Wandalizm i biało-czerwone szarfy

Listopad zaczął się od nieprzyjemnej wiadomości – z kwatery wojskowej na Nowej Rossie, gdzie spoczywają żołnierze polscy i litewscy, którzy zginęli podczas walk o Wilno w październiku 1920 r., usunięto biało-czerwone wstęgi. Trzeba przyznać, że polska społeczność zareagowała na to bardzo spokojnie. Usunięcie wstążek określano jako „nieprzemyślany czyn”, a 2 listopada harcerki z Drużyny Wędrowniczek „Niepokorne” zawiesiły na krzyżach nowe szarfy. Niestety – te też nie dotrwały do następnego dnia.
Jak należy traktować tego rodzaju wydarzenia? Czy to zwykły wandalizm? Na pewno nie, bo wandalizm zakłada przede wszystkim bezmyślność sprawców, niszczenie, najczęściej wspólnego dobra tylko ze względu na chęć niszczenia. W przypadku dwukrotnego usunięcia biało-czerwonych szarf z grobów polskich żołnierzy nie może być mowy o bezmyślności. Jak więc i kto powinien w takiej sytuacji reagować?
Warto zauważyć, że w takiej sytuacji poszkodowane są nie tylko grupy społeczne, które padają ofiarą nienawiści. Osoby o skrajnych poglądach, które żyją uprzedzeniami czy nienawiścią do innych, są i będą chyba zawsze niemal w każdej społeczności, nie da się ich raz na zawsze wyeliminować. Jednak państwo, które ignoruje lub bagatelizuje ich czyny, szkodzi samo sobie.
Paradoksalnie, zrywane biało-czerwone wstęgi na grobach polskich żołnierzy mogą o wiele bardziej zaszkodzić Litwinom niż Polakom. Nie ma wątpliwości, że na nowe szarfy nas stać i na pewno będą one wracać na swoje miejsce. Co zostanie po tym wydarzeniu? Po raz kolejny utrwalony przekaz o litewskim szowinizmie i niechęci do Polaków. Może więc jednak czyny motywowane nienawiścią warto ścigać? Zwłaszcza, że doświadczenie pokazuje, że sprawcami tego rodzaju czynów bywają nie tylko Litwini….