Leszek Wątróbski: Spotykamy się w Dyneburgu. Jak często w czasie swojej kadencji przyjeżdżał Pan do tego miasta?
Mariusz Podgórski: Gdybym miał to dokładnie policzyć, myślę, że spokojnie ponad sto razy. Bywały momenty, kiedy żartowałem, że jestem bardziej konsulem w Dyneburgu, po łotewsku — Daugavpils, niż w samej Rydze. Te wyjazdy — zarówno moje, jak i moich poprzedników czy następców — są nieodłącznym elementem pracy konsularnej na Łotwie. To tutaj polska społeczność jest nie tylko bardzo liczna, ale przede wszystkim nadzwyczaj widoczna i aktywna.
Co sprawia, że Dyneburg ma tak szczególne znaczenie dla Polaków na Łotwie?
Wynika to z uwarunkowań historycznych. W roku 1582 prawa miejskie nadał miastu król Polski Stefan Batory. Miasto, jak i cała Łatgalia, znana jako Inflanty Polskie, przez ponad 200 lat wchodziło w skład Rzeczypospolitej, aż do I rozbioru. W Dyneburgu znajduje się Dom Polski, w którym działa miejscowy oddział Związku Polaków na Łotwie „Promień”. To miejsce, w którym od lata funkcjonuje również Centrum Kultury Polskiej pod kierownictwem pani Żanny Stankiewicz. To w Daugavpils mieszka prezes Związku Polaków na Łotwie, pan Peteris Dzalbe, zaangażowany w obronę interesów polskiej mniejszości. Tutaj działa również pani dr Krystyna Kunicka-Dzalbe, autorka tłumaczenia na język łotewski niedawno rewitalizowanej, dwujęzycznej autobiografii Ireneusza Platera-Zyberka „Życie bez rąk”. To dzięki zaangażowaniu państwa Dzalbe pod Dyneburgiem w miejscowości Liksna, gdzie swoje młode lata spędziła Emilia Plater, powstała Ścieżka Spacerowa jej imienia. Dyneburg to także bardzo ważne ośrodki polskiej oświaty: Państwowe Gimnazjum Polskie im. Józefa Piłsudskiego oraz Przedszkole Polskie nr 29 im. Jana Platera-Gajewskiego, na czele z dyrektorkami panią Haliną Leskowską oraz Anżelą Dubowską. To właśnie placówki oświatowe — wszędzie, nie tylko na Łotwie — są fundamentami zachowania tożsamości narodowej.
Łatgalia to region szczególnie naznaczony polską historią.
Zdecydowanie. To ziemia uświęcona krwią polskiego żołnierza. W Łatgalii mamy wiele miejsc pamięci związanych z walkami o niepodległość — choćby kwaterę wojskową w Ławkiesach pod Dyneburgiem, gdzie spoczywają żołnierze polegli we wrześniu 1919 r. w trakcie kampanii łatgalskiej, czy krzyż na Swobódce w centrum miasta, gdzie do II wojny światowej pochowani byli m.in. polscy legioniści. Polegli oni w styczniu 1920 r. w ramach „Operacji Zima”, walcząc przeciwko bolszewikom i odbijając z ich rąk Dyneburg. Podobne mogiły znajdują się na Cmentarzu katolickim w Dyneburgu, a także w Krasławiu, Wyszkach i innych miejscowościach regionu. Regularnie odwiedzamy te miejsca, m.in. przy okazji Święta Wojska Polskiego, razem z attachatem wojskowym i przedstawicielami Polskiego Kontyngentu Wojskowego na Łotwie.

Polski kontyngent wojskowy jest ważnym elementem obecności Polski na Łotwie?
Oczywiście. Polski Kontyngent Wojskowy na Łotwie stacjonuje w Ādaži i uczestniczy również w działaniach w innych państwach bałtyckich. W czasie mojej kadencji nastąpiło kilkanaście zmian i rotacji kontyngentu. Żołnierze angażują się w lokalne życie polonijne, uczestniczą w wydarzeniach patriotycznych i społecznych, co ma ogromne znaczenie integracyjne. Buduje to więź Polaków z ojczyzny przebywających tymczasowo na Łotwie z łotewskimi Polakami oraz pozwala na umacnianie poczucia wspólnoty i tożsamość lokalnej polskiej społeczności. Żołnierze, jako obywatele RP czasowo mieszkający poza granicami ojczyzny, dodatkowo wnoszą element świeżego spojrzenia na miejscowe życie codzienne, lokalne uwarunkowania, a nawet na relacje między władzami centralnymi i samorządowymi kraju urzędowania a polską mniejszością na Łotwie.
Dyneburg żyje również kulturą. Jakie wydarzenia szczególnie zapadły Panu w pamięć?
