Czy Soleczniki pamiętają o swoim bohaterze?

367

Tak już jest, że ludzka pamięć to rzecz ułomna. I nie jest to cytat z Paulo Coelho, tylko obserwacja rzeczywistości. Oto  4 lipca, mieliśmy rocznicę jednej z najświetniejszych bitew w historii polskiego oręża – bitwy pod Kłuszynem, w której wojska polskie, pod dowództwem hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego, rozbiły przeważające siły rosyjsko-szwedzkie. Sześć tysięcy przeciw czterdziestu.
Gdzie jednak Kłuszyn, a gdzie – Soleczniki?
Po kłuszyńskiej wiktorii Stanisław Żółkiewski był noszony na rękach po placu Czerwonym w Moskwie jako bohater. Od czasów Czyngis Chana nikomu się nie udało dzieło zdobycia Kremla, nikomu też później, aż do bolszewików. Żółkiewski nie był jednak jedynym Polakiem, którego jako bohatera noszono na rękach po Kremlu. Drugim był Władysław Kozakiewicz, skoczek o tyczce, zwycięzca olimpiady w Moskwie w 1980 roku. Legenda polskiego sportu, Kozakiewicz został za ten wyczyn wygnany przez komunistów z Polski i do dziś żyje w Niemczech.
I tak jak Polacy na Wileńszczyźnie nie obchodzą (niesłusznie!) rocznicy wspaniałego zwycięstwa pod Kłuszynem, tak też niewielu z nas wie, iż Władysław Kozakiewicz na świat przyszedł właśnie – w Solecznikach.