką, zignorował wzajemne narzekanie, aby nie eskalować.


Życzymy zatem i sobie, i Czytelnikom — kolejnych lat razem, w uśmiechu, w zdrowiu, w poczuciu zrozumienia i w owocnej pracy!

Afisze

Więcej od autora