Co nam przynosi myślenie partyjne

771

Ostatnio za sprawą naszych ministrów, Jarosława Narkiewicza i Rity Tamašunienė, dużo mówi się o Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin. Nie ma dnia, aby media nie pisały o polskich przedstawicielach w rządzie. Niestety, taki rozgłos medialny nie przyniesie żadnych pozytywnych efektów dla polskiej mniejszości na Litwie.

Do przyszłorocznych wyborów sejmowych – o ile nie zostaną ogłoszone wybory przedterminowe – zostało kilkanaście miesięcy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, i to bez względu na udział AWPL-ZChR w koalicji rządzącej, wskazują, że żaden z tzw. polskich postulatów nie zostanie zrealizowany. Zresztą, jak wyraziła się starosta frakcji Wanda Krawczonok, kwestia oryginalnej pisowni nazwisk jest „problemem pięciorzędnym”. Partia w pierwszej kolejności skupi się na problemach socjalnych. Nikt nie neguje, że te sprawy są ważne, ale nie oszukujmy się, nawet pozytywne rozwiązania w danej dziedzinie w żaden sposób nie zwiększą popularności polskiej partii wśród elektoratu litewskojęzycznego. Tymczasem lider partii Waldemar Tomaszewski od lat we wszelkich rankingach pozostaje najbardziej nielubianym politykiem w kraju. A litewskiemu społeczeństwu to właśnie z tym nazwiskiem kojarzy się polska partia. Jeśli więc ktoś zgarnie profity wyborcze z tego tytułu, to raczej będą to partnerzy koalicyjni, a nie AWPL-ZChR. Zresztą, chciałoby się zapytać, czy słowo „Polacy” w nazwie ugrupowania politycznego jeszcze do czegoś zobowiązuje? Ostatnio mam co do tego wątpliwości, zresztą nie tylko ja. Przedstawiciele Akcji Wyborczej raczej skupią się na potyczkach z mediami, co z góry jest skazane na przegraną. Jedyną wymierną korzyścią, jaką partia może z tego uzyskać, jest mobilizacja twardego elektoratu przed wyborami, na zasadzie: źli Litwini znów nas atakują. Taką taktykę AWPL-ZChR stosuje niemal przed każdymi wyborami. Z pewnością więc wykorzysta to także tym razem… Co prawda Akcja Wyborcza stopniowo traci poparcie, ale możemy być pewni, że obecny Sejm obniży próg wyborczy do 3 proc. dla partii i 5 proc. dla koalicji wyborczych. A to oznacza, że w przyszłości jeszcze niejednokrotnie zobaczymy AWPL-ZChR w różnych koalicjach i różnych konfiguracjach. Jeśli w myśleniu partyjnym nic się nie zmieni, to będziemy tkwili w tym samym miejscu, a problem pięciorzędny ma szanse stać się problemem dziesięciorzędnym.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 48(233) 07-13/12/ 2019