Językowa wyspa na pograniczu
Dziewieniszki, najbardziej na wschód wysunięty punkt Litwy, leżą w rejonie solecznickim, niedaleko granicy z Białorusią. od stuleci jest to obszar spotkania różnych narodów, języków i tradycji. W rejonie solecznickim zdecydowaną większość mieszkańców stanowią Polacy, jednak okolice Dziewieniszek wyróżniają się szczególną obecnością języka litewskiego. Powstała tu swoista „wyspa językowa”, której izolacja pozwoliła zachować wiele archaicznych cech języka i lokalnych gwar.
Językoznawcy zwracali uwagę na wyjątkowość Dziewieniszek już pod koniec XIX w. Jednocześnie rzeczywistość językowa południowo-wschodniej Litwy jest znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. Granice między językami i gwarami nie zawsze pokrywają się z granicami narodowymi, a różnice można zauważyć nawet między sąsiednimi miejscowościami.
„Wydawałoby się, że jest to obszar, w którym dominuje język polski, ale rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. To niezwykła mieszanka języków, gwar i lokalnych odmian. Granice między nimi nie zawsze pokrywają się z granicami narodowymi” — mówi Antoni Radczenko, scenarzysta i reżyser filmu.
To właśnie ta wielowarstwowość stała się jednym z głównych tematów dokumentu. Twórcy nie chcieli przedstawiać regionu przez pryzmat jednej narodowości czy jednego języka, lecz pokazać miejsce, w którym różne tradycje przez lata współistniały, przenikały się i pozostawiły po sobie ślady.
Od „polskiego kraju” do historii ludzi
Początek pracy nad filmem wiązał się z rozmowami Antoniego Radczenki z mieszkańcami regionu. Reżysera zainteresowało określenie „polski kraj”, które czasem słyszał od znajomych Litwinów w odniesieniu do południowo-wschodniej Litwy. Zaczął zastanawiać się, co właściwie kryje się za tym pojęciem i jak wygląda życie ludzi zamieszkujących ten obszar.
Początkowo twórcy planowali szerzej opowiedzieć o historii regionu, wielowiekowej obecności różnych wspólnot i jego specyfice. Szybko okazało się jednak, że jest to temat zbyt obszerny, by zamknąć go w jednym filmie. Poszukując bardziej konkretnego punktu wyjścia, zwrócili się do ekspertów zajmujących się etnologią i folklorem. Tak pojawił się temat tradycji zamawiania chorób.
Kolejnym etapem była praca w terenie. Twórcy odwiedzali wsie, rozmawiali z mieszkańcami i szukali bohaterów dokumentu. Film rozwijał się stopniowo, a kolejne spotkania prowadziły do następnych historii.
„W pewnym momencie, wspólnie z producentką Bożeną Mieżonis, postanowiliśmy po prostu wsiąść do samochodu i pojechać w teren. Jeździliśmy po wsiach, rozmawialiśmy z mieszkańcami i szukaliśmy osób, które mogłyby stać się bohaterami filmu. Jedno z pierwszych spotkań trwało około dwóch godzin. Z tej rozmowy wyniknęły kolejne kontakty i dzięki temu udało nam się dotrzeć do następnych osób. W ten sposób film zaczął się rozwijać organicznie, a kolejne spotkania otwierały przed nami nowe historie” — opowiada Radczenko.
Najpierw spotkanie, potem kamera
Dla Bożeny Mieżonis, koproducentki dokumentu, szczególnie ważny był sposób nawiązywania kontaktu z mieszkańcami. Ekipa nie chciała przyjechać z gotową tezą, lecz najpierw poznać ludzi i miejsce.
„Praca nad filmem rozpoczęła się od przygotowania i pracy w terenie. Zanim pojawiliśmy się z kamerą, jeździliśmy po wybranych miejscowościach, rozmawialiśmy z mieszkańcami i szukaliśmy naszych bohaterów. Zależało nam na tym, żeby najpierw poznać ludzi i miejsce, a dopiero później rozpocząć zdjęcia” — mówi Mieżonis.
W poszukiwaniach pomagali sami mieszkańcy, dzięki którym ekipa docierała do kolejnych osób, także tych mówiących po litewsku. Szczególne znaczenie miały rozmowy ze starszymi mieszkańcami. To w ich opowieściach twórcy odnajdywali nie tylko informacje o języku i tradycjach, ale również osobiste wspomnienia i doświadczenia kolejnych pokoleń.
