„Tropikalna Korea Północna”. Jak jedna rodzina zawłaszczyła Nikaraguę

Jeden z najbiedniejszych krajów Ameryki Łacińskiej, wierny sojusznik Rosji, „familijny” reżim z nietypową dwuosobową… głową państwa – oto Nikaragua rządzona przez małżeństwo Daniela Ortegi i Rosario Murillo.

Czytaj również...

José Daniel Ortega Saavedra, dawny przywódca marksistowskiego reżimu (Sandinistowski Front Wyzwolenia Narodowego, rządzący krajem od 1979 r.), wrócił potem demokratycznie do władzy i zaczął szybki marsz w stronę totalnej dyktatury. Ostatnia deklaracja lidera sandinistów sprawia, że coraz bardziej uzasadnione wydają się oskarżenia członków Kongresu USA, że „współprezydenci” Ortega-Murillo próbują przekształcić Nikaraguę w „tropikalną Koreę Północną”.

W dzisiejszej Ameryce Łacińskiej, po upadku Nicolása Maduro w Wenezueli, pozostały faktycznie tylko dwa państwa rządzone autorytarnie przez lewicę. W obu przypadkach mowa jest o sojusznikach Rosji. Są to Kuba, którą rządzi Miguel Díaz-Canel, oraz Nikaragua, na czele której od dawna stoi 80-letni „sandinista-socjalista” Daniel Ortega oraz jego 75-letnia żona Rosario Murillo, była partyzantka i poetka, nazywająca siebie „marksistką-mistyczką”.

Obecna kadencja prezydencka Ortegi, kolejna z rzędu (był prezydentem marksistowskiej Nikaragui w latach 1985–1990, a obecnie sprawuje tę funkcję nieprzerwanie od stycznia 2007 r.), wygasa w 2027 r. W styczniu 2025 r. Ortega, przy pomocy marionetkowego parlamentu, mianował swoją małżonkę, wcześniej pełniącą funkcję wiceprezydenta, „współprezydentką Republiki Nikaragui”. Teraz, zamiast organizować kolejne sfałszowane wybory, Ortega i jego małżonka postanowili po prostu raz na zawsze wyeliminować wszelkie ryzyko utraty władzy.

Brutalny reżim sprzymierzony z Rosją

Daniel Ortega ostatnio nieczęsto pojawia się publicznie. Nie mógł jednak pominąć 47. rocznicy sandinistowskiej rewolucji z 1979 r. (obalenia dyktatury Anastasio Somozy). Podczas uroczystości w Managui ogłosił: „Tutaj już nigdy nie będą się odbywać wybory, aby mogli próbować przejąć rząd i władzę! Czasy, kiedy partie wspierane przez USA wracały do władzy, bezpowrotnie minęły!”.

Ponadto obiecał, że wkrótce, wspólnie ze Zgromadzeniem Narodowym (parlamentem), opracuje nowe ustawy, które „wzniosą mur i barierę” przeciwko wszystkim opozycjonistom, których nazwał „szpiegami, zdrajcami i renegatami”. To kolejny krok w zaostrzaniu dyktatury. Już podczas kampanii wyborczej w 2021 r. zakazano działalności wszystkich partii politycznych z wyjątkiem rządzącego Sandinistowskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego (FSLN), a wszystkich kandydatów na prezydenta z opozycji aresztowano i osadzono w więzieniach.

Według organizacji obrońców praw człowieka i rządów zachodnich za czasów Ortegi i Murillo w Nikaragui ostatecznie ugruntowała się „surowa, mafijna dyktatura”. Obecnie Nikaragua jest trzecim pod względem ubóstwa krajem w Ameryce Łacińskiej, ustępując jedynie Wenezueli i Haiti. Politolodzy i analitycy (w szczególności eksperci organizacji ACLED) podkreślają, że obecnie Nikaragua praktycznie oficjalnie zakończyła przejście do pełnoprawnej totalitarnej dyktatury rodzinnej. Odwołanie wyborów ogłoszone przez Daniela Ortegę stanowi precedens o zasięgu globalnym, stawiając ten kraj w jednym rzędzie z najbardziej represyjnymi, zamkniętymi reżimami na świecie.

