Czas kończyć z politycznymi „gospodarzami”

142

Przez długi czas na Litwie dominował pogląd, że dobry polityk to dobry „gospodarz”, który traktuje państwo jak swoje gospodarstwo, zarządza nim jak swoją działką i dba o jego plony. Ta malownicza metafora jest stosowana jako pochwała tej czy innej persony – „dobry gospodarz”, „dba jak o swoje”. I fajnie, ale jest problem. Tego rodzaju władyka może się dobrze sprawdzać w monarchii, feudalizmie czy w kraju rządzonym przez partię komunistyczną – ale nie w sytuacji, kiedy państwo ma dbać o interesy obywateli, a nie być ich właścicielem.
Traktowanie państwowego jak swoje ma jednak jeszcze inne oblicze. Otóż wydana została za państwowe pieniądze biografia prezydent Litwy, Dali Grybauskaitė. Inny zaś polityk za pieniądze z budżetu reklamował swoją osobę, udając, iż to „sprawozdania”. I zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, wobec tych osób nie są wyciągane żadne sankcje, zaś obywatele i, niestety, media – nie rozumieją konsekwencji takich działań. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby pracownik banku pieniądze, którymi zarządza, potraktował „jak swoje”. Albo kierowca autobusu miejskiego – jak na „swoim” pojechałby nim na wakacje lub po zakupy. Zaraz dostałby jeden z drugim po głowie. To czemu zawodowym politykom – można odpuścić?