Było ich bardzo wiele: akademie szkolne, wystawy w Domu Polskim, rocznice historyczne. W listopadzie bieżącego roku czeka nas jubileusz 35-lecia Zespołu Tańca Ludowego „Kukułeczka” z Dyneburga, którym kieruje pani Żanna Stankiewicz. To będzie wyjątkowa uroczystość, tym bardziej, że zbiegnie się z osobistym jubileuszem pani kierownik. Co roku dzięki Centrum Kultury Polskiej oraz Związkowi Polaków w Dyneburgu obchodzimy wspólnie święta majowe, w tym uroczysty polski przemarsz ulicą Warszawską, łącząc dwa ważne miejsca: Polskie Gimnazjum oraz Polski Krzyż na Słobódce. Wydarzenie zawsze odbywa się w ramach Festiwalu Polskiego Folkloru w Łatgalii lub w ramach „Majówki z Polską w sercu”, przedsięwzięć realizowanych ze środków Wydziału Konsularnego i Polonii Ambasady RP w Rydze.
Z kolei szczególnie w pamięć zapadła mi w pamięci uroczystość odsłonięcia odrestaurowanego pomnika nagrobnego Stanisława Syrewicza, pierwszego kierownika urzędu konsularnego w Dyneburgu po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Nagrobek znajduje się na dyneburskim cmentarzu katolickim, niedaleko głównej kaplicy. Renowację zabytku udało się wykonać we współpracy z Narodowym Instytutem Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą Polonika, zaś uroczystość odsłonięcia odnowionego nagrobku odbyła się w listopadzie 2023 r. z okazji Dnia Polskiej Służby Zagranicznej. Doprowadzenie do odrestaurowania pomnika nagrobnego konsula Syrewicza było dla mnie ważnym zadaniem o charakterze osobistym jako forma uczczenia pamięci i oddania czci, jeśli można tak powiedzieć, koledze-konsulowi, który miał zaszczyt służyć najjaśniejszej w najtrudniejszych pierwszych latach budowania niepodległej Polski.
Zanim został Pan konsulem, znał Pan już Dyneburg?
Tak, byłem tu wcześniej prywatnie, turystycznie, jeszcze w czasie pandemii koronawirusa. Wówczas miasto nie zrobiło na mnie szczególnego wrażenia. Wynikało to prawdopodobnie głównie z charakterystycznej powojennej, sowieckiej zabudowy miasta. Ale dziś wiem, że o sile tego miejsca decydują ludzie. Wielopokoleniowa polska społeczność Dyneburga nadaje mu wyjątkowy charakter i wypełnia miasto unikatową treścią. Spotkałem tutaj wspaniałych ludzi, z dużym poczuciem misji polonijnej.
Jak wygląda rozmieszczenie Polonii na Łotwie?
Największe skupiska są w Łatgalii — w Dyneburgu i Rzeżycy — oraz w Rydze. W stolicy Polaków jest liczbowo podobnie, ale są mniej widoczni, bo giną w wielkiej aglomeracji. Dla porównania: w Dyneburgu mieszka około 60—70 tys. osób, z czego ponad ok. 10 tys. to Polacy — to bardzo znacząca mniejszość.

W Rydze również udało się stworzyć ważne miejsce dla Polonii.
Z dumą mówimy o Centrum Polskim, które powstało dzięki remontowi sal przy Parafii Matki Bożej Bolesnej w centrum miasta. Projekt sfinalizowano i sfinansowano ze środków MSZ w 2023 r. z inicjatywy ówczesnego kierownictwa ambasady oraz przy wsparciu miejscowego proboszcza. Centrum Polskie im. Jana Pawła II to miejsce świeckie, bez własnej osobowości prawnej, ale bardzo żywe. Dzięki oddelegowaniu nauczyciela przez ORPEG, pani Ewy Sawczuk, udało się stworzyć przestrzeń spotkań dla Polaków — zarówno miejscowych, jak i migrantów z Polski, ekspatów żyjących w Rydze. Działa tam m.in. szkoła sobotnia dla dzieci, spotykają się młodzi i dorośli, odbywają się liczne wydarzenia kulturalne. Dzięki staraniom placówki zdołano przyciągnąć środki finansowe od polskich organizacji, zarówno państwowych, jak i prywatnych, na wyposażenie wnętrza. Wiem, że są osoby, które nie wierzyły w sukces tego przedsięwzięcia, lecz osobiście ogromne odczuwam zadowolenie z doprowadzenia lokalu do stanu, w jakim jest on obecnie. Jest to miejsce, które żyje już własnym życiem. Wystarczyło dać wolną rękę właściwym, dobrym ludziom i nie podejmować prób bezustannego ręcznego zarządzania ośrodkiem. Widocznym efektem tego procesu jest wzrastająca liczba rodzin: rodziców i ich dzieci, którzy w weekendy wspólnie spędzają w centrum czas na nauce języka polskiego lub na podtrzymywaniu znajomości języka ojczystego. Z perspektywy czasu widać, że to miejsce było potrzebne polskiej społeczności w Rydze i nie dubluje zadań Polskiej Szkoły im. Ity Kozakiewicz, lecz doskonale je uzupełnia. Również kierująca ryską szkołą pani dr Krystyna Barkowska dokłada wszelkich starań, by rozwijać swoją placówkę. Obecnie modernizowane jest ze środków MSZ sportowe zaplecze infrastrukturalne szkoły i jesienią, w nowym roku szkolnym, uczniowie będą mogli cieszyć się w pełni salą sportową oraz całkowicie nowym kompleksem sportowym wokół budynku na terenie szkoły.
