Nausėda: Polityka względem Rosji nie zmieni się, ale retoryka – tak

998
Podczas konferencji prezydent Litwy oświadczył, że zwiększenie wydatków na obronę jest „egzystencjalną koniecznością” dla naszego kraju. Robertas Dačkus,lrp.lt

Prezydent Gitanas Nausėda w trakcie konferencji zorganizowanej przez Centrum Studiów Europy Wschodniej oświadczył, że nie można lekceważyć rosyjskiego zagrożenia. Konferencja odbyła się 11 grudnia w Pałacu Władców. Zdaniem politologa, Linasa Kojali, prezydent w środowej mowie tylko potwierdził to, o czym już mówił wcześniej.

Podczas konferencji prezydent Litwy oświadczył, że zwiększenie wydatków na obronę jest „egzystencjalną koniecznością” dla naszego kraju.
„Konieczność taka powstała w sytuacji, kiedy Rosja nie tylko modernizuje swoje siły wojskowe, ale również używa agresywnej retoryki oraz wrogiej działalności. Nasz kraj nie ma innego wyjścia. Musimy bardzo poważnie patrzeć na naszą obronę” – oświadczył Gitanas Nausėda.
Prezydent podkreślił, że Litwa już dzisiaj przeznacza na obronę 2 proc. PKB i ma nadzieję, że wydatki na obronę będą nadal rosły. We wrześniu 2018 r. sześć partii – konserwatyści, liberałowie, Socjaldemokratyczna Partia Pracy, Związek Chłopów i Zielonych oraz AWPL-ZChR – podpisało porozumienie zakładające, że do 2030 r. środki na obronę będą wynosić 2,5 proc. PKB. Porozumienia nie poparli tylko socjaldemokraci. Nausėda zaapelował do sił politycznych w kraju, aby wywiązały się ze swych zobowiązań.

Fot. KAM

Według głowy państwa, w kontekście Rosji Litwa i Zachód nie mogą ulegać złudzeniom.
„Nie musimy siebie oszukiwać powierzchownymi rozmowami o naszym największym sąsiedzie. Niestety, tego typu rozmów widzę sporo. Świat zachodni powinien w końcu odrobić lekcje z Gruzji i Ukrainy. W ostatnim czasie Rosja nawet zaczęła kwestionować fakt okupacji krajów bałtyckich w 1940 r.” – powiedział Nausėda uczestnikom konferencji.
Prezydent Litwy zaznaczył, że obecną Rosję cechuje łamanie praw człowieka oraz odwrót od wartości demokratycznych.
„Nie zmusimy Rosji do zmiany, jeśli sama tego nie chce. Jednak możemy i musimy trzymać się swoich zasad i nie legitymizować bezprawnych działań Rosji, żądać odpowiedzialności za swoje czyny i bronić naszej egzystencjalnej podstawy” – podsumował Nausėda.

Szef Centrum Studiów Europy Wschodniej, Linas Kojala, oświadczył, że w swym przemówieniu prezydent Litwy tylko potwierdził to, o czym mówił wcześniej.

– Prezydent już wcześniej mówił, że nie ma żadnych przesłanek do konstruktywnego dialogu z Rosją. Zwłaszcza, że Litwa jest członkiem Unii Europejskiej, która zastosowała wobec Rosji sankcje – tłumaczy politolog w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.
Zdaniem Kojali, wbrew pozorom, Zachód zdaje sobie sprawę z zagrożeń płynących ze strony Rosji.

– Europa monitoruje sytuację na Ukrainie. Zrozumienie widać również na podstawie różnych działań i wypowiedzi po incydencie ze Skripalem czy ostatnimi zajściami w Berlinie. Oczywiście, że chcą znaleźć wspólny mianownik w relacjach z Rosją, ale jego znalezienie jest czymś bardzo trudnym. To też dotyczy Litwy. Sądzę, że Nausėda będzie kontynuował dotychczasową politykę, tylko nie będzie używał zbyt ostrej retoryki – twierdzi szef Centrum Studiów Europy Wschodniej.

Wcześniej, w czasie kampanii wyborczej, Gitanas Nausėda mówił, że z Rosją można i trzeba rozmawiać, nawet jeśli ten dialog będzie bardzo trudny.
„Trudno sobie wyobrazić wizytę w Rosji. To jednak nie oznacza, że nie będę wkładał wysiłku w rozwój relacji na pewnych odcinkach. Jednym z takich przykładów są kontakty kulturowe” – mówił w jednym z wywiadów ówczesny kandydat na urząd prezydenta.

Część ekspertów, również po stronie rosyjskiej, myślało, że nowy prezydent zmieni retorykę i politykę zewnętrzną względem Rosji. Tak się nie stało, ponieważ podczas swej pierwszej mowy na forum ONZ Nausėda w ostrych słowach skrytykował władze Rosji.
„Do dziś Rosja nie zrobiła nic, aby zasłużyć na nasze zaufanie” – mówił pod koniec września w Nowym Jorku prezydent Litwy.
W lipcu 2016 r. na szczycie NATO w Warszawie podjęto decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO. Zgodnie z ustaleniami w trzech krajach bałtyckich – Litwie, Łotwie, Estonii – oraz w Polsce zostały rozmieszczone bataliony NATO. Na Litwie batalion stacjonuje w mieście Rukle. Państwem dowodzącym na Litwie zostały Niemcy. Na Łotwie dowodzi Kanada, w Estonii – Wielka Brytania, a w Polsce – USA.