Wojny religijne w Międzymorzu, czyli moskiewskie prawosławie w odwrocie

Wojna z Ukrainą i narastająca konfrontacja Rosji z sąsiednimi krajami mają swój „wyznaniowy front”, na którym Moskwa przegrywa coraz bardziej. W ostatnich latach Rosyjska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego (RPC) poniosła potężne straty zwłaszcza na Ukrainie.

Czytaj również...

Kolejne parafie i wierni na Ukrainie przechodzą do narodowej Cerkwi ukraińskiej, uznającej zwierzchnictwo Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu. Co gorsza, dla lojalnego sługi Kremla, czyli patriarchy Cyryla, podobny proces przyspiesza w innych krajach byłego ZSRS, gdzie do niedawna lokalne struktury prawosławne były związane z RPC.

Na obszarze postsowieckim zaostrza się rywalizacja patriarchy konstantynopolitańskiego Bartłomieja z patriarchą moskiewskim Cyrylem. Dopiero co ten pierwszy intronizował w Wilnie biskupa jako stałego zwierzchnika egzarchatu na Litwie. To zapowiada wyzwanie dla dominacji Moskwy nad prawosławiem na Białorusi, ponieważ wielu prawosławnych na Litwie to białoruscy emigranci, a białoruska opozycja popiera takie posunięcie.

Z kolei w Estonii Sąd Konstytucyjny uznał za zgodne z ustawą zasadniczą przepisy otwierające drogę do odebrania Moskwie wpływu na struktury prawosławne w tym najmniejszym bałtyckim kraju. Wcześniej, bo w 2019 r., Patriarchat Ekumeniczny w Konstantynopolu przyznał już autokefalię (niezależność) Cerkwi prawosławnej na Ukrainie. Jeśli te procesy się utrzymają, jeszcze bardziej skurczą się wpływy patriarchy Moskwy na obszarze byłego ZSRS, a co za tym idzie – wpływy polityczne Rosji.

Klęska Cyryla na Litwie

Zakończył się właśnie proces przywrócenia Cerkwi prawosławnej na Litwie pod jurysdykcję Konstantynopola. To część dawnej metropolii kijowskiej, którą pod koniec XVII w. przejął Patriarchat Moskiewski.

Konstantynopol nigdy nie uznał utraty tej metropolii, ale otwarcie mógł o tym powiedzieć dopiero po rewolucji w Rosji w 1917 r. Do rozpadu ZSRS Konstantynopol był jednak pozbawiony praktycznych możliwości przywrócenia swojej obecności w krajach zajmujących historyczne ziemie metropolii kijowskiej: na Ukrainie, Białorusi, Litwie i Łotwie. Teraz to się zmienia – także w krajach bałtyckich.

Najpierw Patriarchat Ekumeniczny przyjął dysydenckich księży prawosławnych, ustanawiając egzarchat na Litwie, a w czerwcu intronizował biskupa rezydenta. – Cerkiew prawosławna na Litwie jest niewielka – liczy mniej niż 70 parafii – jednak działania te stanowią kolejny krok w kierunku zaniku wpływów moskiewskiej RPC na terenie byłego Związku Sowieckiego oraz sprowadzenia go do statusu kościoła narodowego wyłącznie w Federacji Rosyjskiej – zauważa znakomity specjalista w tych kwestiach Paul Goble (Jamestown Foundation).

Z powodu działań wojennych i nasilenia represji na Białorusi i w Rosji społeczność prawosławna na Litwie wzrosła ponaddwukrotnie i przekroczyła 100 tys. osób. Litewski egzarchat Patriarchatu Konstantynopolitańskiego zrzesza już dziesięć parafii i ma dobre perspektywy rozwoju po ustanowieniu własnego biskupa.

Podczas podróży na Litwę w dniach 6 i 7 czerwca br. patriarcha Bartłomiej sfinalizował proces przywrócenia Cerkwi prawosławnej na Litwie pod swoją jurysdykcję. Intronizował w Wilnie biskupa, który jest teraz zwierzchnikiem prawosławia w tym kraju. To archimandryta Panaretos (imię świeckie: Matthaios Psaraftis), który dotychczas kierował słowiańsko-turecką wspólnotą prawosławną w Stambule; był biskupem Tamassos. Ceremonia uroczystego wyniesienia na tron biskupi miała miejsce 7 czerwca w wileńskiej świątyni Trójcy Świętej.

