Mrągowo po raz 31. stolicą kultury kresowej

Są miejsca, do których się wraca. I są spotkania, które mimo upływu lat nie tracą swojej siły. Od ponad trzech dekad takim miejscem dla Polaków z dawnych kresów wschodnich jest Mrągowo. W dniach 6–9 sierpnia mazurskie miasto po raz kolejny wypełniło się kresową muzyką, tańcem, śpiewną naszą polską mową i spotkaniami ludzi, których łączy wspólna historia i kultura. 31. Festiwal Kultury Kresowej przeszedł już do historii.

Czytaj również...

Pierwszy Festiwal Kultury Kresowej odbył się w Mrągowie w 1995 r. Od tamtej pory zmieniły się pokolenia artystów i publiczności, zmieniała się rzeczywistość po obu stronach granic, ale samo spotkanie trwa. Przez ponad trzy dekady każdego lata do mazurskiego miasta przyjeżdżają Polacy ze Wschodu, przywożąc ze sobą pieśni, tańce, język, stroje i tradycje swoich małych ojczyzn.

Festiwal od początku miał być czymś więcej niż tylko przeglądem zespołów. Jego ideą było przypominanie o polskiej kulturze zachowanej poza współczesnymi granicami Polski, ale także pokazanie jej depozytariuszom, że wysiłek wkładany w jej pielęgnowanie jest dostrzegany i doceniany w Macierzy.

Po 31 edycjach widać, że Mrągowo wypracowało własną festiwalową tradycję. Dla wielu wykonawców jest miejscem kolejnych powrotów, a dla publiczności – corocznym spotkaniem z ludźmi, którzy przyjeżdżają z Wilna i Wileńszczyzny, Ukrainy czy Białorusi.

mragowo-2026-08-15-2
Także w tym roku Wileńszczyzna była w Mrągowie wyraźnie obecna | Fot. Rajmund Klonowski, oprac. A.K.

Mocna reprezentacja Wileńszczyzny

Także w tym roku Wileńszczyzna była w Mrągowie wyraźnie obecna. Na festiwalowej scenie wystąpiły Polski Zespół Artystyczny Pieśni i Tańca „Wilia”, Kapela Wileńska oraz zespół wokalny „Kresowy Płomień”. No i tradycyjnie nasi prowadzący – Dominik Kuziniewicz i Anna Adamowicz, czyli Wincuk i Franukowa.

Nie trzeba było jednak ograniczać się do sceny. Festiwal od dawna wyrasta poza ramy samego koncertu galowego. Tegoroczny program obejmował: wystawy i wernisaże, spotkania, warsztaty dla dzieci i młodzieży, kiermasze, prezentacje rękodzieła, spotkania z muzyką i poezją. Przez kilka dni kultura kresowa była obecna w różnych częściach miasta.

Centralnym wydarzeniem pozostawał jednak sobotni koncert galowy w amfiteatrze nad jeziorem Czos. Pieśni przeplatały się z tańcem, chwile wzruszenia z żywiołowymi występami. Barwne stroje, muzyka i pełna widownia po raz kolejny stworzyły atmosferę, z której Mrągowo słynie już od ponad 30 lat.

Od kilku edycji za reżyserię koncertu galowego odpowiada troczanin Edward Trusewicz – muzyk z wykształcenia, wiceprezes Związku Polaków na Litwie i przewodniczący Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych. Jego spojrzenie na to, jak przez ponad trzy dekady zmienił się festiwal, czym jest dzisiaj kultura kresowa i w jaki sposób można ją atrakcyjnie przedstawiać współczesnemu odbiorcy, prezentujemy w osobnej rozmowie.

Kapela Wileńska – weterani Mrągowa

Jeżeli jednak wśród wileńskich uczestników festiwalu szukać prawdziwego „weterana nad weteranami”, to trudno byłoby odebrać ten tytuł Kapeli Wileńskiej.

