„Sianie nienawiści narodowej: znana technika prowokacji”

276

Od redakcji

Publikacja przez „Kurier Wileński” artykułów z „Gazety Polskiej” – „Litewska operacja: brudne gry wokół Lecha Kaczyńskiego”, „Komunistyczni dyplomaci w akcji. Nadal” oraz zamieszczenie oświadczenia w tej sprawie byłego ambasadora RP na Litwie Janusza Skolimowskiego i przedruk komentarza z portalu L24.pl „Niezłomni: dwie pamięci”– wywołały spore zainteresowanie czytelników „Kuriera”.

W artykułach „Gazety Polskiej” ujawniają się niektóre okoliczności wydarzeń poprzedzających tragedię smoleńską. Przede wszystkim mowa jest o wileńskiej wizycie 08.04.2010 śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz o roli w jej przygotowaniu polskich dyplomatów z komunistyczną przeszłością.

Wyjaśnienie wszystkich okoliczności katastrofy smoleńskiej, największej tragedii w dziejach Narodu Polskiego od zakończenia drugiej wojny światowej, jest sprawą niezwykle ważną. To, co się wydarzyło 10.04.2010 pod Smoleńskiem, ma i będzie miało ogromne znacznie nie tylko dla Polski. Tragiczna śmierć prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego na terenie Rosji jest sprawą niezwykle istotną, w kontekście bezpieczeństwa całego regionu, w tym Litwy.

Dzisiaj na naszych łamach zamieszczamy list, który był przesłany do redakcji przed blisko 10 laty. Jego autorem jest ówczesny polski dyplomata, dr Jan Puchalski. W tamtym okresie pełnił funkcję radcy kierownika Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie. Wówczas redakcja „Kuriera Wileńskiego” nie zdecydowała się na jego publikację. Nie uwierzyliśmy w to, że tak olbrzymie wpływy na polską dyplomację mają osoby wywodzące się z dawnych służb specjalnych PRL.

Formalnym powodem do napisania tego listu była nagonka na „Kurier Wileński”, jaka wybuchła po opublikowaniu referatu dr Krzysztofa Buchowskiego „Jak Polak widział Litwina w okresie międzywojennym”, który był zamieszczony na naszych łamach w listopadzie 2006 roku. Ten pisany przed 10 laty list, jak wydaje się dzisiaj, ma jeszcze jedno znaczenie. Jego autor wspomina o strategicznych projektach energetycznych, realizacja których była niezwykle ważna dla Litwy i Polski. Dzisiaj już wiemy, że nie udało się ich w pełni zrealizować.

Z kolei w ostatnich dniach na Litwie wybuchł skandal wokół byłego już wiceprzewodniczącego sejmu, posła z ramienia partii socjaldemokratycznej, Mindaugasa Bastysa. Litewski Departament Bezpieczeństwa zarzuca mu powiązania z rosyjską państwową, energetyczną korporacją „Rosatom” oraz oficerem KGB. Przed 10 laty Bastys zajmował stanowisko doradcy premiera litewskiego rządu.

Redakcja

(List zamieszczamy z nieznacznymi skrótami.)


Sianie nienawiści narodowej: znana technika prowokacji

Obserwując rozpętaną prowokację wokół „Kuriera Wileńskiego” nasuwa się wrażenie, że mieści się ona w klasycznym kanonie prowokacji sowieckiej. Starożytne porzekadło głosiło: Kto ma w tym interes. Jak przeanalizujemy kalendarium, to widzimy, że kampania nienawiści do redakcji „Kuriera Wileńskiego” i środowiska Polaków na Litwie jest skierowana przez technologów rosyjskich.

Referat dr Krzysztofa Buchowskiego z Uniwersytetu Białostockiego na temat stosunków polsko-litewskich na przestrzeni wieków został wygłoszony na Uniwersytecie Wileńskim około pół roku temu. Dwa tygodnie później został opublikowany w „Kurierze Wileńskim”. Po trzech miesiącach do akcji niszczenia redakcji i siania nienawiści polsko-litewskiej przystąpili niektóre litewskie media. To nie przypadek. W międzyczasie „Kurier Wileński” opublikował znamienny tekst o tym, że Litwie grozi los satelity Rosji. W myśl ustaw, że atak jest najlepszą bronią, określone środowiska przystąpiły do ataku. Ataku poprzez redakcję na Polskę, strategicznego partnera Litwy.

Litwa i Polska mają zrealizować dwa wielkie projekty europejskie: budowę nowej Elektrowni Atomowej oraz Mostu Energetycznego. Te inwestycje ograniczą wpływy rosyjskie. Należy się dziwić patriotycznie nastawionym Litwinom, że tak łatwo dają się manipulować i stają się czasami nieświadomie instrumentem taktyki rosyjskiej, polegającej na prowokacji. Najbardziej paradoksalne jest, iż referat naukowy stał się pretekstem do zaatakowania znanego polskiego dziennika. Środowisko polskie jest oburzone tą prowokacją, manipulowaniem faktami i instrumentalizacją problemu. Polacy na Litwie są wierni i oddani swemu państwu litewskiemu. Cieszą się, że to Polska zalegalizowała wielomiliardowe inwestycje, tak potrzebne Litwie.

Kiedyś w czasach komunizmu radio „Wolna Europa” nawoływała do rozsądku pod hasłem „Nie dajmy się zwariować”. To nie jest demokracją, jak artykuł historyczny, realizuje się i wykorzystuje się do bieżącej gry politycznej. Na pewno redakcja ubolewa, że mimowolnie stała się elementem szerszej gry politycznej. Może jednak zacietrzewienie ustąpi miejsca rozsądkowi.

Z informacji napływających z ostatnich lat z Armenii, Kijowa, Rzymu, Moskwy i innych krajów wynika, że wywiad pochodzący z epoki PRL — chociaż zweryfikowany — nadal pozostał mentalnościowo na tym poziomie. Obecny wywiad stanowi 95 proc. dyplomacji — w większości z PRL — i nie ma możliwości prowadzenia walki z wrogiem. Działalność zaś często ogranicza się do krótkich notatek, intryg i gier personalnych wobec tych pracowników, którzy nie należą do „swoich”.

Mamy dowody na to, że metodą plotek, posługując się autorytetem Agencji Wywiadu, wyrzucają niewygodnych ludzi. Po drugie, ci tzw. wywiadowcy z PRL porozstawiani na różnych stanowiskach reprezentują bardzo niski poziom merytoryczny, są często leniwymi, skrajnymi dyletantami. Ale oni są nieusuwalni. Paradoks, kiedy mamy tyle podołać, to spece od wywiadu wykańczają naszych dobrze merytorycznie przygotowanych specjalistów metodą pały po głowie, bo na placówkach wśród agentów są w dużym momencie ludzie z rodowodem milicjanta.

dr Jan Puchalski