Jeśli jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze?

212

Miałam okazję spędzić ostatni tydzień w towarzystwie nauczycieli szkół polonijnych z różnych części świata. Kiedy nauczyciele z Litwy opowiadali o warunkach, w jakich pracują, „reszta świata” podkreślała, że na nic podobnego nie może liczyć. Uczniowie na Litwie nie tylko uczą się w ojczystym języku od poniedziałku do piątku, od przedszkola aż do uniwersytetu, ale mają też najwięcej godzin języka ojczystego tygodniowo i najlepsze zaplecze materialne.

Uczestników spotkania niejednokrotnie odwiedzali dziennikarze. O ile nauczycieli z innych krajów pytano o chęć uczniów do nauki, ich motywacje czy kadrę nauczycielską, o tyle Polakom z Litwy zadawano najczęściej pytania dotyczące prześladowań ze strony litewskiego państwa. Przykre jest to, że polska oświata na Wileńszczyźnie, która naprawdę ma powody do dumy, kojarzy się dzisiaj przede wszystkim z problemami.

Doskonale rozumiem, że warunki, jakie mają uczniowie polskich szkół do nauki języka ojczystego, nie są prezentem od państwa, ale czymś, o co przedstawiciele polskiej mniejszości musieli i nadal muszą walczyć. Na pewno warto o tym mówić nie tylko na Litwie, ale także poza jej granicami. Czy jednak obraz życia polskiej mniejszości, jaki znają z mediów Polacy w Polsce i Polonia na świecie, nie jest zbyt przerysowany? Nie chodzi o to, żeby milczeć o problemach, ale być może trzeba częściej podkreślać plusy wynikające z bycia Polakiem na Litwie. Słuchając rodaków mieszkających w innych krajach, można szybko odkryć ich bardzo dużo.