Jej historia z Mrągowem sięga samego początku imprezy. Kapela uczestniczyła już w pierwszej edycji Festiwalu Kultury Kresowej i zdobyła wówczas główną Nagrodę Publiczności. Później wracała do Mrągowa wielokrotnie – na kolejne jubileusze i edycje festiwalu. W tym roku również nie mogło jej zabraknąć.

Tym razem przypadła jej jednak dodatkowa rola. Jedną z nowości 31. edycji była piątkowa Potańcówka Kresowa z Kapelą Wileńską. I pomysł chwycił.

Skwer Jana Pawła II zamienił się wieczorem w wielki parkiet. Wileńskie melodie nie pozwalały długo pozostawać jedynie widzem – do zabawy włączyli się mrągowianie, goście festiwalu i sami artyści. Kapeli pomagali m.in. tancerze „Wilii”, zespół „Zy Lwowa”, a potańcówka, która była w tym roku festiwalową nowością, szybko stała się jednym z najbardziej żywiołowych wydarzeń całego spotkania.

O szczególnej więzi Kapeli Wileńskiej z Mrągowem, pierwszym festiwalu sprzed ponad trzech dekad i tegorocznej potańcówce opowiada w osobnej rozmowie kierownik Kapeli Romuald Piotrowski.

mragowo-2026-08-15-3
Dla wielu wykonawców festiwal jest miejscem kolejnych powrotów, a dla publiczności – corocznym spotkaniem z ludźmi, którzy przyjeżdżają z Wilna i Wileńszczyzny, Ukrainy czy Białorusi | Fot. Rajmund Klonowski, oprac. A.K.

Kresowy korowód na zakończenie

Ostatni dzień festiwalu miał bardziej uroczysty charakter. W niedzielny poranek jego uczestnicy spotkali się na mszy w Kościele św. Wojciecha, a później ulicami Mrągowa przeszedł barwny kresowy korowód.

Artyści w strojach ludowych, muzycy i uczestnicy festiwalu przeszli do Pomnika Jana Pawła II. Na Skwerze Jana Pawła II odbył się następnie koncert zespołów kresowych, który oficjalnie zakończył tegoroczną, 31. edycję wydarzenia.

Ucichła muzyka, artyści zaczęli rozjeżdżać się do swoich domów – na Litwę, Ukrainę, Białoruś. Mrągowo wróciło do swojego zwyczajnego, letniego rytmu. Ale tylko do następnego spotkania za rok!

Bo przez ponad 30 lat Festiwal Kultury Kresowej stworzył coś, czego nie da się zamknąć w programie koncertu galowego. Dla jednych jest powrotem do rodzinnych wspomnień, dla innych okazją do spotkania z kulturą przodków, dla jeszcze innych – miejscem, w którym mogą pokazać, że polska kultura na Litwie, Ukrainie, Białorusi, Łotwie czy Rosji nie jest jedynie pamiątką przeszłości.

Jest żywa. Śpiewa, tańczy, zmienia się i przechodzi z pokolenia na pokolenie. I co roku na kilka sierpniowych dni znajduje swój wspólny dom w Mrągowie.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 32 (92) 15-21/08/2026

Afisze

Więcej od autora

Dominik Kuziniewicz kończy 70 lat. „Rodzina to moje największe życiowe osiągnięcie”

Od ponad pół wieku rozśmiesza, wzrusza i opowiada o Wileńszczyźnie językiem, który dla wielu stał się symbolem naszych stron. Dla jednych jest aktorem, dla innych radiowym gawędziarzem, autorem książek czy po prostu niezapomnianym Wincukiem Bałbatunszczykiem z Pustaszyszek. Z okazji 70. urodzin Dominik Kuziniewicz wspomina dzieciństwo na Rumiankowej, pierwsze kroki na scenie, opowiada o rodzinie, trudnych doświadczeniach, miłości do naszej gwary i o tym, dlaczego — mimo przeciwności — wciąż warto iść do przodu.