5
Irina Rozowa na celowniku Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony

Śledztwo ma wyjaśnić, czy poprzez Irinę Rozową władze Rosji próbowały wpływać na polityczne procesy na Litwie

Sejmowy Komitet Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony zaproponował wszcząć śledztwo parlamentarne dotyczące posłanki Iriny Rozowej, która nie otrzymała dostępu do informacji niejawnej, ponieważ zataiła kontakty z rosyjskimi dyplomatami. Dochodzenie sejmowe ma też zbadać postawę przewodniczącego Sejmu RL Viktorasa Pranckietisa oraz byłego przewodniczącego sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Vytuatasa Bakasa.

– Wydaje się, że to potężny kamień rzucony w stronę nowej koalicji rządzącej. Rozowa nie jest osobą szczególnie znaną, ale jest parlamentarzystką koalicji. Druga sprawa dotyczy samej AWPL-ZChR i jej „odwiecznego” sojuszu z Aliansem Rosjan. Dyskusja trwa od dawna, czy polska partia powinna układać wspólną listę z Rosjanami. Wybory już w następnym roku, więc AWPL-ZChR będzie musiała poważnie zastanowić się nad strategią – dla „Kuriera Wileńskiego” komentuje sytuację politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego, dr Andrzej Pukszto.

Andrzej Pukszto

Zdaniem naukowca sprawa może mieć wpływ na popularność koalicji w społeczeństwie.

– Opozycja na pewno będzie ciągle poruszać tę kwestię. Śledztwo może też pogrążyć przewodniczącego Sejmu RL – podkreśla politolog.

Dochodzenie sejmowe ma wyjaśnić, czy działalność przewodniczącej Aliansu Rosjan, która należy do frakcji sejmowej AWPL-ZChR, jest sprzeczna z interesami państwa oraz stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, Dainius Gaižauskas z Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych, sądzi, że śledztwo powinno skupić się na trzech sprawach. Należy ustalić konkretne działania posłanki, wyjaśnić, czy poprzez te działania władze Rosji próbowały wpływać na polityczne procesy w naszym kraju, a także potrzebne jest wyjaśnienie stanowiska przewodniczącego sejmu Viktorasa Pranckietisa oraz byłego przewodniczącego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Vytautasa Bakasa po tym, jak otrzymali informację o Rozowej z Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego. Komitet będzie musiał odpowiedzieć również na pytanie, czy sejm powinien wszcząć procedurę impeachmentu wobec posłanki. Gaižauskas poinformował, że śledztwo ma zostać zakończone do 6 listopada.
Z informacji upublicznionych przez Departament Bezpieczeństwa Narodowego wynika, iż Irina Rozowa, m.in. w 2011 r., wraz z kilkoma działaczami Aliansu Rosjan próbowała zaangażować rosyjskich dyplomatów, aby wpłynęli na proces tworzenia koalicji politycznej w stołecznej radzie samorządowej.
W 2012 r. polityk konsultowała z przedstawicielami rosyjskiego korpusu dyplomatycznego program wyborczy oraz ewentualny wynik wyborów. W trakcie rozmów był poruszany temat stworzenia wspólnego tworu politycznego składającego się z Aliansu Rosjan oraz AWPL-ZChR.

Viktoras Pranckietis

Zdaniem departamentu bezpieczeństwa przewodnicząca Aliansu Rosjan utrzymywała kontakty z konsulem generalnym Federacji Rosyjskiej w Kłajpedzie, Władimirem Małyginem, który w 2014 r. został wydalony z kraju „za działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym”. Zazwyczaj w języku dyplomatycznym to oznacza szpiegostwo.
Poza tym Rozowa miała omawiać z dyplomatami kwestie finansowania kampanii wyborczej. Rozmowy odbywały się w nieformalnej atmosferze, w kawiarniach i restauracjach, położonych poza centrum miasta.

O działalności Rozowej departament poinformował Pranckietisa w styczniu 2018 r. W raporcie pisało się, że „zgodnie z art. 17 ust. 2 pkt 11 ustawy o tajemnicach państwowych i służbowych, VSD sprzeciwia się temu, aby Rozowa otrzymała pozwolenie na pracę z tajną informacją”. Pranckietis nie podał jednak informacji do wiadomości publicznej.

Pranckietis odrzuca zarzuty, twierdząc, że komitet powinien skupić się „nie na konkretnych osobach, a zbadać ogólny wpływ Kremla na sytuację na Litwie”.
„Bardzo bym chciał, aby Komitet Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony nie stał się pewnym narzędziem mającym z góry ustalony cel. Komitet nie powinien burzyć swojego wizerunku w oczach obywateli” – powiedział w środę dla Žinių radijas przewodniczący Sejmu RL.

Zdaniem Andrzeja Pukszty odpowiedzialność spoczywa nie tylko na Pranckietisie.
– To dotyczy również Vytautasa Bakasa oraz zarządu sejmu. Jednak największa odpowiedzialność spoczywa na Viktorasie Pranckietisie, ponieważ według konstytucji przewodniczący sejmu jest drugą osobą w państwie. Powinien mieć dlatego nieskazitelną reputację oraz być poza wszystkimi zarzutami” – komentuje dla „Kuriera Wileńskiego”.