„Od początku chcieliśmy opowiedzieć o tym regionie z perspektywy języka litewskiego. W trakcie pracy temat zaczął się jednak rozwijać i film stał się również opowieścią o ludziach, ich doświadczeniach i codzienności. To właśnie spotkania w terenie i rozmowy z bohaterami pozwoliły nam odkryć tę historię na nowo. Czasem planowaliśmy gdzieś być przez godzinę, a okazywało się, że spędzaliśmy w tym domu siedem godzin” — dodaje Mieżonis.

Słowo, które miało moc leczenia
Jednym z najważniejszych tematów dokumentu jest tradycja zamawiania chorób, nazywana również zaklinaniem lub zażegnywaniem. To jedna z najstarszych ludowych praktyk leczniczo-magicznych, znana od czasów antycznych. Na Litwie była obecna od dawna, a w okolicach Dziewieniszek przetrwała do współczesności.
Zamawianie polegało na wypowiadaniu specjalnych formuł i zaklęć, które miały pomóc w przezwyciężeniu choroby lub dolegliwości. Odwoływano się przy tym do Boga, Jezusa, Maryi i świętych. Wierzono, że odpowiednio wypowiedziane słowo ma moc sprawczą — „słowo może stać się ciałem”. Zamowy często szeptano lub śpiewano.
W filmie pojawiają się osoby, które znają tę tradycję i nadal ją praktykują. Jedną z nich jest Jadwiga, zamawiaczka ze wsi Jurgieliony. Jej historia pokazuje, jak wiedza o zamawianiu była przekazywana z jednej osoby na drugą.
Dla twórców filmu nie jest to jednak wyłącznie ciekawostka folklorystyczna. Tradycja staje się punktem wyjścia do opowieści o pamięci, wierze i przekazywaniu wiedzy, a także o związku języka z lokalną tożsamością i sposobem rozumienia świata.
Człowiek pogranicza
„Padudenam!” to również opowieść o człowieku pogranicza — jego tożsamości i doświadczeniu życia w miejscu, gdzie różne kultury i języki od stuleci spotykają się i wzajemnie na siebie wpływają.
„Zawsze interesował mnie człowiek pogranicza i jego tożsamość — to, jak różne kultury i języki rywalizowały ze sobą i wzajemnie na siebie wpływały. Dziewieniszki, położone zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od stolicy, a szerzej — cała południowo-wschodnia Litwa — są prawdziwym wielonarodowym tyglem. Choć naukowcy od dawna badają ten region, szersza opinia publiczna wie o nim niewiele” — mówi Radczenko.
Nie wiadomo, jak długo lokalne gwary i tradycje przetrwają. Ich przyszłość zależy od samych wspólnot, indywidualnych wyborów mieszkańców i przemian społecznych. Z jednej strony dawne praktyki mogą stopniowo zanikać, z drugiej obserwuje się rosnące zainteresowanie lokalnością, gwarami i dziedzictwem kulturowym.
Praca nad filmem ubogaciła również spojrzenie Radczenki na region.
„Wiedziałem, że jest to miejsce wielojęzyczne i wielokulturowe, ale dopiero bezpośredni kontakt z mieszkańcami uświadomił mi, jak bardzo złożona jest ta rzeczywistość. Okazało się, że język i lokalne gwary tworzą znacznie bardziej skomplikowaną mozaikę, niż mogłem wcześniej przypuszczać” — przyznaje reżyser.
Jego zdaniem nie można też mówić o mieszkańcach regionu jako o społeczności szczególnie zamkniętej czy konserwatywnej. Tradycja odgrywa tu ważną rolę, ale wielojęzyczność i wielokulturowość sprawiają, że lokalne społeczności pozostają otwarte na różne wpływy.

Projekcja filmu w Wilnie
Dokument „Padudenam!” będzie można zobaczyć 29 lipca o godz. 18:30 w Domu Historii (Istorijų namai) przy ul. T. Kosciuškos 3 w Wilnie. Wstęp jest bezpłatny. Po projekcji odbędzie się spotkanie z autorem i reżyserem filmu Antonim Radczenką, które poprowadzi Ugnė Starkutė. Będzie to okazja do rozmowy o kulisach powstawania dokumentu, jego bohaterach oraz historiach, które pozostały poza kadrem.
Film powstał w 2025 r. jako produkcja „Ketvirta versija”. Autorem scenariusza i reżyserem jest Antoni Radczenko, zdjęcia zrealizowali Raimundas Razvadauskas i Mykolas Alekna, za montaż odpowiada Eva Stankevičienė, a producentkami są Bożena Mieżonis i Teresa Rożanowska.





