Odkryć prawdziwy sens świąt

746

Gdyby Pieter Bruegel żył w dzisiejszych czasach, najprawdopodobniej nie namalowałby obrazu „Wojna postu z karnawałem”. Zarówno w jego ojczyźnie, Holandii, jak i w świecie zachodnim jedna ze stron owej konfrontacji przestała bowiem istnieć.

Żyjemy (by użyć sformułowania Michaiła Bachtina) w „kulturze karnawałowej”, tu nie ma miejsca na post, ascezę, umartwienie. W kulturze nastawionej na błyskawiczne spełnienie sens traci oczekiwanie, czyli Adwent. W dzisiejszych społeczeństwach Zachodu okres adwentowy stał się wręcz częścią sezonu bożonarodzeniowego. W niektórych krajach już na początku listopada zaraz po dyniach symbolizujących Halloween pojawiają się figurki mikołajów, reniferów i sań z prezentami. Przy czym osobnik zwany Santa Claus nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim świętym, a więcej z bajkowym skrzatem lub gnomem. Ten wyrośnięty krasnolud całkowicie wyparł ze świątecznego pejzażu osobę Jezusa Chrystusa. Także Boże Narodzenie traktowane jest coraz częściej jako bajka, legenda, nierzeczywistość.

Do tego stopnia, że niektórzy, przystrajając choinki i kupując podarki, nie wiedzą nawet, jaki jest rzeczywisty sens tych świąt, co konkretnie upamiętniamy tego dnia. W ich wypadku świętowanie często ogranicza się jedynie do objadania wyszukanymi potrawami i obdarowywania prezentami, a więc do konsumpcji i hedonizmu. Taka była zresztą ideologia pogańskiego Rzymu, skrótowo ujęta w haśle „chleba i igrzysk”. Trudno jest dziś wyrwać się z tego kołowrotu zdarzeń, zatrzymać na chwilę, wyciszyć się i przemyśleć, co jest naprawdę w życiu ważne. To zastanawiające, że figurą takiego momentu kontemplacji stał się w kulturze masowej mnich buddyjski – tak jakby w zachodnim kręgu cywilizacyjnym nie istniała już żadna postać zdolna do zadumy i zachwytu nad zagadką bytu. O ile Bruegel miałby problemy z przedstawieniem współczesnej wersji wojny postu z karnawałem, o tyle Hieronymus Bosch nie miałby ich, przywołując inną walkę, namalowaną przez niego przed wiekami. „Wóz z sianem” przedstawia furę pełną skoszonej trawy w eskorcie możnych tego świata, a wokół toczy się mordercza walka między ludźmi niższych stanów. Podrzynają oni sobie gardła, zadeptują się, oszukują, popełniają każdą nikczemność – byle wyrwać dla siebie z wozu garść słomy. Tracą życie na walkę o nic. Dlatego kontemplujmy inną scenę: Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus, odkrywając prawdziwy sens świąt.

Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 50(243) 21/12/ 2019-03/01/2020