Sama zaś Ryga żyje kulturalnie również dzięki Stowarzyszeniu „Silesia”, które siłą państwa Mariusza i Indry Duków organizuje corocznie w stolicy Łotwy „Narodowe Czytanie” oraz Festiwal Polskiego Kina, zaś co miesiąc Klub Polskiego Słowa „Gawęda” spotyka się w Domu Mniejszości Ity Kozakiewicz w celu omówienia polskiej literatury z aktywnym udziałem pani Sabiny Mężyk, nauczycielki delegowanej przez ORPEG.
A inne ośrodki polskie, poza Rygą i Dyneburgiem?
Są bardzo aktywne, choć mniejsze. W Jakubowie działa sobotnia szkoła polska, podobnie jak w Jełgawie. Właśnie jełgawskie środowisko polskie zainicjowało coroczny turniej gry w ringo, który odbywa się od jakiegoś czasu na plaży nad Zatoką Ryską pod Jurmałą. W Lipawie funkcjonuje Stowarzyszenie „Wanda”, które zrealizowało ciekawy projekt „ławeczek mniejszości narodowych”. Te inicjatywy mają ogromne znaczenie integracyjne. W Rzeżycy (Rezekne) funkcjonuje Polskie Państwowe Gimnazjum, kierowane przez dyrektor Olgę Burową. W 2025 r. powołano tam do życia Związek Młodych Polaków na Łotwie z inicjatywy lokalnej, bardzo aktywnej polskiej młodzieży.
Jak układa się współpraca z Kościołem katolickim na Łotwie?
Dobrze, zwłaszcza z arcybiskupem Zbigniewem Stankiewiczem. Największa część Polaków na Łotwie to katolicy, dlatego liczymy także na dalsze wsparcie kościoła w delegowaniu polskich duszpasterzy, szczególnie do polskiego kościoła w Rydze, najlepiej na stałe, zwłaszcza po wyjeździe dotychczasowego proboszcza z powrotem do ojczyzny.
Jak po niemal pięciu latach podsumowałby Pan swoją misję na Łotwie?
Spędziłem łącznie ponad dziewięć lat na placówkach zagranicznych — obecnie w Rydze, a wcześniej w Mińsku na Białorusi. Łotwa pozostanie dla mnie i mojej rodziny bardzo ważnym miejscem. Jestem niezmiernie wdzięczny łotewskim Polakom za okazane mi zaufanie i wsparcie w realizacji zadań konsularnych. Nie udałoby się to rzecz jasna bez wsparcia doświadczonego zespołu Wydziału Konsularnego, który całkowicie oddał Polakom i Polonii swoje serce. Uważam, że od 2022 r. udało się nam zrobić dużo dobrego — zwłaszcza w obszarze działań polonijnych. Zaktywizowaliśmy środowisko polskie na Łotwie do tego stopnia, że zwiększyliśmy budżet niemal dwukrotnie w ciągu mojej kadencji. Jestem dumny z rozwoju Centrum Polskiego w Rydze. Cieszę się, że zdołaliśmy postawić pomnik poświęcony Icie Kozakiewicz w Jekabpils, a także nazwać jedną z ryskich ulic jej imieniem. Również w Rydze udało się wreszcie, dzięki Instytutowi Polonika, rozpocząć prace rekonstrukcyjne Kaplicy Puzynów, jedynej zachowanej kaplicy grobowej na tym cmentarzu. Z żalem, niestety, przyjąłem decyzję władz lokalnych o zamknięciu Polskiej Szkoły Podstawowej w Krasławiu, ale wierzę, że polska oświata na Łotwie ma nadal duży potencjał rozwoju.

Jaką rolę widzi Pan dla Polski w przyszłości Polonii i Polaków na Łotwie?
Oświata jest kluczowa. Widziałbym nawet możliwość wprowadzenia języka polskiego jako drugiego języka w łotewskich szkołach, choćby w miejsce wycofanego rosyjskiego. Polska jest dziś postrzegana coraz bardziej jako kraj dynamicznego rozwoju, atrakcyjny kulturowo i ekonomicznie, także jako punkt odniesienia. Należy bezustannie uwrażliwiać naród tytularny na Łotwie w zakresie praw polskiej mniejszości jako lojalnych obywateli łotewskich oraz podkreślać rolę Polski, zarówno historyczną, jak i współczesną, w budowaniu architektury bezpieczeństwa w regionie. Obecność PKW na Łotwie jest w tym kontekście kluczowa.
Na koniec — czego życzyłby Pan Polakom na Łotwie?
Przede wszystkim zdrowia, wytrwałości i jedności. Żebyśmy potrafili więcej spraw załatwiać razem, a mniej energii tracić na spory. To zawsze służy dobru wspólnemu i podtrzymywaniu polskiej tożsamości.