Fot. Marian Paluszkiewicz

5 odpowiedzi to Irina Rozowa na celowniku Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony

  1. Rebus mówi:

    Rezim litewski nie toleruje wlasnego zdania badz samodzielnego postepowania. Wypowiadac sie nalezy jedynie w takim kluczu, ktory odpowiada linii partyjnej palacu na Daukantasa. Samodzielnosc wolnomyslacych wiaze sie z otrzymaniem przydomka agenta Kremla i smutnymi konsekwencjami. Paleckis, spedzajacy ostatni rok w wiezieniu jako wiezien sumienia, jest temu podtwierdzeniem. W stosunku do Rozowej wszystko idzie w podobnym kierunku.

  2. Mir mówi:

    Naciąganą sprawą sprzed wielu lat ktoś próbuje grać i wpływać na procesy polityczne. Ten komitet to się nadaje do natychmiastowej reformy!

  3. Ali mówi:

    Najzabawniejsze jest zdanie : ” Rozmowy odbywały się w nieformalnej atmosferze, w kawiarniach i restauracjach położonych poza centrum miasta”. Nie od dzisiaj wiadomo, że spotykać można się wyłącznie w przybytkach położonych w ścisłym centrum miasta. Kawiarnie i restauracje znajdujące się poza jego obszarem funkcjonują nielegalnie i powinny być zlikwidowane. Podczas rozmów z dyplomatami w centrum stolicy atmosfera spotkań powinna być sztywna , dostosowana do protokołu. Na stolikach powinny stać proporczyki z flagami państwowymi, tak aby każdy wchodzący od razu mógł zorientować się kto z kim rozmawia i dlaczego. Rozmawiać powinno się głośno, aby siedzący obok funkcjonariusze bezpieki słyszeli każde słowo.
    W tym wypadku funkcjonariusze bezpieki mieli bardzo utrudnione zadanie. Musieli jeździć za Rozową gdzieś na dalekie przedmieścia. Marnowali służbową benzynę, w pustawych restauracjach od razu zwracali na siebie uwagę. Poza wyrzuceniem z parlamentu obciążyłbym Rozową kosztami operacji Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego. Koniecznie wraz z odsetkami !

  4. Ali mówi:

    Warto czytać artykuły na portalu Radia Znad Wilii. W najlepsze trwa ofensywa liberalnych kosmopolitów przeciwko AWPL. Czołowy publicysta portalu Aleksander Radczenko, brat autora omawianego przez nas artykułu, postanowił zaatakować działaczy AWPL z iście kuriozalnej przyczyny. Chodziło mu mianowicie o to, że radni wileńscy AWPL nie zajęli jednoznacznego stanowiska w kontrowersyjnej sprawie przemianowania ulicy Skirpy oraz usunięcia z frontonu Biblioteki Wróblewskich tablicy pamiątkowej na cześć Noreiki. Obydwaj, tj. Skirpa i Noreika byli przez dłuższy czas hitlerowskimi kolaborantami, ostro zwalczali i prześladowali Żydów, ale z drugiej strony mieli niebagatelne zasługi dla Litwy w innych okresach czasu. W społeczeństwie litewskim wrze, zapowiadana jest manifestacja w obronie Noreiki, a Polacy milczą jak zaklęci. Wygląda na to, że w oczach Radczenki działacze AWPL są głównymi winowajcami zaistnienia tego sporu.
    Bo jakże to – grzmi Radczenko : działacze AWPL są obywatelami Litwy, a nic ich nie obchodzą ważkie sprawy litewskie ? Ani nie bronią ani nie potępiają Noreiki, a powinni.
    Tymczasem prawda jest taka, że działacze AWPL, choć są obywatelami litewskimi, przede wszystkim są tutejszymi Polakami. Sama nazwa partii na to wskazuje. Nie muszą doprawdy zajmować stanowiska w każdej sprawie, która dotyczy najnowszej historii Litwy. To problem i kłopot rdzennych Litwinów, a nie Polaków. Polacy na szczęście nie kolaborowali z hitlerowcami ( chociaż niektórzy ciągle usiłują im to wmawiać), nie mordowali masowo, w sposób zorganizowany Żydów ( choć tutaj również trwa kampania zniesławień). Polacy mają święte prawo do zachowania milczenia w tej sprawie. Niechaj Litwini sami rozwiążą ten wielce drażliwy problem. Niechaj wykażą się zbiorową odwagą cywilną. Łatwo o taką odwagę w sporach o pisownię polskich nazwisk, o dwujęzyczne napisy na Wileńszczyźnie, o kształt polskiego szkolnictwa na Wileńszczyźnie. W tych sprawach nie pytają Polaków o zdanie, a wręcz przeciwnie – zdanie to od trzech dekad konsekwentnie ignorują. Teraz jednak, gdy można narazić się siłom o wiele potężniejszym niż AWPL, publicyści tacy jak Aleksander Radczenko apelują do działaczy polskich o pomoc w rozwiązaniu problemu. Moim zdaniem apelują na próżno.

  5. Mir mówi:

    Ali w pierwszym wpisie celnie i prześmiewczo podsumował efekty “pracy” tego kompletnie niekompetentnego komitetu!
    Tych dwóch “leśnych braci” to tak naprawdę nie robi nic innego jak tylko zajmuje się wyłącznie atakowaniem Akcji Wyborczej Polaków i jej lidera. Najgorsze jest to, że ci hejterzy i stacja radiowa, w której pracują są finansowani niestety przez Warszawę. Oczywiście nie zależy im na konsolidowaniu Polaków z Wileńszczyzny, a na zwykłym rozbijaniu i dzieleniu

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.