Szkoła dla uczniów czy uczniowie dla szkoły

0
59

Informacje o wynikach polskich szkół, jakie podało czasopismo „Reitingai”, zmuszają do refleksji. Niestety – wynika z nich jasno, że nie wystarczy by szkoła była polska, aby była dobra. Oczywiście, ranking nie jest wyrocznią, o czym najlepiej świadczą wyniki „Kraszewskiego”. Rok temu Gimnazjum było na 38. miejscu, w tym roku spadło na 277., choć nie zmieniła się ani dyrekcja, ani nauczyciele, w szkole nie wydarzył się też żaden kataklizm. Po prostu – słabsze roczniki się zdarzają, a im mniejsza szkoła, tym bardziej jest to odczuwalne, a ocenianie szkoły po wynikach nie jest na pewno sprawiedliwe.
Niestety, najwięcej szkół z polskim językiem nauczania, bo aż 14, znalazło się w ostatniej, czwartej setce rankingu. Dlaczego tak słabo? Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że polskie szkoły są dobre. Nawet te najmniejsze mają dobry klimat wychowawczy i zaplecze materialne. Problem polega na tym, że małe szkoły, aby istnieć, potrzebują uczniów. Każdy z nich jest bezcenny, każdy może zadecydować o tworzeniu lub nie klasy. Nawet ten, który nie ma ani zdolności, ani najmniejszej ochoty na naukę zachęcany jest więc do pozostania w gimnazjum zamiast pójścia do zawodówki. Nie można od nich oczekiwać rewelacyjnych wyników na maturze. Nie osiągnęliby ich w żadnej szkole z najlepszą kadrą.
Pozostanie w gimnazjum takich uczniów odbija się nie tylko w rankingach. Zostawia ślad w życiu młodych ludzi, którzy zamiast zdobywać zawód, po prostu się męczą i po maturalnej klasie zostają z niczym. Często mówimy, że na Litwie brakuje polskiej inteligencji, ale dobrzy mechanicy, elektrycy czy hydraulicy też są potrzebni. Szkoła ma służyć uczniom w rozpoznaniu ich prawdziwych możliwości. Wszystko traci sens, jeśli to uczniowie mają służyć trwaniu szkoły.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.