Naturalne jest więc, że Managua zacieśnia relacje z innymi bandyckimi reżimami: Rosją, Chinami, Koreą Północną. Ortega jest jednym z nielicznych światowych przywódców, którzy niegdyś natychmiast uznali „niezależność” okupowanych przez Rosję gruzińskich regionów Abchazji i Osetii Południowej. Następnie Nikaragua stała się jednym z nielicznych krajów na świecie, które oficjalnie uznały za legalną aneksję przez Rosję ukraińskich regionów: Krymu w 2014 r., a później również obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego.

Wiosną 2026 r. Władimir Putin podpisał ustawę o ratyfikacji szeroko zakrojonej umowy o współpracy wojskowej z Nikaraguą. Dokument ten przewiduje wspólne ćwiczenia wojskowe, wymianę danych wywiadowczych, koordynację w zakresie walki radioelektronicznej oraz stałą obecność rosyjskich specjalistów wojskowych.

Czołowy nikaraguański opozycjonista – przebywający jak inni na emigracji – Félix Maradiaga ostrzegł, że ta umowa to „rosyjska baza wojskowa u bram kontynentu amerykańskiego”, a nie „rutynowy akt dwustronnej współpracy”.

W stronę tropikalnej dyktatury

Waszyngton, który postrzega Nikaraguę jako część „osi zła” zagrażającej bezpieczeństwu amerykańskiemu i nałożył już sankcje na ponad 2 tys. nikaraguańskich urzędników, po wiadomościach o całkowitym odwołaniu wyborów prezydenckich w Nikaragui po raz kolejny nazwał reżim Ortegi-Murillo „surową dyktaturą”. W Kongresie i Departamencie Stanu USA podkreślają, że próby Ortegi i Murillo przekształcenia Nikaragui w „tropikalną Koreę Północną”, a także ich sympatie i porozumienia wojskowe z Rosją i Chinami, zmuszają Waszyngton do zmobilizowania społeczności międzynarodowej w celu całkowitej izolacji Managui.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio ostrzegł reżim Ortegi i Murillo, że wobec nich „dotychczasowe zasady gry już nie obowiązują”. Co ciekawe, w amerykańskich dokumentach rządowych w tym roku mowa jest o „dyktaturze Murillo-Ortegi”. Właśnie w tej kolejności. Bo dziś Nikaraguą de facto rządzi Murillo: to ona podpisuje dekrety jako współprezydentka i przejęła codzienną kontrolę nad bieżącymi sprawami. Z kolei synowie rządzącej pary kontrolują biznes, media czy relacje z Rosją.

Weterani sandiniści przeciw Ortedze

Decyzja o odwołaniu wyborów na pierwszy rzut oka wydaje się zbędna: scena polityczna już dawno została oczyszczona. Szczególnie po 2018 r., kiedy to w kraju miały miejsce – i zostały brutalnie stłumione – antyrządowe protesty. Sandiniści nie tylko wsadzili przeciwników do więzień, lecz także znaleźli sposób na zmuszenie ich do emigracji.

Nie oznacza to jednak, że rodzina Ortegi nie jest narażona na żadne ryzyko. Wciąż jest wielu sandinistowskich weteranów i członków dawnego kierownictwa FSLN – ostatnio w nich uderza reżim. Do więzienia trafili m.in.: comandante Bayardo Arse, wieloletni skarbnik Frontu Francisco López, comandante Enrique Ruiz czy gen. Álvaro Baltodano.

I właśnie w tym, jak się wydaje, tkwi odpowiedź na pytanie, dlaczego właśnie teraz Ortega zdecydował się na odwołanie wyborów. Każda wyznaczona data głosowania stałaby się potencjalnie dla wszystkich niezadowolonych momentem mobilizacji, do którego można się przygotować i wokół którego można się zjednoczyć. I mało kto byłby w stanie z góry przewidzieć wszystkie możliwe konsekwencje: nawet w krajach o reżimach autorytarnych nie można wykluczyć sytuacji, w których w pewnym momencie wszystko zaczyna przebiegać nie zgodnie z wcześniej ustalonym scenariuszem.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 32 (92) 15-21/08/2026

Afisze

Więcej od autora