Sojusz o pamięć

184

Ogłoszony przez litewskiego posła Mantasa Adomėnasa, na portalu społecznościowym, wpis o rotmistrzu Witoldzie Pileckim napawa optymizmem i każe wysnuć odważny wniosek.

Litewski polityk, poznawszy dzieje Rotmistrza, który jako więzień-ochotnik trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, by nieść światu świadectwo o dziejących się tam wydarzeniach – Witoldem Pileckim się zachwycił i wyraził ubolewanie, że bohater nie został jeszcze upamiętniony w Wilnie.

Zachwyt to niewątpliwie powód do radości – i oczekiwania, że takie upamiętnienie się znajdzie, mimo iż obecnie rządzący miastem zdają się takim inicjatywom nie być przyjaznymi. Przede wszystkim jednak każe wysnuć wniosek, że jeśli chodzi o szacunek do prawdziwych bohaterów, to nas z Litwinami niewiele różni, zaś więcej łączy. Wszak Żołnierze Wyklęci walczyli przeciw sowieckiemu okupantowi razem z Leśnymi Braćmi po 1945 r., więc mogą być też bohaterami dla Litwinów, zaś historia Rotmistrza jest uniwersalna i stawia go w szeregu bohaterów dla całej ludzkości.

Zadziwiające jest to, że we wspólnej historii większość spornych narracji została uprzędzona nie przez nas – Polaków czy Litwinów – tylko przez stronę trzecią. Trzeba te narracje odrzucić – choćby po to, by zrobić w zbiorowej pamięci miejsce dla prawdziwych bohaterów.