Autokefalia kontra Moskwa

Choć samo w sobie jest to ważne wydarzenie, ma ono jeszcze większe znaczenie jako zapowiedź dalszych zmian na Białorusi, gdzie Moskwa nadal dominuje w dużej Cerkwi prawosławnej. W nabożeństwie w Wilnie uczestniczyło wielu ukraińskich i białoruskich uchodźców, do których patriarcha zwrócił się w szczególny sposób, podkreślając gościnność Wilna oraz powołanie chrześcijan do wierności prawdzie.

Był też specjalny przedstawiciel Swiatłany Cichanouskiej, która w liście przekazanym Bartłomiejowi podkreśliła historyczną bliskość Białorusi z patriarchą Konstantynopola. Denis Kuczinskij skorzystał z okazji, by wydać oświadczenie, w którym stwierdził, że to, co wydarzyło się w stolicy Litwy, „podkreśla historyczną bliskość Białorusi z Patriarchatem Konstantynopolitańskim”. Stwierdził on, że białoruscy prawosławni powinni pójść w ślady prawosławnych na Litwie, i zasugerował, że mogliby nawet dążyć do autokefalii dla Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej.

Wbrew bowiem powszechnemu przekonaniu nie ma tam podziału: lojalne wobec Łukaszenki prawosławie i opozycyjny katolicyzm. To błędne przekonanie na temat prawosławnych Białorusinów stało się widoczne w 2020 r., kiedy hierarchia rzymskokatolicka poparła opozycję, czego nie uczynili prawosławni, a w rezultacie niektórzy Białorusini zmienili wyznanie. Jednak tak naprawdę wśród duchownych prawosławnych nie brakuje zwolenników autokefalii i krytyków Rosji.

Z pewnością takie nastroje nasilą się jeszcze bardziej po wydarzeniach na Litwie oraz w związku z tym, co wydaje się dziać w stosunkach między Moskwą a Mińskiem w miarę przedłużania się wojny Putina przeciwko Ukrainie. Wszystko to może ulec zmianie – i to szybko – jeśli Łukaszenka osłabnie lub zniknie ze sceny politycznej albo jeśli sam białoruski dyktator uzna, że dążenie do autokefalii dla swojej Cerkwi może pomóc mu utrzymać władzę.

Estońska Cerkiew zerwie z Moskwą?

Dzień po uroczystości w Wilnie w innym kraju bałtyckim, Estonii, Sąd Konstytucyjny uznał za zgodną z ustawą zasadniczą nową redakcję ustawy o kościołach i parafiach, przyjętą przez parlament jesienią ub.r. Prezydent Alar Karis odmówił jej podpisania i zwrócił się do sądu, wskazując na „niejasność sformułowań” nowej wersji.

W opinii sądu zachowanie państwa estońskiego i jego bezpieczeństwo są zadaniami o wyższym priorytecie niż niezakłócona działalność zagranicznych organizacji religijnych, tym bardziej mających siedzibę w państwie, które dopuściło się zbrojnej agresji.

Zgodnie z treścią ustawy stowarzyszenie religijne w Estonii nie może być kierowane przez osobę lub ośrodek, które stanowią wyraźne zagrożenie dla bezpieczeństwa, porządku konstytucyjnego lub porządku publicznego państwa, popierają agresję wojskową lub nawołują do wojny lub innego bezprawnego użycia siły zbrojnej.

To może otworzyć drogę do zmuszenia Estońskiej Chrześcijańskiej Cerkwi Prawosławnej do zerwania więzi z Moskwą. Zmiany na Litwie i w Estonii stanowią nowe wyzwanie dla Kremla, który znajduje się już w defensywie i ma coraz mniejsze możliwości powstrzymania przemian.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 27 (77) 11-17/07/2026

Afisze

Więcej od autora

Serbska gra o tron

Prezydent Serbii Aleksandar Vučić oświadczył, że w najbliższej przyszłości złoży rezygnację, ogłosi też przedterminowe wybory prezydenckie i parlamentarne. Na pierwszy rzut oka wygląda to na porażkę serbskiego polityka, poniesioną pod presją długotrwałych i masowych protestów.